Przejdź do treści
Jagodowy weekend w Bukowinie Sycowskiej cz. 2. Niedziela.

Niedziela, 21 czerwca 2026 roku. Po sobotnim zbiorze jagód i emocjonującym we Wrocławiu powrocie do domu z powodu silnej burzy połączonej z ulewą i gradobiciem, w niedzielę ponownie wyruszyłem w bukowińskie knieje…

O ile w sobotę zbierałem jagody w południowych rewirach bukowińskich lasów, o tyle w niedzielę poszedłem na północ. Przechodząc przez alejkę jesionową, doświadczyłem wyjątkowego spotkania sarny-mamy z koźlątkiem.

Zwierzęta przeszły od strony pola uprawnego na drugą stronę szosy, żeby poskubać rosnącej tam, świeżej dorodnej trawy. Stałem w bezruchu, bowiem co chwilę spoglądały w moją stronę i sprawdzały czy nikt nie idzie.

Po dłuższej chwili, sarna-mama zorientowała się, że coś jest nie tak i czmychnęła z powrotem na pole ze zbożem. Koźlątko nie uciekło i było nieco zdezorientowane.

Przede wszystkim zgubiło z pola widzenia mamę i zaczęło się rozglądać dookoła. Sarna-mama wystawiła głowę ze zboża i szukała dziecka, które jednak jej nie widziało. Instynkt podpowiedział, żeby wrócić w miejsce z którego przyszło.

Koźlę szybko odnalazło mamę i zdobyło cenne doświadczenie z tej sytuacji. Tymczasem Bukowina zaprosiła mnie w swoje rewiry, malując letnie pejzaże na horyzoncie.

Postanowiłem jeszcze odwiedzić stację kolejową i obejrzeć kończące się prace remontowe. Oficjalnie 10. lipca mają powrócić pociągi na całym remontowanym odcinku od Grabowna Wielkiego do Sośni Ostrowskich. Obecnie jeżdżą od Sośni, gdyż fragment szlaku do Ostrowa Wielkopolskiego jest już otwarty.

Remont jest już w zasadzie zakończony, pozostała jeszcze tzw. “kosmetyka”. Jest nowocześnie, betonowo i gorąco. Zieleń wykastrowana czyli zgodnie ze współczesnymi standardami botanicznej anihilacji…

Przeszedłem na drugą stronę torów kolejowych, spojrzałem na smutny obraz ziejący od martwego terenu na stacji i szybko zaszyłem się w lesie.

Zanim doszedłem do jagodowych lasów, sprawdziłem kilkanaście miejscówek grzybowych, które znajdują się na szlaku do jagodowych kniei.

Grzyby, które się wykluły, wyrosły na bazie wcześniejszych opadów z pierwszej połowy czerwca, wspomagane ulewą z wieczornej burzy z 19. czerwca. Natomiast burza, która przetoczyła się nad Wrocławiem 20. czerwca w godzinach wczesno-wieczornych, nie dotarła do Bukowiny.

Oczywiście są to pojedyncze, bardzo nieliczne owocniki, ale o tej porze roku cieszy każdy znaleziony grzyb, gdyż zazwyczaj czerwce na Wzgórzach Twardogórskich charakteryzuje kompletne bezgrzybie.

Pojawiły się nieliczne gołąbki, muchomory, ale najbardziej ucieszył mnie piękny i rzadki świecznik rozgałęziony imitujący wygląd jakiegoś morskiego koralowca.

W grabach czaił się dorodny i masywny koźlarz grabowy, niestety był solistą, jego towarzysze nie dali się namówić na wyjście ponad ściółkę.

Na martwym drewnie spotkałem m.in. czyrenia ogniowego. Za to kompletnie zawiodły miejscówki na koźlarze topolowe i czerwone, choć myślałem, że kilka owocników z tych gatunków znajdę.

W miękkiej ściółce, wśród kilku spontanicznie leżących konarów i gałęzi ze szczyptą paproci oraz borówkowych krzewinek, znalazłem pięknego borowika usiatkowanego. Niestety był kompletnie zasiedlony przez czerwie i pozostał w lesie.

Szybko zakończyłem grzybową część wyprawy i przyśpieszyłem jej tempo, aby rozpocząć jagodowe zbiory. Po drodze pstryknąłem jeszcze kilka leśnych kadrów.

Przeszedłem przez ulubiony “Borowikowy Bór”, który obecnie jest bez-borowikowy, ale wyobraźnia działa i moja głowa rozglądała się w nim na lewo i prawo. 🧐🙃

Nad leśną ścieżką zawisła ulistniona gałązka dębu. Od razu zwróciłam na nią uwagę. Takie leśne drobne szczegóły, często zapadają mi w pamięci.

Następnie dotarłem na jagodowe pola leśnej krainy. Ciekawy byłem, czy w północnych rejonach Bukowiny, jagody również rozkręcają się z sezonem.

Ku fioletowo-granatowej radości, jagody na północy również mają się dobrze. Masowo dojrzewają i są w całkiem przyzwoitej ilości oraz grubości.

Nie namyślając się długo, znalazłem wygodne miejsce, rozłożyłem plecak, przebrałem portki, przywiązałem litrowy garnuszek do paska i rozpocząłem skubanie owocowych skarbów.

Ponieważ przyjechałem do lasu późniejszym połączeniem (po sobocie musiałam się bardziej zregenerować), byłem w plecy z czasem o prawie 4 godziny.

Warunki do zbioru były dobre, lepsze niż w sobotę, kiedy po nocnej burzy zrobiło się upalnie, parno i duszno. W niedzielę napłynęło nieco suchsze powietrze a temperatura była niższa o jakieś 2-3 stopnie C. Niby to niedużo, ale zawsze coś.

Czas spędzony na zbieraniu jagód, ilość owoców, panujące warunki i determinacja zbierającego, pozwoliły naskubać 20 litrów jagodowego szczęścia.

Ponownie był to bardzo dobry jakościowo i ilościowo zbiór. Wieloletnie doświadczenie w zbieraniu jagodowych kulek i zajawka na jagodowe samo-biczowanie procentują. 🙃

W drodze powrotnej, tradycyjnie przystawałam kilkanaście a może i kilkadziesiąt razy, aby coś jeszcze popstrykać. W lasach Bukowiny zawsze jest coś ciekawego do sfotografowania, dlatego przystanki fotograficzne to rzecz zupełnie naturalna.

W lasach stało jeszcze sporo kałuż, ale połowa z nich już wyschła. To pokazuje jak mocno las był spragniony i natychmiast wchłonął życiodajny deszcz.

Po drodze miałem do przejścia dwa dobre miejsca na krasnoborowiki ceglastopore. Mogłem je ominąć, przechodząc drogą, ale mogłem również wejść na 5 minut i rzucić okiem na lewo i prawo.

Oczywiście wybrałem drugą opcję, jednak nie znalazłem ani jednego ceglasia. Za to w następnej części lasu przeszedłem nieco inną ścieżką i tam trafiłem na dwa ciekawe drzewa.

Pierwszy z nich to mocno rozdęty w odziomku grab, a drugie to brzoza z widocznymi korzeniami, które wyglądają tak, jakby drzewo siedziało.

Oba drzewa mocno wyróżniają się na tle okolicznego drzewostanu, zwłaszcza “siedząca” brzoza.

Pomimo, że oba drzewa rosną w miejscu, które znam od lat, to jednak dopiero teraz je zobaczyłem i dostrzegłem ich oryginalny wygląd. Tak to jest, jak ciągle zwieszona głowa skupiała 100% uwagi na grzybach. 🙃

Powracam z lasu czerwcową drogą, gdy dzień powoli ku wieczorowi się skłania, a Słońce złotymi promieniami głaszcze korony sosen, dębów i brzóz.

Czerwiec pachnie dojrzewaniem. Jagody zaczynają ciemnieć w cieniu boru, pośród mchów wyrastają pierwsze grzyby. Każda leśna ścieżka niesie obietnicę spotkania z czymś, czego wcześniej nie było.

Za plecami zostaje zielone królestwo, które przez kilka godzin było całym światem –
światem ciszy, zapachu żywicy i śpiewu ptaków ukrytych wysoko w gałęziach.

Choć opuszczam leśne ścieżki, las nie opuszcza mnie. Zostaje w oddechu przesiąkniętym żywicą, w ubraniu pachnącym mchem, w kieszeni, gdzie ukryła się maleńka szyszka, i w sercu, które staje się spokojniejsze po każdej wędrówce między drzewami.

Wracam bogatszy nie o to, co można zważyć, lecz o chwile, których nie kupi żadne bogactwo. O widok starego buka rozpostartego nad ścieżką, o srebrzystą pajęczynę błyszczącą w słońcu, o dzięcioła stukającego w martwy pień, o cichy lot myszołowa wysoko nad koronami.

Gdy zamykam za sobą leśną drogę, wiem, że to nie pożegnanie. To tylko krótka przerwa między jedną a następną wędrówką. Las ma niezwykłą moc przywoływania tych, którzy raz naprawdę wsłuchali się w jego głos.

Czerwcowy las czeka cierpliwie – z pierwszymi jagodami, czasami z młodymi grzybami, z cichym szelestem liści i oddechem ziemi – aby znów przyjąć wędrowca, który wróci nie po zdobycz, lecz po spokój, zachwyt i kilka godzin szczęścia ukrytych w cieniu dorodnych drzew.

Idąc ku domowi, myślami wracam pod cieniste sosny, na miękkie ścieżki pachnące igliwiem i jagodami, do miejsc, gdzie czas płynie wolniej, a człowiek przypomina sobie, że największym bogactwem nie jest to, co posiada, lecz to, do czego zawsze może powrócić.

Następną jagodową wyprawę zaliczyłem w czwartek, 25. czerwca, z której opublikuję odrębną relację.
Darz Grzyb! 🍄
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies