facebooktwitteryoutube
Aktualności - 31 Sty, 2017
- brak komentarzy
Pojawiła się posucha. Czy może się pogłębić?

Ostatnie tygodnie przynoszą nam znikome sumy opadów. Po bardzo mokrym październiku i w większości mokrym listopadzie i grudniu, ilość opadów znacząco się zmniejszyła. Prognozy długoterminowe wskazują, że na większy i dłuższy okres z opadami na razie się nie zanosi. W sumie to nie ma się co dziwić ponieważ styczeń i luty to przeważnie najbardziej suche miesiące w roku. Poza tym, po zimnym styczniu, grunt jest na tyle zbity i zamarznięty, że nie zdołałby przyjąć większych ilości ewentualnych opadów deszczu. Patrząc już wiele tygodni naprzód, można zadać sobie pytanie, czy to jakaś trwalsza tendencja z brakiem opadów i czy to oznacza, że znów zagraża nam susza, która wiosną może niekorzystnie wpłynąć na wegetację i spowodować wielkie problemy dla rolników?

Na szczęście sytuacja na razie nie jest tragiczna, bowiem zalegająca pokrywa śnieżna topi się powoli, nawadniając glebę i utrzymując warunki wilgotnościowe w normie. Jednak już na krańcach zachodnich i południowo-zachodnich, gdzie śniegu nie ma lub leżą jego śladowe ilości, wskaźnik EDI spadł do wartości ujemnych, a to oznacza, że zaczyna pojawiać się posucha. To zjawisko, zwłaszcza późną zimą, może okazać się bardzo niekorzystne nie tylko dla wegetacji, ale przede wszystkim dla rolników, którzy z powodu suchej zimy i wiosny mogą utracić część swoich upraw, takie jak zboża jare i ozime.

Póki co, najgroźniejsza postać suszy, czyli susza hydrologiczna, na razie nam nie zagraża. Poziom wód gruntowych w większości kraju oscyluje w granicach normy, chociaż na południu oraz w centrum ich stan w rzekach zaczyna opadać. Na przykład poziom Warty w Poznaniu nie przekracza 75 cm, więc w tym przypadku już mówimy o niżówce. Hydrolodzy twierdzą, że tak poważna susza, jaka miała miejsce w ostatnich latach nie powinna mieć w tym roku miejsca.

Tymczasem prognozy pogody na najbliższy tydzień, coraz bardziej skłaniają się ku ponownemu uderzeniu mroźnej zimy, które ma przyjść po kilku dniach ocieplenia. Opadów ma być bardzo niewiele. Jeżeli te prognozy się sprawdzą to długoterminowe prognozy z jesieni, mówiące o czwartej z rzędu ciepłej zimie, ostatecznie wezmą w łeb. Chociaż już dzisiaj, na końcu zimnego stycznia, można śmiało powiedzieć, że ta zima jest inna niż trzy poprzednie. Aby im dorównać, musiałby przyjść bardzo ciepły luty, na co raczej się nie zanosi.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz