Aktualności Grzyby Las

Dolnośląski komentarz grzybowy. Po szczycie sucho, wietrznie i zimno. Czy sezon zmierza ku szybkiemu zakończeniu?

DOLNOŚLĄSKI KOMENTARZ GRZYBOWY

Po szczycie sucho, wietrznie i zimno. Czy sezon zmierza ku szybkiemu zakończeniu?

Oj, nie tak wyobrażałem sobie ten sezon i myślę, że wielu dolnośląskich grzybiarzy również. W zeszłym roku w ostatnim tygodniu września, rozpoczynało się grzybowe szaleństwo a w tym? Wszystko wskazuje na to, że jesienny szczyt owocnikowania grzybni borowików, koźlarzy, a w wielu miejscach (być może) również podgrzybków jest już za nami. Coraz bardziej pesymistyczne informacje mamy z Borów Dolnośląskich. Generalnie grzybiarze wymieniają takie słowa jak: defensywa, odwrót, końcówka. Do tego jest coraz bardziej sucho, noce zimne, a grzyby schną w oczach. W tym tygodniu wiał dość silny i bardzo suchy, zimny wiatr, który pogłębił krecią robotę dla grzybów.

Nawet w górach, gdzie warunki wilgotnościowe są o wiele lepsze niż na nizinach, z grzybami jest po prostu słabo i… robaczywo. To zmora tego sezonu. Czerwie nie odpuszczają bez względu na temperatury, wilgotność, porę roku, itp. Trudno wskazać, co powoduje tak intensywną obecność tego dziadostwa w owocnikach. Z kilkudziesięcioletnich obserwacji zauważyłem, że po prostu raz na kilka lat mamy sezon “robaka” i w tym roku mamy do czynienia z taką sytuacją.

Grzybiarze znajdują również zdrowe grzyby, nie jest tak, że 100% wszystkich owocników ma towarzystwo. Niemniej przewaga grzybów robaczywych nad zdrowymi jest znaczna. W tej sytuacji pozostaje zbierać, kroić i przebierać w tym co rośnie, bo nad październikiem zawisała wielka grzybowa niewiadoma. Pierwszy tydzień nowego miesiąca nie przyniesie polepszenia sytuacji, ponieważ wciąż jest i będzie sucho. A co dalej?

Grzybiarze lubią poszukiwać analogii i w dyskusjach wskazują na sezon 2023 roku, kiedy to kulminacja wysypu grzybów nadeszła bardzo późno, bo dopiero na przełomie października/listopada, a w wielu miejscach na dolnośląskich nizinach, jeszcze później – na przełomie pierwszego i drugiego tygodnia listopada. Uważam, że w tym roku tak nie będzie. Dwa lata temu mieliśmy rekordowo ciepły i suchy wrzesień. Grzybów było bardzo mało, a tam gdzie zanotowano wysyp, miał on jeszcze letni temperament. Grzyby jesienne nie wysypały się i czekały na korzystniejsze warunki.

Warunki te zaczęły się pojawiać po połowie października (niższe temperatury, częstsze opady), grzyby pomału zwiększały swoją liczebność i w końcu dały wysyp. Nie był on wyjątkowo obfity, ale na wielu terenach przyzwoity, a miejscami jeszcze lepszy. W tym roku mamy do czynienia z wysypem we wrześniu (przynajmniej na zachodzie Dolnego Śląska), dlatego grzybnia w październiku może się zbuntować i bez względu na warunki, zaprzestać produkcji owocników. Nieco lepiej wygląda perspektywa na zielonki i opieńki – te mogą jeszcze dać grzybowego kopa, oczywiście pod warunkiem dobrej wilgotności i sprzyjających temperatur.

A zatem czy pytanie postawione w tytule jest prawidłowe? Czy zasadniczy, jesienny sezon grzybowy 2025, nadspodziewanie szybko zmierza ku końcowi? Odpowiedź nie jest prosta. Ujmę to tak. Jeśli chodzi o gatunki rurkowe, zwłaszcza borowiki i koźlarze, to rzeczywiście mamy największe prawdopodobieństwo, że owocniki tych gatunków przeszły już przez jesienną kulminację i będą systematycznie zmniejszać podaż. Dotyczy to zwłaszcza regionów zachodnich i częściowo południowych naszego województwa.

Pod dużym znakiem zapytania pozostają tereny centralne i wschodnie, gdzie nie doszło do jesiennego wysypu. Grzybnia może tam dysponować większym potencjałem pod wysyp rurkowców, ale czy warunki jej na to pozwolą? I wreszcie – czy nie strzeli focha i nie wysypie owocników, nawet gdyby warunki były świetne? Za 3-4 tygodnie wszystko będzie jasne.

Niemniej wciąż tli się nadzieja, że październik może jeszcze miło zaskoczyć, np. opieńkami, maślakami, zielonkami i być może – innymi wartościowymi gatunkami grzybów, np. podgrzybkami. Cokolwiek się nie wydarzy, warto mieć na uwadze, że jak solidnie nie popada deszcz, to nic się nie wydarzy. Jak solidnie popada, ale zrobi się zbyt zimno, to też nic z tego nie wyjdzie. Jak zrobi się przyjemnie ciepło, nadejdzie złota polska jesień z babim latem, ale solidnie nie popada, to również guzik z tego wyjdzie, czyli ze ściółki nie wyjdzie.

W tym komentarzu pomijam prognozy i perspektywy, rekomendując zbiór tego co jeszcze jest na leśnym stanie, bo na chwilę obecną, zarówno prognozy jak i perspektywy są pesymistyczne. Do końca pierwszego tygodnia października nie widać większych sum opadów. Co w pogodzie i w lasach wydarzy się dalej to jeszcze trudno ocenić.

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.