facebooktwitteryoutube
Aktualności - 18 Wrz, 2016
- 3 komentarze
Bardzo ważne dla grzybiarzy opady deszczu w południowej Polsce.

suma-opadow-17-18-sierpnia-2016-roku

Po dwóch, bardzo gorących i suchych, jak na wrzesień tygodniach, wreszcie doczekaliśmy się opadów deszczu. Miejscami spadło nawet 50-60 litrów wody na metr kwadratowy. Dotyczy to wyłącznie Polski południowej. Regiony północne i północno-wschodnie pozostają w zasięgu wyżu w suchych masach powietrza. Bardzo dużo deszczu spadło w rejonach podgórskich, gdzie w ciągu doby spadła półmiesięczna norma deszczu. Rewelacyjnie było na północ od Wrocławia, ale w samej stolicy Dolnego Śląska także mocno popadało.

cimg6462

W Karkonoszach w ciągu ostatniej doby spadło ponad 50 mm deszczu – taką sumę odnotowano na Śnieżce. W Legnicy suma opadów sięgnęła 33 mm i była to największa ulewa, jaka przeszła nad miastem od 21 sierpnia, czyli od niemal miesiąca. W Jeleniej Górze spadło 28 mm deszczu, a we Wrocławiu 16,5 mm.
Ostatnie ulewy zdecydowanie pozwoliły na złagodzenie suszy, z którą Dolny Śląsk boryka się już od wielu tygodni. Wysokie temperatury i brak opadów sprawiły, że w lasach zaczął obowiązywać trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego, co z kolei przedłożyło się na praktycznie całkowity brak grzybów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Front dostarczył spore dawki opadów także na Górnym Śląsku, w Małopolsce, na Podkarpaciu oraz południowej Wielkopolsce. W Tarnowie i Rzeszowie w trakcie ostatniej doby spadło 20 mm deszczu. W Częstochowie i Kaliszu suma opadów sięgnęła 14 mm, w Raciborzu 12 mm, w Bielsku Białej i Przemyślu 16 mm. Im dalej na północ, tym sumy opadów były zdecydowanie mniejsze – na przykład w Kielcach spadło 4 mm deszczu, Lesznie 2 mm, a w Łodzi i Lublinie 0,5-1 mm.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyż znad Skandynawii nie dopuszcza frontu nad północne dzielnice Polski, dlatego na Pomorzu, Warmii, Podlasiu, północy Mazowsza i Kujawach deszczu jak nie było tak nie ma. W Suwałkach ostatni większy deszcz widziano 5 września. Prognozy przewidują, że w przyszłym tygodniu jeśli pojawią się opady, to tylko przelotne i krótkotrwałe; na ogół nie będą przynosić więcej niż 5 mm opadu w ciągu doby.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Teraz pozostaje czekać na grzybowe efekty opadów na południu kraju. Niskie temperatury, zapowiadane w ciągu kilku najbliższych dni nie zaszkodzą bardzo wygrzanej grzybni. Jednak na ukształtowanie się owocników, trzeba poczekać minimum 2 do 3 tygodni. Trzeba też bacznie śledzić relacje grzybiarzy, ale najlepszym weryfikatorem sytuacji w lesie, pozostaje osobista wycieczka. ;))

Mapa z sumami opadów i źródło: IMGW

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Tomek Nawrot //19 Wrz 2016

    W mojej miejscowości – w Obornikach Śl., padł rekord ostatnich opadów. Były największe w Polsce. Oby był też rekordowy zbiór grzybów 🙂
    Pytanie do eksperta: Piszesz Paweł zawsze, że potrzeba 2 – 3 tygodnie na pojawienie się grzybów po opadach. A jest takie powiedzenie – rosną, jak grzyby po deszczu, tzn. tak szybko, że w ciągu kilku dni. To jak to z tym jest? To powiedzenie wzięło się z jakiej sytuacji?

    • Paweł Lenart //19 Wrz 2016

      Oborniki Śląskie znalazły się dokładnie w strefie zafalowania frontu, na którym doszło do bardzo korzystnych warunków do powstania masywnych, grubych i wydajnych opadowo chmur. Tylko cieszyć się z takiej sytuacji. 😉 Powiedzenie „jak grzyby po deszczu” jest zarówno prawdziwe, jak i nieprawdziwe. Żeby nie było łatwo. 😉 Wszystko zależy od tego, jakie mamy gatunki grzybów na myśli. Jeżeli są to tzw. drobne blaszkowce lub pieczarki, niektóre gołąbki, itp. to rzeczywiście – ich grzybnie bardzo szybko potrafią zareagować po opadach deszczu i to po długim okresie suszy. Często we Wrocławiu obserwuję to zjawisko na miejskich trawnikach, gdzie po dłuższym okresie posuchy i nagłym przejściu gwałtownych opadów, jak „zaczarowane”, w ciągu kilku godzin od opadów, masowo wykluwają się pieczarki (swoją drogą z zawartością ołowiu, kadmu…). W takim przypadku, powiedzenie „rosną jak grzyby po deszczu” jest prawdziwe.

      Jeżeli chodzi o nasze ulubione prawdziwki, podgrzybki, koźlarze, maślaki, kanie, rydze, siedzunie, itp. to trzeba czekać co najmniej 2 tygodnie, czasami nawet 3 na masowy wysyp. Po tygodniu, półtora, można już spotkać pierwsze owocniki np. maślaków, kani, a za biegiem dni, grzybów jadalnych pojawia się coraz więcej. Nieraz tak bywało, że po bardzo dobrych opadach, mijały 2 tygodnie i ponownie solidnie padał deszcz. Wtedy grzyby faktycznie wychodziły po deszczu, ale… tego sprzed 2 tygodni. Tylko, że mało kto, wiązał ich pojawienie się z opadami wcześniejszymi. Natomiast taka sytuacja jest bardzo korzystna. Jeżeli po solidnych opadach, w ciągu 2, 3 następnych tygodni, ponownie mocno pada to grzyby nabierają grubości, turgoru i „puchną” przez co są mięsiste, twarde, piękne i zdrowe. No i daje to podwaliny na dalszy wysyp. 😉 Klasycznym przykładem takiego szczęśliwego zbiegu korzystnych warunków jest np. wrzesień 2010 i 2013 roku.

      Podsumowując – najbardziej poszukiwane przez nas gatunki grzybów mają początek wysypu po 2 – 3 tygodniach od wystarczających opadów. Gatunki, zwane potocznie „psiakami” lub „bedkami”, potrafią wyrosnąć nawet kilka godzin po opadach.

      Pozostaje jeszcze pytanie – kiedy należy spodziewać się w takim razie grzybowych efektów, związanych z „obornickim oberwaniem chmury”? ;)) Według mnie, najpewniej zacznie się coś dziać wraz z początkiem października, chociaż pierwsze, młode grzyby powinny się już wykluwać pod koniec września. Sam jestem bardzo ciekawy, jak to się wszystko potoczy i cieszę się, że w razie grzybowego boom do Obornik z Wrocławia mam bardzo blisko. 😉

  • Tomek Nawrot //20 Wrz 2016

    Dzięki Paweł za info 🙂 Rzeczywiście zauważyłem pierwsze niejadalne po ostatnim deszczu. Co do jadalnych, będę monitorował i informował 🙂