Przejdź do treści
Borowikowy czwartek w Bukowinie.

Czwartek, 24 września 2026 roku. Na taki dzień w bukowińskich lasach czekałem przez cały rok! Jeszcze pod opadającą zasłoną nocy, w bardzo przyjemnym rześkim powietrzu, w skąpanych obfitą rosą trawach, wyruszyłem na pierwsze jesienno-kalendarzowe grzybobranie po mojej kultowej Bukowinie.

Ostatnie kilkanaście dni upłynęło pod znakiem stosunkowo chłodnej aury, w między czasie dwa razy trochę mocniej popadał deszcz. Niektóre poranki były wręcz zimne, co spowodowało znaczną wstrzemięźliwość czerwi atakujących grzyby.

W konsekwencji na terenie lasów Bukowiny wystąpiły warunki, które sprowokowały grzybnię do większych ruchów grzybotwórczych. Podobnie jak na górskim grzybobraniu z Sylwią i Andrzejem, mój aparat fotograficzny miał sporo wolnego, gdyż rzadko go angażowałem do pracy. Za to jego właściciel włóczył się z rozpromienioną twarzą i grzybowym szaleństwem w oczach. 🍄😳🙃

Podstawowym celem było sprawdzenie szlagierowych miejscówek na prawdziwki. Czekały na mnie! Zdrowe, pachnące, jędrne w przeróżnych rozmiarach, od małych, beczułkowato-kształtnych w trzonie po sędziwe, oliwkowo-zielone pod kapeluszem.

Ich zdrowotność była imponująca. Wyniosła ponad 95%. Poza prawdziwkami w koszach znalazły się krasnoborowiki ceglastopore, podgrzybki brunatne, maślaki zwyczajne, koźlarze pomarańczowo-żółte, koźlarze czerwone, koźlarze babki, koźlarze topolowe, siedzunie sosnowe, mleczaje rydze i czubajki kanie.

W lasach zdecydowanie przybyło gatunków grzybów niejadalnych i trujących. Najwięcej spotykałem różnych gołąbków, mleczajów, muchomorów, łuskwiaków, olszówek, tęgoskórów, ponurników oraz maślanek.

Jednak moje grzybobranie zdominowały prawdziwki, których nazbierałem ponad 120, przy czym jeszcze raz podkreślę, że ich jakość była wyborna.

Gdybym miał ocenić stan zagrzybienia bukowińskich lasów bardziej ogólnie a nie przez pryzmat znajomości dobrych miejscówek to napiszę tak. To jeszcze nie jest silne rozdanie grzybowej karty jesiennego wysypu, ale z pewnością poważny ruch grzybotwórczy, którego najlepszym weryfikatorem jest osobista wizyta w lesie i powiedzenie ściółce karcianego “sprawdzam”. 😉

Czy to było moje najlepsze grzybobranie w lasach Bukowiny w tym sezonie? Niewykluczone. Obecnie nastał czas pogodnego i suchego wyżu, który w ciągu dnia podnosi słupki rtęci do letnich wartości. Tego grzyby nie lubią, choć przez kilka najbliższych dni nie powinno im to zaszkodzić, ponieważ grzybnia rozpoczęła produkcję, której las nie wyłącza z dnia na dzień. 😎

Jedno nie ulega wątpliwości, czwartkowe grzybobranie dołączam do mojej osobistej kolekcji “kultowych grzybobrań” rozumianych jako fantastyczne, fenomenalne, niepowtarzalne i jedyne w swoim klimacie. Zatem na lewo och, na prawo ach i dwa kosze leśnych skarbów trach! 😍

Kosze były pełne już przed 13-stą. W drodze powrotnej dorzuciłem jeszcze kilka dorodnych prawdziwków. Borowikowa ekstraklasa ze zbioru została przetworzona na susz, kanie poległy jako kotlety, siedzunie przeżywają “epokę lodowcową” w zamrażarce, reszta wpadła jak śliwka, ale nie w kompot tylko sos. 😉🍽

Cytując fragment piosenki K. Krawczyka i B. Smolenia: “A może by tak jeszcze raz?” Zanurzyć się w bukowińsko-borowikowy świat? No pewnie, że tak! Im szybciej tym lepiej, bo zaczęło już suszyć i grzać, więc prawdziwki może trafić… (cenzura). 🤗

Darz Grzyb!
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies