facebooktwitteryoutube
Aktualności - 11 Sty, 2017
- brak komentarzy
Od dzisiaj, stopniowy koniec silnych mrozów.

Kończy się największa fala mrozów od kilku lat. Warte podkreślenia jest to, że mróz był całodobowy. Tradycyjnie, najniższe wartości na termometrach odnotowano w regionach wschodnich i południowych, a najwyższe na zachodzie kraju. Najniższą temperaturę zmierzono 8 stycznia w Czarnym Dunajcu na Podhalu, gdzie krótko po północy było aż -39,8 stopnia C, a przy gruncie nawet -43 stopnie C.

Bardzo niskie temperatury, poniżej minus 35 stopni odnotowano również w pozostałych karpackich kotlinach, zarówno na południu woj. małopolskiego, jak i podkarpackiego. Wśród najzimniejszych miejsc znalazły się m.in. Jabłonka i Stuposiany. Na nizinach i wyżynach mróz był znacznie lżejszy. Najzimniej było w weekend 7 i 8 stycznia. Wtedy w Suwałkach odnotowano -27 stopni C, a w Katowicach i Kielcach -26 stopni C. Przy gruncie było nawet -30 stopni.

Patrząc na zimową falę mrozów (lub, jak kto woli – atak zimy) z perspektywy całego kraju, można zauważyć znaczne różnice w jej przebiegu (intensywności), zarówno, jeśli chodzi o temperaturę, jak i opady:

  1. generalnie mróz panował przez całą dobę. Niemniej, podczas gdy na wschodzie było w ciągu dnia -17 stopni C, to na zachodzie kraju notowano przeważnie -5 stopni C,
  2. jeszcze większe różnice w wartościach na termometrach panowały w nocy. Gdy w mrozowiskach notowano -38 stopni C, to nad samym morzem było zaledwie kilka stopni poniżej zera,
  3. przed nadejściem fali mrozów, sypnęło śniegiem, przede wszystkim na wschodzie i w górach. Wokół Wrocławia i wielu regionach Polski zachodniej, śniegu leży tyle co kot napłakał (no, może dwa koty), a na południu lub na wschodzie kraju mamy co najmniej 15-centymetrową pokrywę śnieżną.

 

Jak pogoda bywa nieprzewidywalna, widać było (a właściwie nie było) po najpopularniejszych modelach GFS i UM, które niedoszacowały spadków temperatury, czyli nie „widziały” tak silnego mrozu. Przed nami odwilż, która już rozpocznie się podczas nadchodzącej nocy, aktywny niż, silny wiatr, który wreszcie oczyści powietrze ze smogu i opady – najpierw śniegu, a później śniegu z deszczem. 

Na dalszą część stycznia, prognozy pogody są dość niepewne. Wydaje się, że po przejściu frontów, czeka nas pogoda na pograniczu lekkiej i umiarkowanej zimy, ale już bez tak znacznych spadków temperatur. Jest też jedna, optymistyczna wiadomość. Za 4 dni będzie połowa stycznia i także połowa zimy meteorologicznej. Do tego dzień, coraz bardziej się wydłuża. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz