facebooktwitteryoutube
Aktualności - 18 Mar, 2017
- 18 komentarzy
Pierwsza Perła Dendroflory Wzgórz Twardogórskich wycięta…

Zgodnie z zapowiedziami, w miesiącu czerwcu, rozpocznę cykl Pereł Dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017, prezentując wyjątkowe okazy i twory dendroflory rosnące na tych terenach. Będzie to kontynuacja cyklu z 2016 roku. Coraz ciężej jest znaleźć unikatowe drzewo. Wynika to przede wszystkim ze znacznej przewagi lasów gospodarczych, które mają dostarczać surowca drzewnego i nie dane im jest dożyć do sędziwych rozmiarów i wieku. Pomimo to i na całe szczęście, jeszcze są miejsca, gdzie można spotkać okazałe drzewo lub grupę drzew, zdecydowanie wyróżniających się w otoczeniu. Nazywam je „ostatnimi tchnieniami puszczy”, która setki lat temu, bujnie porastała Grzbiet Twardogórski, Dolinę Baryczy i sąsiadujące regiony.

Pierwszym drzewem, które miało być zaprezentowane w tegorocznym cyklu jest, a raczej NIESTETY była potężna i spektakularna topola biała. Rok 2017 to moja okrągła 30-ta rocznica pasji leśno-grzybowej, która swoje korzenie ma w Bukowinie Sycowskiej i jakże ogromny paradoks mnie spotkał. To wspaniałe i już brutalnie wykarczowane drzewo odkryłem dopiero 28 stycznia tego roku. I chociaż obok miejsca, w którym ono rosło, przechodziłem dziesiątki, jeśli nie setki razy, to jednak jej nie widziałem. Rosła za gęstym zadrzewieniem z tyłu posesji prywatnej. Kiedy w styczniu dokonałem jej odkrycia, po raz kolejny uświadomiłem sobie, że warto zbaczać z dróg, którymi chodzę od lat, aby odkryć coś nowego i niezwykłego.

Nie dane mi było się długo cieszyć odkryciem tego wspaniałego drzewa. Zaledwie 1,5 miesiąca. Kiedy odwiedziłem Bukowinę tydzień temu z moimi dwoma znajomymi, topola leżała już ścięta i tylko ogromny pień, uświadamiał nam potęgę tego drzewa. W obwodzie pierśnicowym miała 512,50 cm i bezdyskusyjnie była to najgrubsza topola biała w całym regionie, chyba, że jeszcze gdzieś rośnie grubsza, ale takich informacji nikt mi nie potwierdził. Nie dokonałem też takiego odkrycia. Zdążyłem ją w styczniu zmierzyć i sfotografować. Teraz mam porównanie, pamiątkę i ogromny smutek, żal i wściekłość na ministra anty-środowiska i bezmózgowców, korzystających na parszywych przepisach.

Topola ta była w bardzo dobrej kondycji zdrowotnej. Miała nadłamane trzy, grube konary i tylko one powinny zostać chirurgicznie usunięte. Pozostała część drzewa prezentowała się nad wyraz okazale. Drzewo nikomu i niczemu nie zagrażało. Do posesji było zbyt daleko, aby ją uszkodzić w razie wywrotu. Obok nie ma ani drogi, ani linii energetycznej, ani też palcu zabaw dla dzieci. Jedynie stary, drewniany płot mógłby zostać ewentualnie uszkodzony. Pomimo tego, nie było jej dane rosnąć jeszcze dobrych kilkadziesiąt lat. Minister anty-środowiska dał naszemu kochanemu, wspaniałemu, katolickiemu społeczeństwu, ciche przyzwolenie na wypierniczenie wszystkiego co żywe i zielone. Pod pretekstem szumnego i propagandowego hasła, szeroko pojmowanej wolności i własności prywatnej.

Nagle nasz minister anty-środowiska doznał olśnienia nad ranem w procesie głębokiej miłości do ludzi, że Ci – niezwykle gospodarni, mający szacunek do innych ludzi i świata przyrody, najlepiej będą wiedzieć, co zrobić z drzewami na swojej ŚWIĘTEJ posesji prywatnej. I miał rację. Ci kochający przyrodę i miłujący bliźniego ludzie, postanowili pozbyć się niebezpiecznych, wrednych, dających cień, tlen, zdecydowanie upiększających krajobraz, będących miejscem życia wielu organizmów drzew, aby pokazać wszystkim: „To moja święta własność prywatna! Ja tu kurka wodna rządzę! Mogę tu jeść, wydalać, wylewać gnój, latać na waleta, wyciąć drzewo, wypić 10 jaboli i nikomu we wszechświecie nic do tego! Jestem Bogiem na mojej świętej, prywatnej własności! Co tam Bogiem! Jestem wyżej od niego bo mam akt własności, a On nie! I każdemu nic do tego!”.

Dalej, idąc tokiem rozumowania konserwatywnej części zwolenników i fanatyków świętej własności prywatnej, należy podnieść to, co głoszą: „Wreszcie mogę wyciąć drzewo! Moje drzewo, moja sprawa bo to moja święta własność prywatna!” Nieważne, że pod piłę idą nawet 200-300 letnie, bezcenne okazy. Nieważne, że – być może – nasi pradziadkowie nie życzyliby sobie, aby je wyciąć. Sadząc dęba lub lipę raczej mieli świadomość, że to długowieczne rośliny i cieszyli się, że ich praprawnuczki będą siedzieć w cieniu tych wspaniałych drzew. Jakakolwiek krytyka tych fanatyków powoduje tsunami piany na ich przeważnie tłustych buziach. „Wy zasrani eko-terroryści” – krzyczą! „Sami sobie kupcie działkę i sadźcie tam milion drzew, a od nas wara! Dobrze Wam tak! Będziecie się może przywiązywać do drzew bo tam jakaś żabka skacze, robaczek lata lub wiewióreczka fika”! Ha, ha, ha!!!

Wśród tego całego gnoju i szamba, które rozpętało się po nowelizacji przepisów ustawy o ochronie środowiska, zauważam, że należy wprowadzić do słownika nowe pojęcie, czy też dokładniej – zjawisko. To TREE HATE, czyli – kulawo tłumacząc na język polski – osoba nienawidząca drzew/nienawidzenie drzew. Jednym z podnoszonych argumentów przez treehaterowców to liście. No tak. Drzewa zrzucają liście, które na świętej własności prywatnej są niemile widziane, bo trzeba tłusty bebech ruszyć, pozamiatać je, wywieść lub spalić, tracąc cenną energię, która mogłaby być spożytkowana np. na zżeranie trzydziestej kiełbasy z grilla. Do tego ból kręgosłupa dochodzi bo przecież trza się schylać. Ciekawe, gdyby zamiast liści, na tej świętej prywatnej posesji, leżałoby 2 tysiące papierków o nominale 50 zł? Czy ktoś by narzekał, że trzeba pozbierać/pozamiatać?

Zastanawiam się, dlaczego tak szybko w tak radykalny sposób znowelizowano przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnym gruncie? Czy to miłość do bliźniego Pana ministra anty-środowiska i wiara, że są oni dobrymi gospodarzami na świętej własności prywatnej? Czy to realizacja obietnic wyborczych? Czy wreszcie przekręt i totalny szwindel w majestacie prawa, ku uciesze lobby deweloperskiego/kolesiowskiego/partyjnego? To ostanie „raczej odpada”, przecież 90% Polaków to katolicy, a rządzący to w 200% ideały, kierujące się moralnością, etyką, dobrem ogółu, nieskazitelni, czyści wręcz jak tryskająca woda z krystalicznie czystych źródeł. ;)) Wszystkie te komisje śledcze i afery to propaganda, aby spowodować zamęt wśród „elitarnych elit rządzących, nieskazitelnej opozycji i wszystkich jej członków”.

Nie chcę dalej pisać o polityce, mój pogląd od kilkunastu lat jest niezmienny. Na pierwszym miejscu zawsze jest partia i dobro ich kolesi. Ludzie są ZAWSZE na drugim miejscu. Tak jak w spółce akcyjnej. Podstawowym celem jej działalności jest wypracowanie zysku dla akcjonariusza, a klient jest ZAWSZE na drugim miejscu, chociaż klajstruje się oczy i pierdzieli, jak to firma troszczy się o klienta (a przede wszystkim o jego portfel)… Współczesny świat oparty jest na trzech ogromnych filarach, w skrócie FOH. To FAŁSZ, OBŁUDA i HIPOKRYZJA. W tym wszystkim, śmierdzącej oliwy do ognia ludzkiej podłości dolewają ludzie spod znaku prostactwa i hołoty, których grono niebezpiecznie się rozrasta i żąda dla siebie wszystkiego.

Wracając do drzew i świętej własności prywatnej. Daleko mi do fanatyzmu i bezgranicznemu zakazowi wycinania drzew. Fanatyzm zawsze prowadzi do ekstremizmu. Ekstremizm do wojny. Wiara w to, że ludzie sami najlepiej wiedzą, co zrobić z drzewami na swoim terenie jest wiarą głupca, bezmózgowca, idioty i pomyleńca. Część ludzi na pewno wie, że warto szanować i zachować drzewa, szczególnie te najstarsze, pod warunkiem, że rzeczywiście nie zagrażają życiu i mieniu. Inni natomiast widzą tylko kasę lub opał z drewna i okazję do pozbycia się drzewnego problemu, dzięki toksycznej nowelizacji.

Co można było zrobić, a czego nie zrobiono? Na stronach Ministerstwa Środowiska można m.in. przeczytać, że: „Minister Środowiska prowadzi politykę zrównoważonego rozwoju z zachowaniem ojczystych zasobów przyrodniczych i polskiego krajobrazu. Odpowiada także za racjonalną gospodarkę leśną i efektywne wykorzystanie zasobów naturalnych. Ministerstwo Środowiska, poprzez współtworzenie polityki państwa, troszczy się o środowisko w Polsce i na świecie oraz wpływa na długofalowy, realizowany z poszanowaniem przyrody i praw człowieka rozwój kraju tak, aby uwzględnić potrzeby zarówno współcześnie żyjących ludzi, jak i przyszłych pokoleń. Ministerstwo Środowiska jest nowoczesną, profesjonalną, darzoną zaufaniem społecznym instytucją, racjonalnie zarządzającą zasobami naturalnymi, dbającą o edukację ekologiczną społeczeństwa oraz otwartą na współpracę w zakresie ochrony środowiska”.

Aby chronić najcenniejszy drzewostan w kraju, należało chociażby zobowiązać wszystkie gminy do rzetelnej inwentaryzacji drzewostanu na swoim terenie i ten najcenniejszy objąć ochroną (np. w formie pomników przyrody). Dopiero wtedy można było poluzować przepisy i znieść obowiązek występowania o zgodę na wycinkę drzewa. Można było właścicielom prywatnych posesji obniżyć np. podatek od nieruchomości i partycypować w kosztach ponoszonych przez właściciela w związku z utrzymywaniem na swoim gruncie pomnika przyrody. Wreszcie – można było spokojnie usiąść do debaty z ekologami, właścicielami i narodem, aby wspólnie wypracować optymalne rozwiązanie, uwzględniające zarówno interes właścicieli gruntów, jak i ekologów i przede wszystkim dobro przyrody.

Ale do tego trzeba było kierować się szacunkiem do przyrody, pewnymi wartościami i mieć jaja, których zdecydowanie zabrakło. Nie zabrakło za to radości wśród tych, którzy już zacierali łapska i liczyli przyszłe zyski. I tacy ludzie teraz tną wszystko jak leci. Naginają przepisy, tną nawet tam, gdzie nie można bez zezwolenia, tłumacząc się głupkowato: „Sorry, pomyliłem się, nie wiedziałem, że wypierdzieliłem 10 hektarów jakiejś strefy ochronnej lub rezerwatu”. Trudno, stało się. I stanie się jeszcze gorzej. Jest jedna rzecz o której cała ludzkość, poza wyjątkami, krzyczącymi jeszcze tu i ówdzie, zapomina.

Nasza planeta, zwana błękitną jest wyjątkowa. Przecież niby każdy to wie. I co z tego? Mamy nieprawdopodobną różnorodność życia na niej, a my sami – chociaż ewidentnie zmierzamy ku samobójstwu – także jesteśmy fenomenem ze wszystkimi układami, narządami i mózgiem. I co z tego? Ano nic. Doimy Matkę Ziemię i dewastujemy, jak żadna inna forma życia. Rżniemy lasy, zaśmiecamy wody, wybijamy wszelkie zwierzęta, sami siebie też wycinamy w imię religii, interesów, wyższości hołoty nad plebsem i kanciarzy nad niewolnikami. Rozpanoszyliśmy się jak zaraza, jak gangrena, najzłośliwszy rak i epidemia. I co z tego? I nadal nic.

O czym naprawdę zapomnieliśmy? Ano o tym, że Matka Ziemia daje nam bardzo wyraźne sygnały (wielkie zmiany klimatyczne), że przeginamy, ale my nadal mamy to głęboko w dupie. Ziemia dysponuje ogromnym arsenałem, który – w porównaniu do nawet najbardziej destrukcyjnej „ludzkiej” broni jest miliard razy potężniejszy. Żywioły Matki Ziemi – tornada, huragany, trzęsienia ziemi, tsunami, susze, powodzie, EL NINO, wulkany i inne, jakże często uświadamiają nam, że w jednej sekundzie, nasze życie może się skończyć wraz całym zasranym dobytkiem nad którym trzęsiemy się jak galareta i dla którego harujemy 20 godzin dziennie.

Ludzkość doszła do takiego punktu, w którym nie ma już nadziei na jakiekolwiek nawrócenie ku przyrodzie, ku dobremu. Zdominował nas pęd za mamoną i za zaspokojeniem swoich coraz bardziej chorych pragnień. Chcemy mieć wszystko tu i teraz. Po trupach do celu. Chcemy luksusów, drogich samochodów, willi z widokiem na cholera wie co. Nie liczymy się z przyrodą. Śmiecimy, dewastujemy, załatwiamy na nią potrzeby fizjologiczne i generalnie mamy wszystko głęboko w poważaniu. Do czasu kochani. Do czasu.

W latach 1997 i 2010 przez Polskę przetoczyły się ogromne powodzie. W 2015 roku przeczołgała nas wielka susza. Ale co tam. Jakoś to będzie. Przecież kiedyś owe zjawiska też występowały i trwamy nadal. Zatem wycinajmy drzewa jak popadnie, podporządkujmy sobie wszelkie formy przyrody ożywionej, uregulujmy rzeki, rzeczki, strumyki i bajora. Wystrzelajmy zwierzęta, wytnijmy wszystkie „pijane” drzewa przy drogach, znieśmy rezerwaty bo tam można coś spieniężyć i wybudować za to galerię handlową lub parking. Człowiek jako rozumna istota najlepiej wie, co jest dobre, a co nie. W imię Szatana. Amen.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Sznupok //18 Mar 2017

    Niedawno czytałem o najważniejszych dokonaniach cywilizacji, o wynalazkach , a może rzeczach ,które zmieniły świat , o postępie ludzkości ,i drogi jąka człowiek podąża . Nie wymienię kolejności ale w pierwszej „20” -tce znalazły sie następujące „cuda” cywilizowanego świata: krucyfiks, moneta , kajdanki , koło do ruletki , siekiera , selfie ,coca-cola , sztaba złota ,all – inclusive, karabin maszynowy ,hamburger i karta płatnicza. pozostałe to jakieś bzdety w postaci dżinsów, czy adidasów. Znamienne zestawienie . W dzisiejszych czasach , jeśli nie jesteś nienażartym , majętnym, samolubnym okrutnym bydlakiem , przy tym dobrze by było być wierzącym – obojętnie jakiej religii- to jesteś nikim . Musisz nosić w sobie wszystkie te „zalety” , Bycie tylko chciwym , bogobojnym , przekupnym , agresywnym czy tylko bogatym , nadal kwalifikuję Cię jako „zero społeczne” . Stąd biorą się takie kreatury jak władca środowiska – łączy w sobie wszystkie cechy wspólczesnego , cywilizacyjnego *****syna. Już niedługo topolowe deski będą mu przytulnym domkiem o wymiarach dwa na pól/na pół metra. A ludzie , tnący bez opamiętania nie będą mieli skąd czerpać przykładu. Niestety , nasz kraj nie dorósł do demokracji , lata temu chyba Bismarck powiedział , dajcie Polakom niepodległość a zarżną się sami , bo demokracja polega na tym ,że 51% *****synów rządzi resztą niezależnie od opcji i robi co się żywnie podoba . Stąd podziały , nienawiść i zakłamanie , Stąd polewka medialna z Łukaszenki czy Li Dzin Pinga którzy jeszcze trzymają hołotę za pysk . Stąd półgłowki Misiewicze i stąd ten cały bajzel.Nie miało byc politycznie , ale tak wyszło. Barbarzyństwo jest teraz na topie , jest cool , niezależnie czy w stosunku do drzew , ludzi czy zwierząt . Bycie wrażliwym , równa się byciem niestabilnym psychicznie . „Róbmy swoje” śpiewał Wielki , ś.p. Wojciech ” może to coś da ? Kto wie? „

    • Paweł Lenart //22 Mar 2017

      „krucyfiks, moneta , kajdanki , koło do ruletki , siekiera , selfie ,coca-cola , sztaba złota ,all – inclusive, karabin maszynowy ,hamburger i karta płatnicza. pozostałe to jakieś bzdety w postaci dżinsów, czy adidasów”
      – rzeczywiście, możemy być „dumni” z siebie. ;-(

      „nasz kraj nie dorósł do demokracji , lata temu chyba Bismarck powiedział , dajcie Polakom niepodległość a zarżną się sami , bo demokracja polega na tym ,że 51% *****synów rządzi resztą niezależnie od opcji i robi co się żywnie podoba . Stąd podziały , nienawiść i zakłamanie , Stąd polewka medialna z Łukaszenki czy Li Dzin Pinga którzy jeszcze trzymają hołotę za pysk . Stąd półgłowki Misiewicze i stąd ten cały bajzel”
      – 100% poparcia. Mam takie samo zdanie.

      „Nie miało byc politycznie , ale tak wyszło”.
      – czasami tak bywa. 😉

      „Róbmy swoje” śpiewał Wielki , ś.p. Wojciech ” może to coś da ? Kto wie?„
      – dokładnie. To nam pozostaje.

      Bardzo Ci dziękuję za komentarz i rozumienie problemu, który w „Gazecie Polskiej, Tygodniku Powszechnym, TV Trwam i Radiu Maryja” nie istnieje, choć jest namacalny jak bycze jaja!

  • krzysiek z lasu //19 Mar 2017

    Paweł – bardzo, bardzo dobry, ostry i mądry artykuł! Na taki wpis czekałem na Twoim blogu, tym bardziej, że od tej pamiętnej wycieczki mam tą ściętą topolę ciągle w tyle głowy. Ten tekst powinien znaleźć się na Górze Synaj obok Dekalogu, którego i tak nikt nie szanuje, zwłaszcza ci co w każdą niedzielę go deklarują, a od poniedziałku łapią za piłę, flintę, i co tam jeszcze. A co ze słowami: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”… Nieistotne, przecież w piątek można się wyspowiadać, i od nowa Polska Ludowa!
    Paweł – dzięki!
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //22 Mar 2017

      Dzięki Krzysiek!
      Taki miał być ten wpis! Jestem jak najdalej od polityki, jest to ostatnia rzecz, jaka mnie interesuje, ale tym razem zrobiłem wyjątek, bo naruszyli to, co kocham od dzieciństwa. Brutalnie ingerują w przyrodę i nie mogłem tego przemilczeć!

      „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”… Nieistotne, przecież w piątek można się wyspowiadać, i od nowa Polska Ludowa!”
      – bardzo trafne spostrzeżenie.

      Dziękuję i pozdrawiam.

  • wojek //22 Mar 2017

    Witaj Paweł:)
    Bardzo dziękuję Ci za te ostre słowa. Widzę, że zgodnie z tym co napisał Sznupok jestem NIKIM. Jeżeli mam jakieś zasady, poczucie godności, jeżeli dane słowo coś dla mnie znaczy, nie pozwalam się zeszmacić za zasraną mamonę, jestem NIKIM. Wiecie co powiem Wam, że mi z tym całkiem dobrze. Wolę być NIKIM ze swoimi zasadami niż zimnym draniem ze zwojami banknotów zamiast mózgu grubym kontem i czym tam jeszcze. Paweł a najbardziej jest przykre to, że masz 100% racji. Żyjemy w społeczeństwie, gdzie jego 90% deklaruje wiarę. Świętą wiarę katolicką. Tylko co z tego. W najlepszym wypadku nakaz wiary jest traktowany jak hipermarket ot wkładam do koszyka co mi się podoba. A nasze zachowanie wokół pozwól, że przemilczę. Gdzie na świecie jest tyle nienawiści, opluwania się na wzajem ba wręcz wylewania na siebie kubłów pomyj. Gdzie mamy jedną po drugiej władzę każda jest na ludzi a nie dla ludzi. Masz Paweł rację. Boga i Jego przykazania mamy za nic. O to jest do czasu. Biada nam jeśli wzbudzimy Jego gniew. Paweł dlaczego nawet Stalin po hitlerowskiej agresji na ZSRR przypomniał sobie o cerkwiach, przynajmniej tych których nie zdążył zniszczyć. Co jeśli trwoga to do Boga? Oby nie było za późno. Dobrzy pisze Sznupok. Bismarck kiedyś powiedział nie zaczynajcie z Polakmi wojny, ten naród jest bitny i nie pójdzie tak łatwo o ile w ogóle wygracie. Dajcie Polakom samym się rządzić. Efekty tego widzicie sami. Powtórzę raz jeszcze pytanie postawione kiedyś przez Tazoka, ale one jest coraz bardziej aktualne. ” Co będzie jeśli wytniemy ostatnie drzewo i zjemy ostatnie zwierzę?
    Wiecie co? Tak mi sie wydaje, że ja jestem NIKIM, ale chyba Tazok i Sznupok, Paweł, Krzysiek z Lasu Paweł Tarnów przepraszam nie sposób wymienić wszystkich, też są NIKIM. I oby takich ludzi było jak najwięcej. Pozwólcie, że skończę cytatem z III Cz. Dziadów A. Mickiewicza
    Naród polski jest jak lawa z wierzchu zimna twarda i plugawa, lecz wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi. Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      Wojtek – nic dodać, nic ująć. Bardzo trafny komentarz. Dziękuję.
      Też wolę zaliczać się NIKOGO, niż być częścią bydlactwa w hołociarskim wydaniu. Pozdrawiam.

  • krzysiek z lasu //23 Mar 2017

    Wojek – mam nadzieję, że my nijacy, kochający i szanujący przyrodę, ale będący wrogami kolejnych rządów przeżartych przez lobby myśliwskie staniemy się kiedyś większością, obyśmy tego doczekali!
    Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      Krzysiek – codziennie mam „przyjemność” obserwować nasze społeczeństwo i… żeby stało się tak, jak piszesz to chyba musimy żyć z 1000 lat. ;-(

  • Sznupok //24 Mar 2017

    Wojtku , bycie NIKIM , powinno napawać wszystkich dumą , wolę być NIKIM , czyli sobą , „robić swoje” ( W.Młynarski ) , „być przyzwoitym” ( W. Bartoszewski) , „wymagać od siebie choćby inni od was nie wymagali” ( Jan Paweł II ) „Nie oglądać się na innych, na tych lub owych, może na polityków, żadając od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie, abyśmy prawdziwie się odmienili ” ( kard St. Wyszyński ) . Wole mówić co myślę , niż mówić co mi nakażą. I co najlepsze – dobrze mi z tym przed lustrem przy goleniu. Pozdrowienia

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      „Wole mówić co myślę , niż mówić co mi nakażą. I co najlepsze – dobrze mi z tym przed lustrem przy goleniu. Pozdrowienia”
      – myślę podobnie.

  • krzysiek z lasu //25 Mar 2017

    Maćku, mądre słowa zacnych ludzi!
    Szukałem w pamięci jakiegoś cytatu, który można by tu jeszcze dodać, i tak ad hoc pomyślałem o pewnej piosence Pawła Czekalskiego. Warto wsłuchać się w słowa tego utworu 😉
    https://www.youtube.com/watch?v=gFdhWf2vXtI

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      Krzysiek – jak to się mówi, w sprawach przyrody rozumiemy się bez słów. 😉

  • wojek //26 Mar 2017

    Witajcie
    Paweł piszesz o trzech filarach, na których oparty jest ten nasz współczesny świat. Pozwól, że dodam jeszcze trzy, które moim skromnym zdaniem są jeszcze gorsze. To próżność, skrajny egoizm, i najgorsza para pycha i głupota. Jasne, że MY WIEMY WSZYSTKO NAJLEPIEJ, żadnych nakazów nie chcemy przyjąć do wiadomości. O efektach takiego postepowania pisałeś. Zresztą one są aż nadto widoczne. Dalszy komentarz jest chyba tutaj zbędny. Jak już pisałem zgodnie z hierarchią dzisiejszego zwariowanego świata jestem NIKIM. Tylko ja NIKT mogę każdemu śmiało spojrzeć w oczy. Nie mogę się niestety „pochwalić” jak to udało się coś „skombinować”, „załatwić, „kogoś wyrolować” czytaj oszukać wykorzystując jakieś kruczki prawne. Jak to trzeba było „posmarować” aby coś załatwić, albo uniknąć odpowiedzialności. Niestety przyszło nam żyć w świecie gdzie uczciwość staje się synonimem słowa głupota. Pawle, Maćku, Krzyśku póki żyjemy musimy mieć nadzieję na opamiętanie. Można by napisać jeszcze wiele, ale pozwólcie że skończę ten krótki komentarz cyatem z polskiej bajki. Niestety nie pamiętam autora i tytułu a o treści jeśli ktoś byłby zainteresowany chętnie napiszę.
    A wspomniany cytat brzmi tak:
    Chwal Pana Boga
    Nie czyń źle nikomu
    W sercu miej dobroć i sprawiedliwość
    Choćbyś był jeden taki na świecie.
    Pozdrawiam Was serdecznie.

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      Wojtek, już dobrych kilka lat temu, zdałem sobie sprawę, że ludzie staczają się po równi pochyłej i ten trend przyśpiesza. Niestety.

  • krzysiek z lasu //26 Mar 2017

    Wojek, chwała Tobie! Pozdrawiam! 😉

  • wojek //26 Mar 2017

    Witaj Krzysiu
    Daj spokój. Chwałę to oddaj Bogu, a nie przeciętnemu wcale przecież nie wolnemu od licznych wad facetowi:) Widzisz co dla takiego jak ja jest normą to dla tych powiedzmy współczesnych jest dziwactwem co najmniej, no ich sprawa. Pamiętajcie ten się śmieje kto się śmieje ostatni!
    Krzysiek a tak na marginesie też przecież masz się czym pochwalić. W końcu kto wyniósł z lasu wór śmieci pozostawionych przez ćwierć inteligencję po wycieczce do lasu.
    Serdecznie pozdrawiam

  • krzysiek z lasu //27 Mar 2017

    Wojek, zawsze wynosząc worek śmieci z lasu mam doła widząc ile tego syfu jeszcze zostało i czuję swoją niemoc! W pojedynkę wszystkiego się nie wyzbiera ;(
    Ale niech krople drążą skałę… Pozdrawiam 😉

    • Paweł Lenart //01 Kwi 2017

      Widziałeś Krzysiek, ile śmieci, butelek i puszek widzieliśmy podczas 11-sto marcowej wycieczki. To jest jakiś horror. Polska hołotą stoi i będę to powtarzać jak mantrę.