Przejdź do treści
DOLNOŚLĄSKI KOMENTARZ GRZYBOWY
Genueński pakiet startowy przed nadchodzącym sezonem.

Nadchodzi najważniejszy dla grzybiarzy czas w roku czyli jesienny sezon grzybowy, który podczas normalnego przebiegu pogody, jest najbardziej obfity i różnorodny pod względem występowania rozmaitych gatunków grzybów. Umownie obejmuje on przede wszystkim miesiące wrzesień i październik, a często również pierwszą połowę listopada, która czasami potrafi być bardzo bogata w grzyby i stanowi świetną dogrywkę po zasadniczych tygodniach grzybowego szaleństwa.

W tym roku mieliśmy już grzybowe incydenty na terenie Dolnego Śląska, których szczyt przypadł pod koniec lipca. Na nizinach można było spotkać pierwsze borowiki usiatkowane, borowiki szlachetne, podgrzybki brunatne, koźlarze grabowe, topolowe lub czerwone, czasami czubajki kanie. W niektórych lasach najobficiej sypnęło kurkami. Nie były to wysypy zbyt duże i często ograniczały się do punktowych wyprysków czyli ich przebieg był klasyczny dla tej pory roku, gdzie zawsze wisi widmo nagłego “zacięcia” się opadów i fali upałów, która czasami potrafi zakończyć wysyp szybciej, niż ten zdoła się uformować.

W pierwszej połowie sierpnia nadeszły upały i brak opadów. Lato postanowiło się wyszaleć i mam nadzieję, że się wyszalało. W końcu ileż można imprezować? 🌞🥂🙃 Po połowie sierpnia pogoda zaczęły się zmieniać, pojawiły się ochłodzenia i opady. Każdy większy opad powoduje zwiększenie się wiercipięctwa u grzybiarzy. Niby siedzą w domu, chodzą do pracy, robią zakupy i zajmują się sprawami oraz obowiązkami życia codziennego, a jednak widać u nich pierwsze symptomy grzybiarskiego niepokoju. 🍄😱


Las jednak uczy cierpliwości. Deszcze spadły, ale grzybów po przysłowiowym po deszczu jak nie było tak nie ma. Dlaczego? Bo na to trzeba czasu. Choć niewidzialna ręka lasu w każdym sezonie aranżuje ten sam scenariusz, instynkt grzybiarzy i ich niecierpliwość sprawiają, że wielu grzybiarzy wciąż popełnia te same błędy. Na czym one polegają? Ano na tym, że część z nich jedzie do lasu zaraz po deszczu lub 3-4 dni od ich wystąpienia i wracają zawiedzeni, że nic nie rośnie, las jest pusty, ba! nawet “psiaka” nie widać. 🧐😭

Tymczasem dajmy wodzie i grzybni zrobić swoje. Na grzyby nizinne potrzeba średnio od dwóch do trzech tygodni od przejścia solidnych opadów, aby rozpoczęła się produkcja owocników. W okresie letnim trwa to krócej, a w górach jeszcze krócej, gdzie czasami po tygodniu/półtora widać już pierwsze, klujące się brązowe i białe “kopułki” borowików. Jak to było z tymi opadami na naszym dolnośląskim podwórku? Wszystko zaczęło się na początku zeszłego tygodnia.

W dniach 17-18 sierpnia wystąpiły pierwsze większe opady po gorącej/upalnej i suchej aurze, jaka panowała w pierwszej połowie miesiąca. Największe opady do 41 litrów na m² zanotowały stacje na południu województwa czyli na terenach górskich i podgórskich.

Na terenach nizinnych sumy opadów były o połowę mniejsze i wyniosły średnio od 15 do 20 mm, ale było też sporo stacji z jeszcze mniejszymi sumami opadów.

Warto zauważyć, że nie wszystkie stacje na południu województwa otrzymały spore porcje opadów. Przykładem jest chociażby stacja w Bardzie, która uciułała tylko 11,8 mm.

Te opady nie zaliczyłbym do tych, które mogą pobudzić grzybnię, ale były bardzo ważne, ponieważ ściółka leśna wreszcie została podlana po dłuższym suchym i gorącym okresie.

Na mapie opadu całkowitego z 18. sierpnia widać, że największe sumy opadów z frontów ominęły nasze województwo i spadły na skrawku Wielkopolski, w woj. łódzkim, mazowieckim i podlaskim.

Druga fala opadów miała miejsce 19-20 sierpnia i była mniej wydajna od tej pierwszej. Największe sumy opadów nie przekroczyły 20 litrów na m².

Niemniej te opady były również bardzo ważne, ponieważ podtrzymały wilgoć z tych poprzednich, które ściółka leśna wypiła w trybie ekspresowym.

Na wielu stacjach sumy opadów były jednak bardzo małe, często w okolicach 5-7 mm.

Niemniej ważne, że wystąpiły, bo o tej porze roku każda kropla deszczu jest bezcenna dla grzybiarzy. Dla lasów również.

Mapa opadu całkowitego z 20. sierpnia ukazuje, że wprawdzie opady nie były duże, to praktycznie wszędzie na Dolnym Śląsku coś chlapnęło z chmurki. 🌦

I w końcu w dniach 21-22 sierpnia z południa Europy przyszedł ON! Niż genueński. Gniewny, mokry i wietrzny! ⛈🌧⛈ Na południu województwa, miejscami wylał z siebie 100 mm czyli 100 litrów wody na m².

Na wielu stacjach zanotowano opady rzędu 44-54 mm.

Część stacji zanotowała opady na poziomie 36-43 mm.

Kolejny przedział zanotowanych opadów wahał się od 32 do 36,6 mm.

Mniejsze sumy zanotowanych opadów to przedział od 20,9 mm do 31,5 mm.

Najmniejsze sumy zanotowanych opadów wyniosły od 11,4 mm do 20,8 mm. To słabo jak na tego typu niż.

Imponująco prezentuje się mapa opadu całkowitego z 22. sierpnia. Pas największych opadów był cienki. Warto zauważyć, że niż ten nie został przyblokowany przez wschodnie wyże i bardzo szybko przemknął przez nasz kraj. Gdyby jednak wpadł w sidła blokady, to kręcąc się nad tymi samymi obszarami przez 3-4 doby, mógłby wylać z siebie nawet 400 lub więcej litrów wody na m². Wówczas mielibyśmy powódź podobną do tej z 2024 roku.

A co po genueńczyku? Rykoszetem otrzymaliśmy opady wtórne, które wystąpiły w sobotę i dodały trochę milimetrów wody do ściółki. Tylko punktowo przekroczyły one 20 mm, ale większość stacji zanotowała opad poniżej 10 mm.

Kolejny przedział opadów waha się od 3,6 mm do 6,2 mm.

Następny przedział to zaledwie 2,6 mm – 3,5 mm.

No i sumy już bardzo symboliczne – od 1,4 mm do 2,6 mm. Niemniej kropla do kropli, grzyb do grzyba – i już w koszyku leśna zdobycz przybywa! 🙃
♦ Mapy: IMGW

Jedno jest pewne – pogoda dała dam “genueński pakiet startowy”, który na bank w części województwa wywoła leśne ruchy grzybotwórcze, tereny górskie obstawiam jako pierwsze, a lasy nizinne, zapewne będą żonglować emocjami i nadziejami. Być może czeka nas jeszcze jeden letni wysyp, który wprawdzie uformuje się już we wrześniu, a więc pierwszym miesiącu meteorologicznej jesieni, ale astronomicznie będzie to jeszcze lato, dlatego zostanie zaliczony do letniego. Swój pierwszy komentarz grzybowy opublikował również Marek Snowarski z kultowego portalu www.grzyby.pl.
♦ 23 sierpnia 2026, niedziela (lato chyli się) ♦

“Lato chyli się ku swojemu końcowi. Co dobrze widać po polach i lasach jadąc rowerem przez Polskę. Ale do jesieni jeszcze kilka tygodni.
Letnie wysypy grzybów mają charakter regionalny, by nie rzec, że punktowy i tegoroczne były statystycznie gorsze niż w wielu latach ubiegłych. Letni wysyp był istotnie duży w ostatniej dekadzie lipca, w centralnej, północno-(wschodniej) i lokalnie w świętokrzyskim oraz lubelskim. Co ciekawe, zwykle letnie wysypy bywają wybitne na pogórzu i górach południa Polski. W tym roku (jak dotąd) z tym marnie.

Co dalej? Kontynuacja letniego charakteru grzybobrań. Gdzie “nie ma grzybów” jest zwykle szansa na kurki. Stwierdzenia wysypu borowikowatych pewne dopiero po wizji lokalnej i doniesieniach innych grzybiarzy. Orientować się można, bez gwarancji, na tereny, na których większe opady były przynajmniej tydzień-dwa wcześniej. Jest jeszcze lokalnie szansa na duży letni wysyp borowikowatych w wielu miejscach Polski.

Zbyt wcześnie, aby pisać konkretnie o perspektywie grzybowej jesieni. To, co zdaje się już teraz, to że mimo paskudnych upałów, w większej części kraju z opadami jednak nie było najgorzej. Mamy już coraz dłuższe i chłodniejsze noce. Więc przy sprzyjającym układzie deszczów w najbliższych 3-4 tygodniach i fakcie, że grzybnia w zeszłym, ani tym sezonie, nie “wyprztykała się”, daje szanse na duży lub mega-wysyp tegorocznej jesieni. Może nawet taki jak w 2019 roku — porównanie poszczególnych lat i województw.”
⇒ Źródło: www.grzyby.pl

Pozostaje jeszcze pytanie o dalszy przebieg i prognozy pogody. Obecnie mamy wyżową aurę z umiarkowanymi temperaturami i chłodnymi/zimnymi nocami. Przed weekendem zrobi się gorąco, a miejscami upalnie, po czym przyjdzie chłodny front z opadami i burzami. W dwutygodniowych prognozach pogody widać kontynuację cyrkulacji zachodniej z naprzemiennymi ociepleniami/ochłodzeniami i opadami deszczu oraz burzami. Co najważniejsze – nie widać blokady wyżowej i oby jej nie było do listopada. Czekamy na pomyślny rozwój tegorocznej sytuacji grzybowej na Dolnym Śląsku.
Darz Grzyb! 🌳🍄🌲
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies