Przejdź do treści
Czas dojrzewania granatowych pereł.

Środa, 18 czerwca 2025 roku. Pierwsze podejście do zbioru jagód w tym sezonie. Z rana kolejowa niespodzianka. Pociąg przez cały sezon będzie dojeżdżał tylko do Grabowna Wielkiego. Od Grabowna kursuje autobusowa komunikacja zastępcza.

Przyjeżdżam bardzo wcześnie. Po wyjściu na przystanek autobusowy w Bukowinie, szybko wyruszam w stronę bukowińskich lasów czyli moich wszechborów marzeń z dzieciństwa, dorastania, wieku dojrzałego i – jak Bóg da – starości.

Przechodzę obok perfumerii (chlewni), która o poranku wierci nozdrza świeżymi aromatami prosto z chlewika. ;)) To nieważne, klimat tu wciąż jest podobny do tego, jaki panował w magicznych latach 90-tych.

Przechodzę obok łąki, spontanicznego zadrzewienia oraz samotnego domku przy stawie, z którego kiedyś wybiegał kundelek “Misiu” i dawał mieszkańcom lasu znać, że zbliża się intruz, który będzie łaził w poszukiwaniu grzybów. ;))

Szybko wchodzę do lasu. Uderza mnie krystaliczne orzeźwienie po opadach deszczu, które przetoczyły się w poniedziałek. Aromaty z chlewni pozostały za mną, teraz las obdarzył mnie świeżością czerwcowego poranka.

Jakim cudnym klimatem i pięknem witają mnie lasy w Bukowinie! Magia poranka jest nie do opisania! Są to miejsca, które ujrzałem po raz pierwszy w 1988 roku.

Przy drodze znajduję kilka kurek, które pozostawiłem w lesie. Jeszcze kilkadziesiąt metrów i otrzymam wstępną odpowiedź na bardzo ważne pytanie. Czy jagody wytrzymały przymrozkowe kaprysy maja? Czy wymarzły tak jak to miało miejsce w zeszłym roku?

Zanurzam się ciut głębiej i ostrożnie wchodzę na pierwsze jagodowe dywany. Spoglądam na łodygi, listki i…

Są! Uff… Można odetchnąć! Rozpoczął się czas dojrzewania granatowych pereł lasu. W tych miejscach nie widać śladów przemarznięcia, owoców jest dużo, wiele z nich jeszcze niedojrzała do zbiorów.

Spokojnie można rozpoczynać zbiory. Szybko stawiam w miejscu mój ekwipunek, zakasam rękawy i biorę się do jagodowej pracy.

Na wielu stanowiskach notuję dużo owoców, przeważnie w średnich rozmiarach, ale po ostatnich opadach, na pewno przybiorą na wadze i objętości.

I tak rozkręcam się z jagodami w sezonie 2025, pomału posuwając się do przodu i szukając miejsc, w których granatowe perły są większe.

Spoglądam na drugą stronę drogi. W sezonie zimowym przeszła tam niezła wycinka. Stary, podgrzybkowo-jagodowy las został wyrąbany. Pozostawiono tylko kilka samotnych sosenek i świerków.

W tym dniu z grzybów, oprócz wspomnianych kurek, spotykam jeszcze koźlarza babkę i muchomory czerwieniejące. Wszystkie pozostawiam w lesie. Na grzyby przyjdzie jeszcze czas.

Za to radością napełniają mnie leśne kałuże po obfitych opadach deszczu z początku tygodnia. Przyglądam się w nich i wpatruję na odbity w wodzie las. Woda to życie! Woda to najcenniejszy płyn dla lasów i grzybiarzy!

Kiedy zrobi się gorąco, woda szybko odparuje, kałuże wyschną, ale przynajmniej na pewien okres czasu, życiodajny płyn napoił przyrodę.

Po nazbieraniu kilku słoików jagód, idę nieco dalej. Przechodzę obok brzozowej alejki, wypatrując pierwszego koźlarza pomarańczowo-żółtego. Nie znajduję ani jednego owocnika.

Za to zatrzymuję się na przy skraju leśnej polanki, która w czerwcowym poranku wygląda olśniewająco. Trawy błyszczą złotem, krople rosy i deszczu łączą się w tańcu rześkiego poranka.

Przechodzę przez leśny tunel zbudowany z okapu młodych drzew liściastych i dochodzę do następnych jagodowych lasów.

W nich czeka na mnie obfitość dojrzewających pereł lasu! Idealne, pachnące, świeże i duże.

W jagodowym świecie spędzam wiele godzin. Nawet nie czuję zmęczenia, chociaż Słońce mocniej przygrzało i zrobiło się gorąco. Tylko od czasu do czasu popijam wodę.

Późnym popołudniem efekt w wiaderkach jest fenomenalny. W zeszłym roku w tym miejscu nie było nic. W tym nastał czas jagód. Granatowych pereł lasu.

Fotografuję końcowy efekt zbioru. Podekscytowanie bierze górę nad zmęczeniem. Hura! Super rozpoczęcie sezonu!

Pstrykam kilkanaście zdjęć lasów, które tak hojnie mnie obdarowały. Granatowe perły mają się tu bardzo dobrze. Otulone z każdej strony przez stare lasy i spontaniczne samosiewy, szczyptą traw, miejscami paproci.

Jakże głęboko w mojej podświadomości tkwią te leśne obrazy. Nie ma dnia, żeby chociaż przez moment, nie przeleciały mi w głowie leśne myśli.

Obecnie, po przejrzeniu części lasów można uroczyście oznajmić, że sezon jagodowy 2025 wystartował na dobre, ale minimalne straty wyrządzone przez przymrozki można zauważyć.

W miejscach bardziej odsłoniętych, przy drogach, czyli na stanowiskach narażonych na spadki temperatur, widać niszczycielską siłę mrozu. Całe szczęście, takich miejsc jest niewiele.

Widać też wyraźną granicę między przemrożonymi (brązowymi) krzewinkami a zielonymi, które obroniły się przed zniszczeniem.

W lesie kwitną jeżyny, las przybrał już letnią szatę i gęstwinę. Tylko jaskrawo-zielone barwy zdradzają, że jeszcze mu bliżej do wiosny.

Podczas wyprawy nie zrobiłem zbyt wielu zdjęć. Nie było czasu, kiedy jagodowa obfitość tak uroczyście zaprosiła mnie do zbioru granatowych pereł.

W drodze powrotnej kilka razy pstryknąłem zdjęcia miejsc, w których dusza oddziela się od reszty i zamienia w leśnego ducha. Ja to mam te swoje leśne fazy i bardzo dobrze się z nimi czuję. ;))

Niezwykle urodziwie wygląda otulona para – dąb i sosna na tle jagodowych dywanów. Młode listki dębu są mistrzami drugiego planu.

Podsumowując – można optymistycznie spojrzeć na sezon jagodowy 2025, który już na starcie jawi się jako dużo lepszy od poprzedniego.

Rozpoczął się jagodowy czas i niech obficie obdaruje każdego człowieka lasu!
Darz Grzyb!
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies