facebooktwitteryoutube
Aktualności - 28 Gru, 2015
- brak komentarzy
Nadchodzi Sylwester i czas wielkiej zabawy. Ludzie odpalą tysiące ton fajerwerków, które oznaczają wyrok śmierci dla tysięcy zwierząt!

zamek-fajerwerki-basniowy1

Gdy byłem jeszcze w szkole podstawowej, czekałem na Sylwestra z wielką niecierpliwością. Oczywiście głównym powodem, była chęć postrzelania z kumplami z arsenału, który, pieczołowicie, gromadziliśmy już od końca listopada w piwnicy. Korsarze, rakiety, petardy, wulkany i inne, strzelające i efektowne wynalazki, stanowiły dla nas apogeum frajdy sylwestrowej nocy. Mieliśmy tego nieraz tyle, że starczało na półtorej godziny naparzania. Rodzice oczywiście wiedzieli o tym arsenale, jednak dla nich, okazywaliśmy bardzo okrojoną wersję netto, żeby się nie martwili. Wersja brutto, znajdowała się w piwnicy, o czym już nie wiedzieli. Były to lata młodzieńczej głupoty, niepotrzebnego ryzyka i bezsensownego tracenia kasy. Wszak fajerwerki do tanich przyjemności nie należą. Tak było przez kilka lat z rzędu.

Gdzieś, mniej więcej w 7 klasie, zauważyłem w Sylwestra, coś bardzo niepokojącego. Po hurtowym odpalaniu petard, psy na osiedlu, szczekały jak opętane, kaczki z pobliskiego stawu, leciały nad Odrę, gdzie było nieco spokojniej, gołębie latały na oślep, często roztrzaskując się o ściany budynków. Koty również nie były sobą. Biegały, jak w jakimś opętańczym i szalonym amoku. Wtedy, zacząłem sobie zdawać sprawę, jak destrukcyjny wpływ na zwierzęta, ma masowe odpalanie fajerwerków. W szkole, nie mówiono nam o tym ani słowa. Wtedy poprzysiągłem sobie, że już nigdy nie skrzywdzę w ten sposób przyrody!

Do dzisiaj, wiernie trzymam się tej przysięgi, ze zgrozą obserwując, jak ludzie, oczywiście „kochający” bliźniego i zwierzęta, kupują masakryczne ilości „petardowej śmierci”. Znowu zginą setki zwierząt lub poważnie zachorują. Wiele osób straci paluchy, lub inne części ciała, ale co tam. To nieważne. Przecież Sylwester jest raz w roku i trzeba się zabawić na maksa. Poszaleć, pochlać, itp., itd. Wszystko jest dla ludzi. A ja się pytam: Które dni w roku, co tam w roku – w życiu, powtarzają się? Żaden dzień, choćbyśmy żyli 1000 lat, nie powtórzy się. Każdy jest inny, czy się to komuś podoba, czy nie!

Fabryki, produkujące sztuczne ognie, zacierają łapska i liczą zyski. Handlarze, którzy je rozprowadzają – także. Ludzie przywitają w szampańskim nastroju Nowy Rok… A zwierzęta? Co tam. Przecież my ludzie – jesteśmy „panami” tego świata i możemy robić to, co nam się podoba!!!

Czy zabawa Sylwestrowa, nie może się odbyć bez huku i rozbłysku sztucznych ogni? Korek od szampana, dobra muzyka i towarzystwo oraz taniec, powinny nam zdecydowanie wystarczyć. Ok. Mówię tylko za siebie. Zaraz znajdą się tacy, co to oleją, skrytykują lub ośmieszą. Zanim jednak wszyscy ci, którzy odpalą śmierdzące ognie, a przeczytają moje wywody, niech popatrzą w oczy temu pięknemu, smutnemu i niewinnemu zwierzęciu, którego zdjęcie załączam i odpowiedzą sobie na pytanie – czy chcą jego śmierci???????????? 

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz