facebooktwitteryoutube
Aktualności - 30 Paź, 2015
- brak komentarzy
Bo żywioły zmienne są. Rozważania po huraganie Patricia.

12038260_10153627221772332_1085748144801432033_nsat_21sat2_03

We wtorek, 20 października 2015 roku, po południu czasu polskiego, ok. 300 km na południe od wybrzeża Meksyku, powstał huragan, któremu nadano imię Patricia. Lwia część huraganów, które wykluwają się w tym regionie, kierują się przeważnie w stronę morza lub równolegle do granicy Meksyku. Jednak czasami zdarza się, że huragan, zaczyna kierować się bezpośrednio w stronę lądu, spędzając sen z powiek, zarówno mieszkańcom, jak i meteorologom. Patricia, obrała właśnie taką trasę, i zgodnie z prognozami, miała uderzyć w stan Jalisco na południu Meksyku, jako huragan drugiej lub trzeciej kategorii w skali Saffira-Simpsona.

W pierwszych dobach istnienia, Patricia przybierała na sile dosyć powoli. Jeszcze w środę wieczorem, 21 października, klasyfikowana była jako burza tropikalna. Warunki, w których przyszło huraganowi wzmacniać swoją siłę, okazały się wyjątkowo korzystne. Do tych najważniejszych, można zaliczyć:
– rekordowo wysoka temperatura powierzchni wody, tj. 30,5 stopni Celsjusza;
– znaczna głębokość izotermy 26 stopni Celsjusza, która sięgała nawet 100 metrów;
– bardzo niskie uskoki wiatru (5-10 węzłów);
– wysoka wilgotność w środkowej troposferze.
Warto jeszcze odnotować, że ciśnienie w rodzącym się „potworze”, w ciągu zaledwie doby, spadło z 980 hPa d0 880 hPa, co jest nowym rekordem prędkości spadku ciśnienia na zachodniej półkuli. Ostatecznie, ciśnienie w Patrici, spadło do 879 hPa i było tylko o 9 hPa wyższe od najniższego ciśnienia w historii pomiarów meteorologicznych dla tego typu zjawisk (tajfun Tip w 1979 roku miał 870 hPa).

Zbieg, tych czynników i parametrów, spowodowało, że Patricia, zaczęła gwałtownie puchnąć i przybierać na sile w nocy ze środy na czwartek, gdzie nad ranem, była już cyklonem tropikalnym pierwszej kategorii. W ciągu dnia, Patricia „pożerała” energię z oceanu i już wieczorem, stała się monstrum czwartej kategorii. W nocy z czwartku na piątek, cyklon osiągnął piątą kategorię, w którym stała prędkość wiatru, zaczęła osiągać, niewyobrażalne dla mieszkańców Polski 325 km/h, a w porywach, „apokaliptyczne” 400 km/h.

Z tak monstrualnym wiatrem, potężnym przypływem sztormowym i nawalnymi opadami deszczu, Patricia ruszyła w kierunku Meksyku (dokładnie na wspomniany wyżej stan Jalisco).
„Nadchodzi koniec świata”, „Armageddon”, „Apokalipsa” – tak grzmiały tytuły gazet i wiadomości w Meksyku. Istniały obawy, że Patricia dokona co najmniej takiej pożogi, jakiej dokonał na Filipinach w 2013 roku supertajfun Haiyan, zabijając wiele tysięcy ludzi i dewastując wszystko na swojej drodze.

Meteorolodzy, zaczęli ostrzegać, że Meksyk, będzie się musiał zmierzyć z najsilniejszym cyklonem, jaki narodził się nie tylko u wybrzeży Meksyku, lecz również w skali całego wschodniego Pacyfiku, Atlantyku, a nawet zachodniej półkuli. Patricia, została włączona do pierwszej piątki najpotężniejszych huraganów w skali całego świata. „Mogą być setki lub tysiące ofiar śmiertelnych, wiele rannych i miliony ludzi bez dachu nad głową” – takie wydawano ostrzeżenia i formułowano wizje.

Władze lokalne, które przeraziły się „potworem”, zmierzającym w ich kierunku, rozpoczęły natychmiastową i masową ewakuację tysięcy mieszkańców i turystów. Otwarto 1200 schronów, które zostały specjalnie przygotowane na żywioł. Sprawna ewakuacja + wyjątkowe szczęście, dały efekt, którego praktycznie w ogóle nikt nie brał pod uwagę. Oko Patrici, uderzyło w słabo zaludniony obszar wybrzeża Meksyku, niedaleko od kilku większych miast. Gdyby bestia, przesunęła się bardziej na północ lub na południe, to pesymistyczny scenariusz, stałby się faktem. Największe porywy wiatru, wystąpiły na obszarze o słabym zaludnieniu (gęstość zaludnienia wynosi tak około 28 osób/km2). Strome dno oceanu, w miejscach największych wiatrów, zdecydowanie przyczyniło się do zminimalizowania fali burzowej. Patricia, po wkroczeniu na ląd, bardzo szybko zaczęła słabnąć. W ciągu doby, z piątej kategorii, zdegradowano ją do miana burzy tropikalnej. Oczywiście nie obyło się bez strat. Wstępnie oszacowano, że Patricia zniszczyła około 3,5 tys. budynków (najwięcej w mieście Manzanillo). Ulewy stratowały zbiory na powierzchni około 3,5 tys. hektarów gruntów rolnych, do tego bez prądu, było ok. 230 tys. odbiorców (w stanach: Colima, Jalisco, Nayarit i Michoacan).

Wszystko wskazywało na to, że Patricia będzie cyklonem, który dokona historycznego podziału części Meksyku, na ten sprzed huraganu i po huraganie. Jednak dzięki zbiegowi, kilku korzystnych okoliczności, tak się nie stało. Może to wielkie szczęście dla mieszkańców, może czysty przypadek, a może silna wiara Meksykanów i modlitwy, które zostały wysłuchane? Bez względu, kto i jak odpowie sobie na to pytanie, dobrze, że tak się stało.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz