Aktualności Grzyby Las Perły dendroflory

Deszczowy spacer po Bukowinie.

Deszczowy spacer po Bukowinie.

Niedziela, 27 lipca 2025 roku. To miało być ostatnie jagodowe skubanie w tym sezonie. Prognozy pogody prezentowane przez modele wskazywały, że fronty bardzo uwodnionego niżu genueńskiego, mogą swoimi ramionami zahaczyć o Bukowinę. W każdym nowym scenariuszu pogodowym, następowało przesunięcie ramion frontu bardziej na wschód lub na zachód. W niedzielę z rana decyzja została podjęta – jadę!

W pociągu i autobusie spoglądałem na radary meteo. Pogoda cały czas trzymała mnie w niepewności. Będzie padać czy nie? Kiedy autobus jechał na trasie Grabowno-Twardogóra, niebo całkowicie zakryły chmury i zaczęła padać mżawka. Za kilkanaście minut dojechałem do Bukowiny. Mżawka przeszła w spokojnie padający deszcz, pojawiły się silne zamglenia i Bukowina prezentowała się jak kraina witająca jesień, choć do jesieni pozostało jeszcze kilka tygodni. Wyruszyłem w kierunku stacji PKP, deszcz nieco zwiększył natężenie, ale widoki były wspaniałe!

Trzymając parasol w dłoniach, pstrykałem zdjęcia zamglonej Bukowiny podczas ceremonii brania orzeźwiającego prysznica. Deszcz systematycznie zwiększał natężenie. Czyżby ostatnia jagodowa wagabunda miała się zakończyć jeszcze przed jej rozpoczęciem?

Co ciekawe, zrobiło się praktycznie bezwietrznie, przenikliwie wilgotno i ciepło. Takie lekko szklarniowe warunki, no i ten zapach bukowińskiej ziemi wymieszanej ze świeżą wodą. Aromatica perfect!

Przy stacji trwają roboty budowlane, na trawniku leżą całe pakiety podkładów kolejowych (belek). Deszcz zwiększał natężenie, kiedy przechodziłem obok stacji to już całkiem solidnie lało. Zrobiłem jeszcze zdjęcie dębu “Polnego Wodza” i postanowiłem schować aparat fotograficzny, ponieważ deszcz, coraz bardziej intensyfikował natężenie. W końcu tak lunęło, że prawie 40 minut spędziłem pod parasolem, nie ruszając się z miejsca.

Spojrzałem na mapę radarową i wszystko było jasne. Jedno z ramion pogłębiającego się niżu, wąskim pasem intensywnego deszczu zawisło nad Bukowiną. Kilka kilometrów dalej, prawie w ogóle nie padało. Najbardziej intensywna faza opadu trwała około 20-25 minut, ale żeby można było wyruszyć dalej, w sumie musiałem odczekać około 40 minut.

W samej Bukowinie nie ma stacji pomiarowych. Najbliższa jest zlokalizowana około 10 km na południe od Bukowiny – w Drołtowicach. Zanotowano na niej opad w wysokości ponad 35 mm. Taka ilość deszczu w bardzo krótkim czasie to naprawdę niezła pompa.

Po wielkiej ulewie nad lasem unosiły się liczne zamglenia i fantastyczna rześkość, jakże odmienna od suchych, gorących klimatów, jakie najczęściej panują tu podczas pełni lata. Jednak w tych warunkach o zbiorze jagód można było zapomnieć. Krzewinki borówek i owoce były kompletnie przemoczone, natomiast Lenart wybrał się w zwykłych butach, w których już zaczynało chlupać…

W takim ubraniu, dalsza wyprawa w którąkolwiek stronę oznaczała kompletne przemoczenie włóczęgi. Trzeba było podjąć dość radykalną decyzję o powrocie do Wrocławia pierwszym autobusem, który do Bukowiny przyjeżdża przed godziną 13.00.

Liczyłem na pogodowego fuksa, że zanim nadejdą większe opady, zdążę naskubać jagód. Przeliczyłem się, ale nie żałuję tego co widziałem! Podziwianie ulewy w Bukowinie, patrzenie na przemoczony las, na płynące strumyki po leśnych dukatach i słuchanie szeleszczącego deszczem lasu to przecudne wrażenia!

Wyszedłem na szosę łączącą Wydzierno z Bukowiną. Deszcz padał cały czas, choć już ze znacznie mniejszym natężeniem. Wciąż panowała bezwietrzna, wilgotna i ciepła aura. To przecież idealne warunki dla grzybów. Czy w najbliższym czasie odnotuje się tu jakieś letnie ruchy grzybotwórcze w ściółce, podobnie jak to ma miejsce w innych rejonach i województwach, gdzie już trwa letnie szaleństwo grzybowe? Nie można tego wykluczyć.

I tak dobiegła moja ostatnia lipcowa wyprawa do Bukowiny, która z pompą (dosłownie) zakończyła mój tegoroczny sezon jagodowy. W tych warunkach, owoców nie dało się zbierać. Za to byłem świadkiem wspaniałej ulewy, która w siarczystym szumie spadających kropel wody, koncertowo podlała bukowińskie lasy.

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.