Aktualności Grzyby Las

Granatowe dary lipcowego boru.

Granatowe dary lipcowego boru.

Środa, 1 lipca 2026 roku. Po kilkudniowej, bardzo silnej fali upałów, nad Bukowiną przeszła nocna burza, a po niej spłynęło rześkie, bardzo przyjemne powietrze, które zaoferowało znaczną ulgę po afrykańskiej gorączce.

W kierunku Wielkopolski było jeszcze słychać pomrukiwania wolno przemieszczających się komórek burzowych, a niebo w przeważającym stopniu zakrywała szczelna warstwa chmur.

Mój pierwszo-lipcowo-jagodowy marsz rozpocząłem wzdłuż szlaku kolejowego, aby sprawdzić jak wygląda sytuacja jagodowa w zachodnich rewirach lasów Bukowiny.

Jagody podlane, pachnące i odświeżone po tropikalnym podmuchu. W lesie było mokro, niebo wciąż zachmurzone, dlatego nie namyślając się długo, rozpocząłem zbieranie owoców. Zbierałem prawie dwie godziny i… zaczęło trochę padać.

W ciągu zaledwie 5. minut, opady deszczu o słabym natężeniu zamieniły się w solidną ulewę. Była krótka, trwała maksymalnie 10 minut, ale przez ten czas w lesie zrobiło się ciemno od grubości chmur i siwo od intensywnie padającego deszczu.

Po ulewie jakby ktoś zakręcił kran. Od razu przestało padać. Las był jeszcze bardziej zmoczony, krzewinki jagód błyszczały połyskiem wygenerowanym przez rzęsisty opad, z drzew kapały tysiące kropelek wody.

Dlatego postanowiłem na około 30 minut przerwać zbieranie i poczekać, aż woda przestanie mi ciągle kapać na głowę i za koszulkę. Wciąż było pochmurnie, a od strony Wielkopolski było słychać grzmoty kotłującej się gdzieś burzy.

W lesie zapanował komfort termiczny, warunki do zbierania jagód stały się idealne, pomijając mokre krzewinki i leśne runo.

Wyjątkowo jaskrawo i pięknie prezentują się wrzosy, które w sierpniu zakwitną i z fioletowym akcentem, ogłoszą mieszkańcom lasu nadchodzące, masowe przebudzenie świata grzybów.

Po burzowej nocy i porannej ulewie las obudził się odmieniony. Powietrze było rześkie, czyste i nasycone zapachem mokrej sosny, świerkowych igieł oraz wilgotnego mchu.

Zamiast męczącego upału panował przyjemny chłód, który sprawiał, że każdy krok po leśnych ścieżkach był prawdziwą przyjemnością.

Początek lipca to jeden z najpiękniejszych momentów jagodowego sezonu. Krzewinki uginają się pod ciężarem granatowych owoców, a las hojnie wynagradza cierpliwość i wytrwałość.

Jagody lśniły kroplami deszczu, jakby nocna burza i poranna ulewa specjalnie je umyły i przygotowały na zbiór.

Praca jagodziarza mijała spokojnie, bez pośpiechu. Towarzyszył jej śpiew ptaków, delikatny szum koron drzew i odgłos kropel spadających z gałęzi. Wilgotna ziemia miękko uginała się pod stopami, a świeże, chłodne powietrze dodawało energii i radości z chwil spędzonych w borze.

Z każdą garścią jagód wiaderka stopniowo się zapełniały, przynosząc cichą satysfakcję. Nie liczył się tylko efekt zbiorów, ale również możliwość obcowania z naturą w jednym z jej najpiękniejszych letnich wydań.

Burza oczyściła las z kurzu i gorąca, pozostawiając po sobie niezwykłą świeżość oraz spokój, których nie sposób odnaleźć poza leśnymi ostępami.

Granatowe owoce błyszczały wśród zielonych liści, ozdobione maleńkimi kroplami deszczu, które niczym kryształy odbijały poranne światło.

Pierwszo-lipcowe zbiory okazały się bardzo dobre (25 litrów), choć niebo postraszyło deszczem i grzmotami. W takich warunkach jagody zbiera się komfortowo. 🌳🌲✨

Podziwiam zbieraczy, którzy odważyli się skubać borówki w ostatnią sobotę lub niedzielę czerwca, kiedy temperatura w cieniu dochodziła do 38/39, miejscami 40 stopni C. 🥵

Z uwagi na bardzo krótki spacer po lesie i pominięcie grzybowych miejscówek, trudno mi napisać, czy gdzieś coś się pojawiło. Przy drodze znalazłem ładnego muchomora czerwieniejącego, które może być zwiastunem jakiegoś poruszenia w ściółce. Nie pospolitego, ale – być może – incydentalnego i punktowego.

Granatowe dary lipcowego boru przypominają, że szczęście często mieści się w dłoni i pachnie lasem. 🙂

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.