facebooktwitteryoutube
Aktualności - 29 Sie, 2016
- brak komentarzy
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w lesie. Wspaniała wycieczka na grzyby po Borach Dolnośląskich.

27 sierpnia 2016r., godz. 7:00 rano. Dwóch znajomych grzybiarzy postanowiło kilka dni wcześniej zameldować się w Borach Dolnośląskich celem sprawdzenia, czy wysyp grzybów, który miał miejsce w pierwszych tygodniach sierpnia, jeszcze trwa i jak sobie radzą grzyby w coraz bardziej niekorzystnych warunkach. Lato się obudziło pod koniec wakacji, ku uciesze wczasowiczów i urlopowiczów oraz niezadowoleniu grzybiarzy. Pogoda lubi płatać figle. Trudno. Z pokorą trzeba brać na klatę wszystkie jej kaprysy. ;)) Skoro jednak przyjechaliśmy sto kilkadziesiąt kilometrów od oddalonych chałup, nie było siły, która by nas powstrzymała przed uroczystym „wdarciem” się w głąb Borów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lato meteorologiczne dobiega końca. Podczas panowania silnego wyżu i napływie nieco chłodniejszego powietrza polarnomorskiego, można spodziewać się nieco większych spadków temperatury nad ranem, dzięki czemu mamy cały arsenał wyjątkowych i mile kojących zmysły, leśnych widoków. W końcu „od św. Hanki, zimne wieczory i ranki”. Oczywiście to tylko porzekadło, które nie zawsze się sprawdza. Generalnie jednak, od końca lipca, mamy do czynienia z pierwszymi, chłodniejszymi porankami, które delikatnie przypominają nam, że lato nie trwa wiecznie. Zbiór zjawisk, które nam zaoferował późno-sierpniowy las, zachwycił nas już na samym wstępie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wstające leniwie nad Borami Słońce, w otoczeniu delikatnych, choć miejscami silniejszych zamgleń i odbicie jego promieni w kroplach rosy oraz licznych pajęczyn to kwintesencja ducha lasu pod koniec sierpnia. Jak dodamy do tego kwitnące wrzosy to mamy przepis na leśne arcydzieło. O Mazurach mówi się, że to kraina tysiąca jezior. O Borach natomiast, zawsze będę mówić, że to kraina stu tysięcy wrzosów. Wrzosowiska Borów Dolnośląskich są tak dostojnym i nierozerwalnym berłem tamtych terenów, że stały się ich znakiem „firmowych” i jedynym w swoim rodzaju unikatem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wyobraź sobie ten leśny klimat, zapach i potęgę. Już po takim „hucznym” przywitaniu dwóch ludków przez Jego Wysokość Las, gęby cieszyły się nam, a liczne opowieści o lesie, wymiana doświadczeń i poglądów, nakręcały nas jeszcze bardziej, aby wejść w głąb Borów, nie zważając, czy gdzieś droga nam się nie pokręci. Głowy rozglądały się we wszystkich kierunkach, wypatrując pierwsze oznaki grzybowego życia. Długo nie trzeba było czekać, aby oczy na czymś się zatrzymały. Zaczęło się od kilku koźlarzy czerwonych. Później pojawiły się podgrzybki, kanie, maślaki i rydze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kierownik wycieczki, którym był Łukasz, postanowił, że skoro przed nami wiele godzin do dyspozycji to przejdziemy bardzo duży obszar, aby dokładnie sprawdzić, jak świat grzybów prezentuje się w tych – mówiąc delikatnie – kiepskich warunkach. Na długą wycieczkę nie trzeba mnie namawiać. Generalnie mam coś takiego w sobie, że lubię przejść ogromny kawałek terenu w danym dniu, bez względu na „efekty uboczne” w postaci zmęczenia czy uczucia zakwasów w nogach. ;)) Wyniosłem to z dzieciństwa, kiedy wielcy grzybiarze, którzy już na stałe odeszli do lasu, uczyli mnie sztuki grzybobrania i „przeganiali” 15 lub więcej kilometrów po lesie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bory, jak to Bory. Tereny zmieniają się jak w kalejdoskopie. A to wrzosowiska, za moment szczere piachy, zagajniki, mokradła, pasy przeciwpożarowe, itp. Całości pikanterii dodają niewypały, których pochodzenie jest tak różne, jak różne są tam tereny. Mijaliśmy kilka „bombek”, których nigdy, przenigdy nie dotykaj jak znajdziesz. Czy to jeszcze pozostałość po Towarzyszach ze wschodu? A może jakaś zabłąkana „niespodzianka” z pobliskich poligonów? Nie ważne. Zasada obowiązuje zawsze jedna – NIE RUSZAJ TEGO BO MOŻESZ NA GRZYBY ZE ŚW. PIOTREM HASAĆ. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po pierwszej godzinie, może z dodatkowymi, 30-stoma minutami, w koszykach coś już było. Gdyby nie spora ilość grzybów robaczywych, mielibyśmy ich już całkiem sporo. W takich cieplarnianych warunkach i szybko przesuszającej się, wierzchniej warstwie ściółki, konkurencja grzybiarzy nie śpi. Ma olbrzymią przewagę ponieważ mieszka w lesie i potrafi wywęszyć grzyba, kiedy ten dopiero co wychyli swój kapelusz spod igieł. To larwy muchówek, których żarłoczność i liczebność można porównać do szarańczy. I można się denerwować, psioczyć na te robale, ale to część natury i obiegu materii, jakże potrzebnej dla lasu i przyrody. Zatem dla miłośnika lasu, musi być pełna akceptacja tego stanu rzeczy i już. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Bezchmurna pogoda w lesie ma wielką zaletę dla fotografów. Tych profesjonalnych i tych amatorsko-spontanicznych, do których zaliczam się ja. Było sporo takich momentów, w których nie wiedziałem co wybrać. Szukać grzybów, czy „łapać” jakieś ciekawe i urzekające ujęcie lub leśny kadr. Próbuję zawsze to jakoś pogodzić. Da się? Pewnie, że się da. Trzeba się tylko „zaprogramować” na styl fotograficzno-grzybowy. Piękno Borów, jak i innych lasów nie da się opisać słowami, tym bardziej wolę robić zdjęcia, które 1000-krotnie lepiej oddają to, co pragnę Ci przekazać.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wracając do grzybów – zaczęły pokazywać się pierwsze muchomory czerwone. Poza tym prawdziwki i koźlarze babki oraz koźlarze pomarańczowożółte. Prawdziwki w większości już nawet nie z wyprzedaży. W jednym miejscu, zatrzymaliśmy się na chwilę, aby popatrzeć na agonię boletusów edulisów. Dwa jeszcze ledwo stojące egzemplarze i dwa już w fazie „ciapy” o specyficznej, zgnito-prawdziwkowej, capiącej woni. Jak to wygląda? Jest na zdjęciach. To też obieg materii, chociaż widok nie należy do urokliwych. ;)) Kilka całkiem ładnych egzemplarzy też się trafiło. Niektóre nawet zdrowe, inne – do wzięcia po intensywnych zabiegach chirurgicznych. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czas płynął bardzo przyjemnie, tylko słonko coraz bardziej przyświecało nam w „nafaszerowane” od dzieciństwa grzybobraniami głowy. Zaczęły pojawiać się kurki, które są wspaniałymi grzybami i zawsze pewnymi w „robaczywych” czasach innych grzybów. I te wrzosowiska. No jak to wspaniale wygląda. Przecież można się na nie gapić cały dzień i jeszcze będzie mało. Jest w nich jakiś nieprawdopodobny magnez, który działa na zasadzie: „im więcej się patrzysz, tym bardziej przyciąga”. To taka bezpieczna odmiana bagna. Wciąga, ale tylko wzrok, nie buty. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Właśnie w tych hipnotyzujących wrzosowiskach, trafiały się prawdziwki, koźlarze pomarańczowożółte i podgrzybki. Każdy znaleziony grzyb to radość i emocje. Nawet jak robaczywy, skapcaniały lub rozlatujący się. Nieważne. Zawsze miło popatrzeć na ten wspaniały świat, tych niby prostych, a jakże skomplikowanych organizmów. Całości do niezwykłości wrzosowisk dodają jeszcze inni pasjonaci przyrody. Tej brzęczącej w ulach i dającej nam ambrozję pod postacią miodu. Obecnie w Borach możemy spotkać całe pasieki, porozstawiane we wrzosowiskach. Monitoring 24h na dobę. I bardzo dobrze. To odstraszacz dla ewentualnych, leśnych trolli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasza wspólna wycieczka po lasach borów trwała 7,5 godziny. Już pod jej koniec, trafiliśmy na najbardziej przystojnego prawdziwka, rosnącego na wyjątkowo długim trzonie wśród jagodników oraz na koźlarza sosnowego. Młody, piękny i zdrowy. To taki niezwykły bonus od lasu dla włóczęgów. Z powodu szybko kończącego się picia, postanowiliśmy, że w drodze powrotnej zawitamy na stację benzynową w celu zakupu czegoś do ugaszenia pragnienia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kiedy pod koniec wycieczki, wydawało mi się, że już nic wyjątkowego się nie wydarzy, Łukasz zaskoczył mnie niezwykle szlachetnym pomysłem. Powiedział mi, że za punkt honoru, postawił sobie, że wrócę do Wrocławia z koszem grzybów. Wszystko co nazbierał, przerzucił do mojego kosza, który dzięki temu został zapełniony. Wzbraniałem się przed takim scenariuszem. Wiedziałem przecież, jakim wysiłkiem nazbieraliśmy grzybów. Ponad 20 kilometrów łażenia wte i wewte, tam i nazad. Jednak nie miałem prawa pokrzyżować planów kierownikowi wycieczki. ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Łukasz – zrobiłeś coś, czego nie spotyka się na co dzień. Tak bezinteresownie i bez ekonomicznych korzyści. Są jeszcze Tacy ludzie? Są. Dziękuję Ci bardzo za fenomenalną wycieczkę, za grzyby i za pokazanie mi baśniowego oblicza Borów Dolnośląskich. Gdy tyko pogoda się zmieni na korzyść dla grzybiarzy i coś się zacznie w grzybowym świecie dziać, zapraszam Cię do moich lasów, które choć są tak inne od Dolnośląskich Borów, również urzekają i kryją niejedną tajemnicę. ;)) Konkluzja z wycieczki jest jedna: „PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIĘ W LESIE”. ;))

Miałem załączyć mniej zdjęć, ale nie da się. ;)) Z nieco mniej niż czterech setek, wybrałem niecałą setkę – tych najbardziej „kultowych” i pokazujących zaledwie jedną milionową krainy o stu tysiącach wrzosów… ;))

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz