facebooktwitteryoutube
O Blogu Aktualności Las Grzyby Pogoda Perły dendroflory Drzewa Wrocławia Wywiady Z życia wzięte Linki Współpraca Kontakt
Aktualności - 22 cze, 2024
- brak komentarzy
Jagodowe rozpoczęcie lata.

Jagodowe rozpoczęcie lata.

Czwartek, 20 czerwca 2024 roku. Ostatni dzień astronomicznej wiosny, wieczorem o 22:50 rozpocznie się astronomiczne lato. Jego meteorologiczna odsłona nadeszła już 1. czerwca. Tak to jest w kalendarzu, bowiem w rzeczywistości, lato zawitało do nas już w połowie maja, kiedy zakwitły lipy.

Wczesnym porankiem wysiadam na stacji w Bukowinie Sycowskiej. Poza mną nie ma psa z kulawą nogą, ale to mi nie przeszkadza. Znacznie bardziej niż brak ludzi, doskwierają szczątki “Bukowianina”. Jego upadek przez ludzką głupotę i podłość, stanowi dla mnie koniec pewnej epoki w historii leśnego, grzybowego i jagodowego hobby, którego początek sięga drugiej połowy lat 80-tych.

Wiadomo, że wszystko na tym świecie przemija, stary klon srebrzysty też nie był/jest wieczny. Tylko dlaczego nie pozwolono mu godnie się zestarzeć i umrzeć naturalnie. Ciągle zadaję sobie pytanie, komu zależało na zniszczeniu tego wyjątkowego drzewa i kilku innych? I dlaczego Miasto i Gmina Międzybórz przez ponad 3. lata nie wyjaśniła tej sprawy?

Bukowina już nigdy nie będzie taka sama. Klimat panujący dookoła stacji był wyjątkowy i niepowtarzalny, przede wszystkim dzięki obecności potężnego “Bukowianina”. Jego upadek to tak, jakby stacji odebrano duszę. Część ludzi może się z tego śmiać, część przejdzie obojętnie. Rozumieją tylko nieliczni, którzy patrzą na nasz świat przez pryzmat artyzmu i mistycyzmu przyrody, dzięki którym jest on taki piękny i różnorodny.

“Stara” Bukowina odchodzi do kart historii. Ludzie, którzy w przyszłości odkryją moc, potęgę i wielkość jej lasów, bukowińską duszę stacji kolejowej będą mogli obejrzeć wyłącznie na zdjęciach. Dzisiaj, w tej przykrej codzienności mam chociaż namiastkę satysfakcji, że udokumentowałem tę duszę na licznych fotografiach.

Dzień wcześniej w Bukowinie i okolicach mocniej popadało. Ostatni poranek astronomicznej wiosny jest cudowny. Powietrze rześkie, czuć wilgoć i poranny chłód. Wyruszam starą trasą jagodową, która oczywiście prowadzi obok bukowińskiej chlewni.

Na niebie błękit nieba prześwituje między rozproszonymi chmurami, dosyć szybko płynącymi z zachodu na wschód. I tradycyjnie wracają wspomnienia, kiedy to na jagody dreptało tutaj kilkadziesiąt osób, a czasami nawet więcej.

Szybko przechodzę obok oczka wodnego, cmentarza i ostatnich domostw przed lasem. Wchodzę do jagodowego świata, podlanego deszczem i parującego leśnymi aromatami.

 JAGODY 

Od razu biorę się ostro do pracy i pstrykam wiele fotek ukazujących fioletowo-granatowe skarby. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że nie doceniłem niszczycielskiej siły kwietniowych przymrozków.

Przymrozki okazały się bardzo podstępne, bowiem największe straty poczyniły w kwiatach, liście w większości dały radę i dlatego w maju mogło się wydawać, że skoro liście nie ucierpiały, to owoce też się obroniły.

W rzeczywistości wygląda to inaczej. Tylko nieliczne stanowiska mają tyle borówek, że można zacumować się w miejscu i przez wiele godzin skubać owoce.

Dlatego ten sezon nie będzie zbyt obfity, w wielu miejscach krzewinki są puste i w tym roku już nie obrodzą owocami. Zatem należy korzystać z jagodowej oferty, póki jeszcze można gdzieś coś znaleźć i naskubać.

Część borówkowych zdjęć zrobiłem z rana, kiedy owoce były jeszcze mokre, część późnym popołudniem, kiedy wygrzewały się w przyjemnym cieple Słońca. Czwartek pod względem warunków do zbierania jagód był komfortowy.

Owoce wciąż mają raczej małe rozmiary, większe trafiają się sporadycznie. Sezon rozkręca się, ciekawe jak sytuacja będzie wyglądała podczas kulminacji, która powinna przypaść mniej więcej na pierwszą połowę lipca.

Zauważyłem też pewną ciekawostkę. Są takie miejsca, gdzie owoców jest dużo i nagle, jakby za pomocą niewidzialnej linii, jagody natychmiast się kończą.

Tak pewnie działały kwietniowe przymrozki. Do danego miejsca (linii) ich niszczycielska moc pokonała kwiaty, kilka metrów dalej, gdzie było ciut cieplej, kwiaty ocalały.

Przyznaję, że chyba nie przeżyłem jeszcze takiego sezonu, w którym jagody wymarzły w tak wielu miejscach. Groźne przymrozki wystąpiły np. w maju 2011 roku, ale sezon jagodowy był lepszy.

Sezon 2024 prawdopodobnie będzie opisywany jako ten, w którym późnowiosenne chłody w wyjątkowo dużym stopniu wpłynęły na brak obfitości borówki czarnej. Mniej więcej za miesiąc, będzie można to dokładnie ocenić.

Trzecie zbiory jagodowe 2024 uważam za świetne, niemniej determinacja, szybkość zbierania i przede wszystkim doświadczenie oraz znajomość miejsc to główne punkty budujące jagodowy sukces. Bez nich byłoby znacznie skromniej.

Moje wyprawy jagodowe mają swój harmonogram i powtarzalne rytuały. Jednym z podstawowych jest przerwa na odpoczynek, która polega na obejściu wybranych fragmentów lasu i sprawdzeniu kilku grzybowych miejscówek.

 GRZYBY 

No i jest pierwszy podgrzybek brunatny w sezonie. Wprawdzie przemoczony i skapcaniały, ale jest. Oczywiście pozostał w lesie.

Z ziemi kluje się trochę gatunków grzybów niejadalnych lub trujących, ale raczej punktowo, tak dla ozdoby runa. To pewnego rodzaju przekomarzanie się grzybów z grzybiarzem. Coś tam gdzieś, trochę, chociaż jakoś niemrawo, ale pobudzająco wyobraźnię. ;))

Generalnie jak ktoś pojedzie do lasu, aby przede wszystkim sfotografować napotkane grzyby, to przez kilka godzin chodzenia na pewno zrobi sporo ciekawych grzybowych zdjęć.

Maślaki żółte raczej już przerosły, gdzieniegdzie klują się młode owocniki, ale jest ich mniej niż tydzień temu. Czasami jakiś gołąbek, muchomorek lub inny grzyb wpadnie w oko i do obiektywu.

Nie spotkałem jeszcze goryczaków żółciowych, które lubią pojawiać w miesiącach letnich. Coś jeszcze im nie pasuje i skrywają swoją gorycz w grzybni pod ściółką. 

Za to spotkałem kurki. Co tam kurki. To kureczki, kurczątka, które dopiero co łby wychyliły na powierzchnię i muszą sporo podrosnąć, aby zakończyć żywot w jajecznicy. ;))

Za kilka dni sprawdzę ile podrosły, jeżeli oczywiście nie zostaną zebrane przez innego amatora leśnego drobiu. Coraz piękniej prezentują się wrzosy, które wchodzą w maksymalną fazę wiosenno-letniego, zielonego ubarwienia.

NAMIASTKA LEŚNYCH GŁĘBIN

Jednym z założeń/celów czwartkowej wyprawy jagodowej była leśna głębia. Praktycznie nie wychodziłem poza granicę lasu, wszedłem do lasu z rana i wyszedłem z niego dopiero w drodze powrotnej.

Chciałem posiedzieć w bukowińskich głębinach leśnych jak najdłużej i tak też zrobiłem. Najbardziej klimatyczne fragmenty zostały uwiecznione na zdjęciach. Czas na ich przegląd.

Część jagodowych lasów o poranku, pachnąca świeżością leśnego świata i przedzielonych klimatyczną drogą.

Dookoła bukowej przestrzeni, czasami rosną w niej prawdziwki oraz sosnowy bór podświetlony porannym Słońcem.

W głębi jagodowego lasu, pod bukowym okapem liści.

Ścieżka mglistej poświaty, prężnie rosnąca drzewna młodzież.

Mieniąca się trawa, ściana lasu na zrębie zupełnym.

Sosnowo-świerkowa enklawa i droga do zielonego serca bukowińskich lasów.

Gdzieś w leśnych głębinach, pośród jagód, sosen, młodych dębów i paproci.

Dwa leśne światy obok siebie. Grzybowy i jagodowy.

Popołudniowe światłości na jagodowej włości.

Oazy natchnienia, relaksu, ciszy i leśnej zadumy.

W drodze powrotnej przez zaczarowane lasy.

Wiele razy już cytowałem, że “największe cuda powstają w największej ciszy”. Bukowina to “cud powstały w ciszy i cisza powstała w cudzie…”

Jeżeli czujesz, że twoje zmysły wędrują ponad twoją świadomością to znaczy, że jesteś w Bukowinie!

I na koniec wyprawy jeszcze raz obejrzenie “Bukowianina”, którego połowa runęła na ziemię kilka dni temu.

Ta połowa była słaba, rozkład wewnętrzny drewna przez grzyby, powodował systematyczne zmniejszanie się jej wytrzymałości mechanicznej.

Otrucie drzewa, gwałtownie przyśpieszyło ten proces. W rezultacie wygrała – tak jak zawsze – grawitacja.

Dzisiaj też miałem pojechać do Bukowiny, jednak poranna burza powstrzymała mnie. Tylko na chwilę, bo już w najbliższych dniach dostąpię kolejnego zaszczytu jagodowej wyprawy.

„Kiedy jestem w ciszy przenoszę się w miejsce gdzie wszystko jest muzyką.” – Rumi

DARZ GRZYB!

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.