facebooktwitteryoutube
Aktualności - 09 Lip, 2017
- brak komentarzy
Krótka relacja z wczorajszego spaceru po lesie.

Sobota, 8 lipca 2017 roku. Która to już wycieczka na Wzgórza Twardogórskie w tym roku? Siedemnasta jak z bata strzelił. Nie była to jednak typowa wycieczka, czyli z pociągu cmyk i w las. Wczoraj miałem wielki zaszczyt poznać Pana Cezarego, mieszkańca Bukowiny, który opracowuje i pisze monografię tej unikatowej wioski, jak również najstarszego jej mieszkańca – Pana Stanisława. Otwartość, życzliwość i wyjątkowa serdeczność tych ludzi spowodowała, że poczułem się jakiś VIP i szycha. ;))

Wszystko to odbyło się dzięki uprzejmości Pani Danusi i Jarka – także mieszkańców Bukowiny, u których zjadłem pyszny obiad. Po raz kolejny, niezwykle mocno utwierdziłem się w przekonaniu o wyjątkowości bukowińskich terenów. I nie tylko pod względem przyrodniczym i duchowym, ale też pod kątem wspaniałych ludzi, którzy tam mieszkają. Czas spędzony z nimi uciekł mi 5 razy szybciej. Tyle jeszcze było tematów do poruszenia. ;))

O tym, co mi przekazał najstarszy mieszkaniec Bukowiny (prawie 90 lat), czym niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczył i jakie informacje mi przekazał, bezwzględnie należy zrobić odrębny wpis. Jestem umówiony na następne spotkanie – w sierpniu. Wtedy planuję zrobić dokumentację fotograficzną i zaprezentować sylwetkę wyjątkowej osobistości, która już 70 lat temu chodziła po bukowińskiej ziemi. Historie – wydawać by się mogło – zwykłych ludzi (bo nie polityków, celebrytów i tych z telewizji) nie są zbytnio ciekawe. Zdecydowanie stwierdzam, że bardzo często jest dokładnie na odwrót. Ludzie niezwykli są najczęściej jak stare drzewa. Żyją w ukryciu i nie potrzebują rozgłosu… ;))

Natomiast jeśli chodzi o część leśno-grzybową wczorajszej wizyty w bukowińskich czeluściach, mogę przekazać takie oto informacje z krótkiego, nieco ponad 2-godzinnego spaceru. Burze, które w tym tygodniu kotłują się nad różnymi regionami kraju, omijają szerokim łukiem Wzgórza Twardogórskie. To spowodowało, że w lesie jest już dosyć sucho. Pomimo tego grzyby rosną, oczywiście tych jadalnych jest znacznie mniej niż pozostałych.

Przeszedłem kilka stanowisk kozakowych, gdzie wyciąłem 8 pięknych pomarańczowożółtych kapeluszy. Kilka przerośniętych sztuk pozostawiłem w stanie nienaruszonym. Trafiłem też 7 koźlarzy babek – tylko jeden zdrowy, reszta robaczywa. Około 10 sztuk borowików usiatkowanych, kompletnie zaczerwionych, także zostawiłem w lesie. Były w druzgocącym stanie (poza robakami, daleko posunięty rozkład).

Jak ręką odjął, nie spotkałem kurek, chociaż tydzień temu wyglądało, że będzie ich sporo. Co się stało??? Do całości jeden podgrzybek i nierozwinięta jeszcze czubajka kania. UWAGA – pojawiły się muchomory zielonawe vel. sromotnikowe. Dla porównania prezentuję dwa zdjęcia muchomora i czubajki kani. Muchomor zielonawy w stanie podsuszonym i na drugim zdjęciu niżej – owocnik młodszy i masywniejszy.

Warto zwrócić uwagę, jak duże podobieństwo mogą wykazywać muchomory do gołąbków o zielonych odmianach kapeluszy. Z uwagi na twardy i podsuszony grunt, grzyby wykręca się ciężko, co może spowodować pozostanie w ziemi tzw. pochwy – bardzo ważnej cechy rozpoznawczej! Obok muchomorów dla porównania – nierozwinięta czubajka kania, chociaż już spora. To stadium kani jest już na tyle duże, że z łatwością można ją dobrze oznaczyć. Ale bardzo młode, nierozwinięte osobniki są znacznie bardziej podobne do muchomorów i nie wolno o tym zapominać.

Z innych grzybów, dominują przede wszystkim gołąbki, kępki jakiś blaszkowców (być może to jeden z gatunków łuszczaków – głowy nie dam), czasami goryczaki żółciowe, błędnie – chociaż często nazywane szatanami, nieliczne jeszcze tęgoskóry, fałszywe podgrzybki, czyli krowiaki aksamitne. Ich kapelusze łudząco, szczególnie z daleka, przypominają kapelusze podgrzybków. Ponieważ lubią rosnąć na stanowiskach, gdzie rosną podgrzybki to w połączeniu z wyobraźnią grzybiarza, często można się naciąć. Wydaje się, że rośnie piękny podgrzybas, człowiek pędzi po niego, a tu, po zerwaniu – okazuje się, że mamy krowi „placek”. ;))

W lasach liściastych można znaleźć sporo podgrzybków zajączków. Obecnie, nawet szkoda się po nie schylać. Albo robaki albo pleśń. Czasami jedno i drugie… Bez solidnych opadów nie widzę szansy w najbliższym tygodniu, dwóch na pomyślny rozwój sytuacji grzybowej w tej części kraju. Patrząc na niektóre doniesienia z innych regionów – podkulam grzecznie ogon i milczę. ;)) Podsumowując – dzień pełen wrażeń, rozmów z fantastycznymi ludźmi i poczucie, że biorę udział w czymś wielkim. ;)) Bukowina rządzi z grzybami czy bez! Pozdrawiam moich wczorajszych, niezwykłych rozmówców oraz wszystkich, jak to określił subtelnie Tazok – Grzyboświrków! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz