Przejdź do treści
Blog skończył 10 lat.
Półmetek jesieni w lasach Bukowiny Sycowskiej.

Dzisiaj, 16. października 2025 roku mój blog skończył 10 lat. Kiedy to zleciało? Odpowiedź jest prosta – zleciało przez ostatnie 10 lat. 😉 Imprezę z tej okazji zrobiłem wczoraj i była to najlepsza impreza jaką mogłem zorganizować. Otóż pojechałem do Bukowiny Sycowskiej i przy okazji powłóczyłem się po jej lasach za grzybami.

Tak już się złożyło, że na półmetku meteorologicznej jesieni zacząłem podróż zwaną blogiem i trwa ona w najlepsze. Ciągły brak czasu nie pozwolił mi na sporządzenie jakiegoś podsumowania tych 10. lat, ale może coś mi się uda sklecić pod koniec roku. Jedno co mogę zagwarantować i o czym już wspominałem kilka razy – tematyka bloga była, jest i pozostanie niezmienna. Las, drzewa, pogoda to jego lokomotywa, do której cały czas będę dorzucał paliwo w postaci nowych tekstów. 😇

Na stacyjce kolejowej w Bukowinie remont trwa w najlepsze, według informacji zamieszczonych w Internecie, zakończy się on dopiero 30 czerwca 2026 roku. Remont obejmuje długi odcinek szlaku kolejowego, bo aż od Grabowna Wielkiego do Ostrowa Wielkopolskiego, co daje odległość ponad 50 km.

Do lasu wszedłem dość późno, około godz. 10.00. Mogłem przyjechać pierwszym pociągiem / autobusem na godz. 6:00, tylko w połowie października przy całkowitym zachmurzeniu o tej godzinie jest jeszcze kompletnie ciemno. Więc pojechałem później. Z autobusu nikt nie wysiadł, wcześniej kilka sztuk grzybiarzy wysiadło z pociągu w Grabownie i poszli do tamtejszych lasów.

Połowa października to jest już ta faza jesieni, w której szata letnia, zdecydowanie ustępuje tej jesiennej. Spada coraz więcej liści, coraz barwniej wyglądają drzewa, krzewy i roślinność runa leśnego.

Chłód i wilgoć po ostatnich opadach wypełniły leśne powietrze. Poranek, a właściwie przedpołudnie było pochmurne i chłodne, ale bardzo przyjemne do dreptania po lasach. Po bardzo kiepskim grzybowo wrześniu, w październiku pogoda zmieniła się na bardziej grzybową.

W ostatnim czasie często padało, choć sumy opadów nie był jakoś szczególnie imponujące. Przewaga pochmurnej aury i niskich temperatur trzymają wilgoć, której w lesie obecnie nie brakuje. Odnotowano też kilka nocy z przymrozkami.

Na pierwsze oględziny wziąłem miejscówki na prawdziwki, koźlarze czerwone, koźlarze topolowe, czubajki kanie, mleczaje, krasnoborowiki ceglastopore, podgrzybki, maślaki i siedzunie sosnowe. Czyli właściwie na spory asortyment z najwyższej grzybowej półki.

Zanim przejdę do grzybowych szczegółów, trochę ogółów. Na staranne oględziny miejscówek przeznaczyłem prawie 2 godziny. W topolach osikach wymoczyłem spodnie do ud, ponieważ rosną tam gęste i wysokie trawy oraz nawłocie.

Po koźlarzach, zwłaszcza topolowych, których nieraz rośnie tam bardzo dużo, ani śladu. Przypuszczam, że w tym sezonie już się nie pokażą. Zresztą z pozostałymi gatunkami grzybów, również jest bardzo kiepsko, poza pewnymi wyjątkami.

Bardzo dobre miejscówki na prawdziwki świecą pustkami. Incydentalnie odnotowałem kilka rozkładających się kapci i zakapiorów, prawdopodobnie wyklutych jeszcze we wrześniu lub na początku października.

Wilgotność jest obecnie najlepsza, jeśli weźmiemy do porównania okres od początku meteorologicznej jesieni czyli od 1. września. Tylko co z tego, jak grzyby nie za bardzo chcą na nie zareagować.

Żeby nie było zbyt pesymistycznie, obecnie i tak można znaleźć najwięcej różnorodności życia grzybowego, dużo więcej niż we wrześniu.

Pojawiły się koralówki, olszówki, mleczaje (tylko nie rydze), gołąbki, lisówki pomarańczowe, maślanki, łuskwiaki, muchomory (przede wszystkim czerwone) i trochę innej mykologicznej drobnicy.

Jednak ilość klujących się owocników grzybów, dobrze oddaje słabość tego sezonu. Grzyby rosną w ilościach niewielkich, często limitowanych. Nie widać w lasach grzybowego splendoru i obfitości, która charakteryzuje porządny sezon.

Od jakiegoś czasu mamy w lasach Bukowiny i okolic coś na kształt trendu bocznego, niezdecydowania czy iść do góry czy w dół, ale w tym oczekiwaniu na jakieś większe ruchy grzybotwórcze, podgrzybki wzięły sprawy w swoje trzony i kapelusze.

W starych sosnowych borach i młodszych drzewostanach również, wyraźnie widać zwiększoną podaż młodych podgrzybków. Dają nadzieję, że uformują coś na kształt “wysypku” lub “pojawku”, o ile zbytnio nie przymrozi podczas nadchodzących, przymrozkowych nocy.

Jeden z podgrzybków miał rozmiar XXL i był całkowicie zdrowy. Zresztą na podkreślenie zasługuje zdrowotność obecnie klujących się podgrzybków, którą oceniam na wartość niespotykaną jeszcze w tym sezonie, tj. 90, miejscami 95%.

Gdy już wyczułem tereny, gdzie w tym dniu szukać grzybów, wszedłem w podgrzybkowe knieje i na luzie chodziłem wte i wewte, wytrzeszczając oczy, wypatrując jesiennych podgrzybków z grubymi trzonami i brązowym, świecącymi łbami.

Niektóre z nich były modelowe, klasyczne jesienne czarne łepki. Podgrzybki rosną raczej punktowo, ale jak już znajdzie się jednego, to dookoła niego można znaleźć 5-6 innych świecących i pachnących braci.

Wracając do innych gatunków. Spotkałem kilka rozwiniętych, ale kompletnie przemoczonych kań, które nadawały się wyłącznie do sfotografowania.

Warto odnotować, że klują się też młode owocniki leśnych kotletów oraz czubajki gwiaździste. Oczywiście nie sposób nie zachwycić się pięknymi muchomorami czerwonymi.

Poza bardziej wyrośniętymi owocnikami, grzybnia muchomorów również kluje swoją kropkowaną młodzież.

Tradycyjnie można wypatrzeć kilka różnobarwnych gatunków grzybów nadrzewnych oraz efektownie, żółto-żarówiaste wykwity piankowe.

Znalazłem też jednego, pięknego ceglasia, który wyrósł w liściach dębu, tuż obok pnia drzewa. Jednak największa niespodzianka czekała na mnie w drodze powrotnej.

W przepięknym, przytulnym stanowisku rósł król wczorajszego grzybobrania, zdrowy i modelowy. Klasyka, ideał, wzór i punkt odniesienia dla innych szlachciców.

Las złożył mi życzenia z okazji 10. lat bloga i wyszeptał szumem jesiennych liści – Pawle, obyś w przyszłym sezonie znalazł 1000 takich zdrowych baryłek szlachetnych. 🙂

Kilka minut później znalazłem drugiego prawdziwka, również zdrowego. Ten lekko zakopał się w ściółce i liściach.

Jak na ten sezon, jego warunki i dotychczasową, bardzo skąpą ofertę bukowińskiej kniei 2025, jestem bardzo zadowolony z wczorajszego grzybobrania.

Obecnie na pewno warto się wybrać na podgrzybki, a przy okazji jest szansa, że do koszyka wpadnie kilka innych pyszności ze świata grzybów.

Wystrój wnętrza leśnej Świątyni zmienia się. Paprocie już uschły, coraz liczniej opadają liście, ale leśna gęstwina trzyma się jeszcze mocno.

W ciągu najbliższych 3-4 tygodni dojdzie do znacznego przerzedzenia tej gęstwiny. Przemijanie w lesie jest niepowtarzalne. Nawet smutne widoki i coraz krótszy dzień mają swoją pozytywną i nieokiełznaną głębię.

To wspaniały czas, aby wybrać się do lasu i obejrzeć te przemiany, którym towarzyszą jesienne aromaty ziemi, liści, wilgoci, lasu, ściółki i grzybów.

Lasy Bukowiny potrafią żonglować tymi przemianami i zwalniać tempo mojej wyprawy jak żadne inne kompleksy leśne. Wczoraj dałem się ponieść w ich głębię.

Leśny świat kręcił się w zwierciadle różnorodności, oczarowując włóczęgę i wciągając jeszcze dalej i jeszcze mocniej.

Na wodzie leśnego oczka unoszą się skupiska dębowych liści. Co chwilę wpadają z impetem do wody żołędzie. Graby i buki zaczynają się cudnie rumienić.

Bukowina przygotowała mi najlepszy prezent na 10-lecie bloga. Nikt i nic nie potrafiłby wymyśleć lepszego ukoronowania tej ważnej rocznicy.

Były grzyby, jesienne klimaty, nastrój, fantastyczne widoki, cisza, chłód, poranna mgła i to “coś” Bukowiny, którego od 38 lat nie potrafię zdefiniować, ale czuję to doskonale.


Kiedy musiałem już na dobre szykować się do drogi powrotnej, Bukowina zastosowała starą sztuczkę. A to olśniła pięknym dębem oblepionym mchami.


A to ukazała barwną orkiestrę liści, które przez moment zostały podświetlone przez promienie słoneczne.

Wreszcie nakierowała mnie na tak urokliwą drogę, że po prostu miałem ochotę na niej zostać. Dlaczego Bukowina i jej lasy stosują taką strategię? Doskonale wiedzą, że powstanie u mnie silny stan niedosycenia lasem, który spowoduje, że będę kombinował, aby przyjechać tu ponownie i to jak najprędzej. 🙃

Zatem 10 lat bloga minęło, kultowa włóczęga z tej okazji po lasach Bukowiny również. Wszystkim czytelnikom dziękuję za czytanie blogowych treści, oglądanie zdjęć, czasami za komentarz lub dobre słowo w korespondencji e-mail. Jedziemy dalej! 🚂 🌳🍄⛈😉
Darz Grzyb!
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies
Cześć Paweł.
Gratuluję okrągłych urodzin! Dzięki za dostarczanie przez te lata leśnych i grzybowych wrażeń. Życzę nadal natchnienia, dużo wolnego czasu na pisanie i dendrologicznych oraz mykologicznych znalezisk.
Cześć Tomek.
Wielkie i serdeczne dzięki! 🙂
Cześć Paweł
Kolejnych dziesiątek! a w przyszłym sezonie nie 1000 ale 1000000 takich zdrowych baryłek szlachetnych Tobie, sobie, i wszystkim życzę!
Pozdrawiam ;-))
I tego się trzymajmy!
Dzięki Krzysiek, Darz Grzyb! 🍄🌳🌲😉