Przejdź do treści
Bilans zimy 2025/2026.

Nadszedł czas na podsumowanie minionej zimy 2025/2026, która obejmuje miesiące grudzień, styczeń i luty. Tegoroczna zima została uznana za najchłodniejszą od sezonu zimowego 2012/2013, z temperaturą w północno-wschodnich regionach naszego kraju nawet o 2 stopnie niższą w stosunku do średniej wieloletniej 1991-2020. Poza Zatoką Gdańską, gdzie suma opadów została nieznacznie przekroczona, była to druga z rzędu wyjątkowo sucha zima, z opadami nawet o połowę niższymi niż zwykle. Ten wątek poruszę jeszcze nieco dalej.

W Europie zima charakteryzowała się dużą anomalią temperatur o charakterze równoleżnikowym. Gdy Europa Północna, Wschodnia i Środkowa zmagały się z niższymi temperaturami w stosunku do normy, na Wyspach Brytyjskich, w Europie Zachodniej i Południowej – w tym w rejonie Basenu Morza Śródziemnego – było cieplej.
♦ TEMPERATURY ♦

Średnia temperatura w okresie od 1 grudnia 2025 r. do 28 lutego 2026 r. wynosiła -1,6 st. C, czyli 0,88 poniżej normy wieloletniej 1991-2020. Zatem jest to pierwsza sytuacja od zimy 2012/2013 r., kiedy temperatura ogólnokrajowa dla meteorologicznej zimy od grudnia do lutego była niższa wobec średniej. Grudzień był miesiącem cieplejszym wobec normy wieloletniej, z średnią temperaturą o 2 stopnie wyższą niż normalnie. Później przyszedł bardzo zimny styczeń z anomalią 3. stopni poniżej normy, a w lutym było o 1,5 st. C zimniej wobec przyjętego okresu referencyjnego z ostatnich 30. lat, chociaż anomalia była silnie zróżnicowana – w pasie pobrzeża od -2,2 do -2,8 st. C, ale ostatni miesiąc zimy był cieplejszy w Sudetach i Karpatach – z anomalią na poziomie 0,9-1,2 st. C powyżej średniej wieloletniej.

Na Suwalszczyźnie meteorologiczna zima była najzimniejsza – średnia temperatura wynosiła -4 stopnie i tam oraz w Kętrzynie była o 2 stopnie zimniejsza. We wschodniej i środkowej części woj. warmińsko-mazurskiego, w głębi podlaskiego średnia zimy wynosiła -3 stopnie, na Żuławach, północy i wschodzie Mazowsza, Lubelszczyźnie oraz w rejonie Chojnicach -2 stopnie, w rejonie Zatoki Gdańskiej, na wschodzie i w centrum Pojezierza Pomorskiego, Kujawach, w centrum, w Górach Świętokrzyskich i Roztoczach -1 st. C, tylko na krańcach zachodnich, Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie temperatura była była dodatnia.
Anomalia w okresie od grudnia do lutego wynosiła -2/-1,5 st. C na Podlasiu, Warmii i Mazurach oraz północy woj. mazowieckiego, -1/-0,5 st. C na Pomorzu, z wyjątkiem okolic Lęborka, a także na Ziemi Lubuskiej, w Wielkopolsce, Kujawach, w centrum, Mazowszu i Lubelszczyźnie, a na południu kraju anomalia była wyższa od normy – w Krośnie i na Podhalu wynosiła 1-1,5 st. C. Co ciekawe w lutym odnotowano zarówno najwyższą, jak i najniższą temperaturę tegorocznej zimy. 2 lutego w Suwałkach odnotowano -27,7 stopnia C, przy gruncie -35,4 stopnia C, z kolei najcieplej było 27 i 28 lutego w Słubicach – tam mieliśmy +19,4 stopnia C.
♦ OPADY ♦

Każdy miesiąc zimy okazał się anomalnie suchy lub suchy. Grudzień był drugim najbardziej suchym w historii pomiarów meteorologicznych od 1950 r., ze średnią 14,5 mm, czyli o 24,4 mm niższą w stosunku do normy. W styczniu średnia suma opadów wyniosła 17,2 mm i była aż o 19,1 mm niższa dla tego miesiąca określonej na podstawie normy dla lat 1991-2020, osiągając 47,7% normy. Nie inaczej było również w lutym – średnia miesięczna wyniosła 22,3 mm i była o 9,3 mm niższa od normy dla tego miesiąca określonej na podstawie pomiarów w latach 1991-2020. Z klasyfikacji Kaczorowskiej wynika, że grudzień i styczeń były miesiącami skrajnie suchymi, a luty – suchy.

Analizując okres od 1 grudnia do 28 lutego to w większości kraju spadło mniej niż 50 mm deszczu i śniegu – zwłaszcza na Podlasiu, wschodzie Mazowsza, w centrum Polski, Opolszczyźnie, Kielecczyźnie, na wschodzie i północy Małopolski oraz na Górnym Śląsku. Z tego powodu na tym obszarze anomalia opadów wynosiła poniżej 50 proc. Na Pomorzu Środkowym, w rejonie Zatoki Gdańskiej, w Tatrach i Karkonoszach suma opadów przekraczała 90-110 mm. W rejonie Gdańska miniona zima była minimalnie bardziej wilgotna, z odchyleniem 120 proc. dla okresu grudzień-luty.

Utrzymujący się od grudnia znaczny niedobór opadów sprawia, że poziom wód gruntowych bardzo szybko spada, po ostatnich roztopach nie ma już śladu, a wilgotność gleby zarówno przy powierzchni, jak i w głębszych warstwach gleby na przeważającym obszarze nie przekracza 50 proc.

“Chociaż miniona zima okazała się dość śnieżna, zwłaszcza w północnej i wschodniej części naszego kraju, gdzie pokrywa śnieżna utrzymała się znacznie dłużej niż w latach ubiegłych, problemy związane z suszą, która nawarstwiła się przez wiele ostatnich lat, pozostają” – powiedział dr inż. Bogdan Chojnicki z Katedry Bioklimatologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

„W centralnej części kraju, czy mierzącej się z suszą Wielkopolsce, pojawiło się 20 cm śniegu. To ostatnimi czasy rzadko się zdarza. Śnieg stopniał i zasilił w wodę wierzchnią warstwę gleby. Dziś de facto jest ona w wielu miejscach dość mocno nasączona. Natomiast warto pamiętać, że szczególnie styczeń był miesiącem mimo wszystko dość suchym. Szczególnie w centralnej części kraju woda ze stopionego śniegu w niewielkiej ilości wsiąkła w głębsze warstwy gruntu. Nie zostały one jakoś nadmiernie zasilone, czyli nie można mówić, że zasoby wodne radyklanie nam się odbudowały” – podkreślił naukowiec.

Biorąc pod uwagę powyższy fakt, a także obserwowany brak opadów na przestrzeni ostatnich kilku tygodni, poziom wody w rzekach raczej nie podniósł się w znaczący sposób. „Przy niskich temperaturach powietrza woda nie paruje, więc patrząc z tej perspektywy miniona zima zadziałała na naszą korzyść” – wyjaśnił prof. Chojnicki. Poziom wód gruntowych z powodu trwającej, z niewielkimi przerwami od 2015 roku suszy, obniżył się nawet o kilka metrów, więc jedna taka zima nie odbuduje zasobów wodnych – zwrócił uwagę klimatolog. „Gdyby kilka takich zim wystąpiło pod rząd, to na pewno byśmy byli z tego powodu usatysfakcjonowani. Ale tu jednak warto przypomnieć, że w marcu mieliśmy trzy rekordy ciepła. To sygnalizuje, że nie należy spodziewać się kolejnych bardzo chłodnych zim. Globalnie temperatura utrzymała się na bardzo wysokim poziomie”.
♦ USŁONECZNIENIE ♦

Z powodu zalegania układów wysokiego ciśnienia i częstym rozpogodzeniom, miniona zima prawie w całym kraju charakteryzowała się większym usłonecznieniem w stosunku do normy 1991-2020. Najwięcej pogodnych dni zanotowano w północnej części kraju, średnio o 40-50 godzin powyżej normy. Najmniej słonecznych chwil wystąpiło na południu, ale usłonecznienie kształtowało się tam mniej więcej na poziomie normy. Tylko punktowo, między innymi w Kłodzku, Wieluniu, Krośnie i Lesku zanotowano usłonecznienie na poziomie nieco niższym od normy.

Największym problemem w rozpoczętym sezonie wegetacyjnym jest przedłużająca się posucha. Prognozy pogody na najbliższe 2 tygodnie, na razie nie dają szansy na większe i równomierne opady na terenie całego kraju. Wkrótce przyjdzie bardziej zaawansowana faza wiosny z coraz wyższymi temperaturami. Jeśli sytuacja z opadami się nie zmieni, będziemy u progu bardzo silnej suszy, być może porównywalnej z suszą 2015 lub 2018.
⇒ Źródło i mapy: IMGW
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies