facebooktwitteryoutube
Aktualności - 12 Sty, 2016
- brak komentarzy
Gdy chwyci mróz, szukaj pyłu diamentowego.

0c2ecf272-4d92-11e1-b9ae-0025b511229eROZRYWKA_512509474_AR_-1_0

Za nami pierwsza, zimowa fala mrozów, a przed nami druga. Już w weekend, na wschodzie i północnym-wschodzie Polski, temperatury przy gruncie, ponownie mogą spadać do -20 stopni C. W pozostałej części kraju, mróz będzie lżejszy, ale również będzie zimno. Do tego, zacznie się wypogadzać. I właśnie wtedy, najlepiej o poranku, warto wybrać się i poszukać w promieniach styczniowego Słońca, drobnych, lodowych igiełek, spadających z nieba. To przepiękne zjawisko nazywamy PYŁEM DIAMENTOWYM lub SŁUPKAMI LODOWYMI.

Jest to opad, tak samo jak śnieg czy deszcz, lecz występujący w bardzo specyficznych warunkach. Najczęściej można go spotkać na Antarktydzie lub w Arktyce, gdzie temperatura spada do kilkudziesięciu stopni poniżej zera, a niebo jest zupełnie wolne od chmur. Wówczas następuje wytrącenie się z powietrza bardzo drobnych kryształków lodu, które mają kształt sześciokątów, czworokątów lub trójkątów. Wytrącenie się kryształków następuje podczas zjawiska inwersji temperatury, gdy zimne powietrze opada i gromadzi się przy powierzchni ziemi, a ciepłe napływa ponad nie. Wówczas dochodzi do skraplania się pary wodnej, która zamarza i zmienia się w drobny lód. Kryształki są tak lekkie, że wydają się być zawieszone w powietrzu, mimo iż w rzeczywistości bardzo powoli opadają ku powierzchni ziemi. Pył diamentowy łatwo jest zaobserwować, ponieważ w promieniach Słońca kryształki zaczynają błyszczeć. To właśnie dlatego nazywane są pyłem diamentowym.

Jak każde zjawisko lodowe potrafi wywoływać najróżniejsze efekty optyczne. Jednym z nich jest zjawisko halo, czyli najróżniejsze łuki i okręgi pojawiające się na niebie wokół Słońca. W Polsce tego typu zjawisko występuje bardzo rzadko, ale ostatnio pojawiło się podczas ostatniej fali mrozów i wszystko wskazuje na to, że również za kilka dni, warunki w niektórych rejonach, będą sprzyjać powstawaniu pyłu.

2 stycznia, zaobserwowałem o poranku pył diamentowy, przy temperaturze -11 stopni C przy gruncie i to na pograniczu województw dolnośląskiego/wielkopolskiego. Niestety, sprzęt fotograficzny, który miałem ze sobą, był zbyt słaby, żeby uchwycić pył na zdjęciach.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz