Kilka zdań o tegorocznej suszy i groźbie ewentualnej powodzi.

Wilgotność gleby 7–28 cm, 22.08.2026.
Jakiś czas temu wspomniałem, że w odrębnym artykule poruszę sprawę tegorocznej suszy. Zatem wracam do tego tematu. Dzisiaj wprawdzie większość pasjonatów meteo żyje niżem genueńskim, który przetoczył się w ostatnich kilkunastu godzinach nad Polską, ale ja wracam do stanu hydrologicznego przed powstaniem tego niżu. Najpierw garść informacji z pierwszej połowy sierpnia.

Wilgotność gleby 28–100 cm, 22.08.2026.
W piątek 7. sierpnia 2026 r. na stacji hydrologicznej Warszawa – Bulwary poziom wody w Wiśle obniżył się do zaledwie 102 cm, bijąc tym samym rekord odnotowany 11 miesięcy temu – 2. września 2025 r. – 104 cm (po obniżeniu poziomu 0 rzędnej wodowskazu) – przekazał Paweł Staniszewski, hydrolog i synoptyk z Centralnego Biura Hydrologii Operacyjnej IMGW. Poziom wody na stacji ulegał niewielkim wahaniom – w sobotę 8. sierpnia wyniósł 104 cm, ale w niedzielę obniżył się do 103 cm.

Wilgotność gleby 100–289 cm, 22.08.2026.
Z kolei na stacji Warszawa – Nadwilanówka poziom wody w Wiśle wynosił 27 cm. Według stanu na 09.08.2026 r. poziom wód układał się w strefie wody niskiej – na 65% stacjach hydrologicznych, a w strefie średniej obejmował 30% stacji. Jednocześnie na 312 stacjach przepływ był niższy od średniego niskiego przepływu z wielolecia (SNQ). Obowiązywało 78 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną – poinformował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Hydrolog pytany o przyczyny takiego niskiego poziomu wody, odpowiedział, że jest ich kilka. „Od początku roku na południu Polski notowane są bardzo niskie opady. W niektórych miesiącach i miejscach ich suma sięgała zaledwie 15% normy. Do tego doszła bardzo sucha zima, burzowy charakter opadów, który nie uzupełnia zasobów wody, oraz fale upałów zwiększające parowanie” – wymienił ekspert.

W dodatku susza w naszym kraju rozwija się systematycznie od wielu lat – właściwie od 2015 r. odnotowuje się bardzo niskie stanu wód wzdłuż Wisły. Duży wpływ mają na to bezśnieżne i ciepłe zimy – ubiegłoroczna, choć zapisała się z temperaturami poniżej normy wieloletniej, to padało bardzo mało – a także suche, bezdeszczowe okresy wiosenne.

IMGW poinformował, że w pierwszym tygodniu sierpnia obowiązywało już 78 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną i jest to absolutnie wartość rekordowa od momentu wydawania tego typu alertów hydrologicznych od 1 maja 2023 r. Zdecydowanie najwięcej ostrzeżeń wydano w regionach Polski wschodniej, południowej oraz centrum, gdzie mamy do czynienia z bardzo głęboką suszą hydrologiczną objawiającą się w postaci niskich stanów wód i przepływów znacznie poniżej średniej. Rekordowo niskie stany odnotowane na Wiśle, Sanie, Wisłoku, Wieprzu, Bugu, Liwcu oraz górnej Warcie.
Instytut przypomniał, że stan wody to nie głębokość, a „położenie zwierciadła wody w danym przekroju wodowskazowym ponad przyjęty umownie poziom odniesienia zwany zerem wodowskazu”. „Jest to wielkość względna informująca o napełnieniu koryta, podawana w cm; nie należy jej mylić z głębokością koryta”. Susza hydrologiczna to okres, w którym dochodzi do obniżenia zasilania wód powierzchniowych i podziemnych. Objawia się niskimi wielkościami przepływu w rzekach oraz obniżeniem zwierciadła wody w jeziorach.

Ostrzeżenia hydrologiczne przed suszą wydawane są w związku z utrzymującymi się niskimi przepływami wody, określanymi na podstawie wartości wieloletnich, których występowanie było prognozowane również w kolejnych dniach. Ich przyczyną są: długotrwały deficyt opadów oraz wysokie temperatury powodujące zwiększone parowanie.

W połowie miesiąca sytuacja związana z suszą, nadal była bardzo poważna. Jak podał IMGW 18. sierpnia: “Opady deszczu, które w ostatniej dobie objęły znaczną część kraju, przyniosły wyraźną poprawę wilgotności przypowierzchniowej warstwy gleby. Nie oznacza to jednak zakończenia suszy hydrologicznej. Obecnie na 326 stacjach hydrologicznych przepływy utrzymują się poniżej wartości SNQ, czyli średniego niskiego przepływu z wielolecia. Co szczególnie istotne, na 28 stacjach przepływy są już niższe od wartości NNQ, odpowiadającej najniższym przepływom z wielolecia referencyjnego.”

Skala niżówki nadal pozostaje zatem bardzo duża, mimo że ostatnie opady spowodowały lokalne wzrosty stanów wody i bardzo szybką reakcję wilgotności przypowierzchniowej warstwy gleby.
W Polsce obowiązuje obecnie 100 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną. Zdecydowana większość dotyczy dwóch największych dorzeczy:
♦ 57 ostrzeżeń – dorzecze Wisły,
♦ 40 ostrzeżeń – dorzecze Odry,
♦ 3 ostrzeżenia – pozostałe dorzecza: Dunaju, Dniestru i Niemna.
Największa liczba ostrzeżeń obejmuje województwa: dolnośląskie – 16, wielkopolskie i małopolskie – po 15 oraz lubuskie, mazowieckie i podkarpackie – po 14. Należy przy tym pamiętać, że pojedyncze ostrzeżenie może obejmować obszar więcej niż jednego województwa, dlatego wartości wojewódzkich nie należy sumować.

Szczególnie istotny jest czas utrzymywania się niżówki. Najstarsze obowiązujące ostrzeżenie dotyczy górnej Warty z Liswartą i zostało wydane już 17 kwietnia 2026 r. Oznacza to ponad 120 dni ciągłego utrzymywania się warunków suszy hydrologicznej.
Kolejne najdłużej obowiązujące ostrzeżenia dotyczą górnej Noteci – od 21 kwietnia, Radomki – od 24 kwietnia, a także środkowej i dolnej Noteci – od 29 kwietnia. Ostrzeżenie dla zlewni Iny i Płoni obowiązuje natomiast od 30 kwietnia.

Pokazuje to, że szczególnie długotrwała niżówka występuje w zlewni Warty i Noteci w dorzeczu Odry, choć pod względem całkowitej liczby ostrzeżeń większy zasięg suszy występuje obecnie w dorzeczu Wisły.

Sama liczba stacji poniżej SNQ nie pokazuje pełnej skali zjawiska. Na 28 stacjach hydrologicznych przepływy spadły poniżej NNQ. Najwięcej takich przypadków występuje obecnie w województwie lubelskim – 10 stacji, następnie w mazowieckim i podkarpackim – po 5 stacji. Kolejne przypadki występują m.in. w województwach kujawsko-pomorskim, lubuskim, łódzkim, świętokrzyskim, śląskim i podlaskim. Są to wartości wskazujące, że w części kraju niżówka ma już charakter wyjątkowo głęboki. Równocześnie na wybranych posterunkach hydrologicznych na Wiśle, Sanie, Bugu, Warcie, Wieprzu, Liwcu i Odrze odnotowywano stany wody niższe od dotychczasowych minimów absolutnych H.

Warto rozróżnić te dwie informacje: SNQ i NNQ odnoszą się do przepływu wody, natomiast minimum absolutne H odnosi się do stanu wody. Rekordowo niski stan wody nie musi więc w każdym przypadku oznaczać dokładnie taką samą skalę rekordu przepływu, ponieważ relacja stan–przepływ zależy również od aktualnego kształtu i warunków hydraulicznych koryta.

Liczba stacji hydrologicznych z przepływem poniżej wartości SNQ w 2015 i 2026 r. Uwaga: liczba stacji referencyjnych uwzględnianych w zestawieniu w 2026 r. jest większa niż w 2015 r., dlatego wartości bezwzględne z obu okresów nie są w pełni porównywalne.
W tegorocznym przebiegu liczba stacji poniżej SNQ osiągnęła w ostatnich dniach rekordowo wysoki poziom – ponad 400 stacji (Uwaga: liczba stacji referencyjnych uwzględnianych w zestawieniu w 2026 r. jest większa niż w 2015 r., dlatego wartości bezwzględne z obu okresów nie są w pełni porównywalne). Aktualne zestawienie wskazuje 326 stacji, co pokazuje, że ostatnie opady zaczęły wpływać na sytuację w części zlewni, jednak skala niżówki w kraju pozostaje bardzo duża.

W ciągu jednej doby wierzchnia warstwa gleby wyraźnie się nawodniła. Bardzo dobrze wpływ ostatnich opadów pokazują dane satelitarne H-SAF dotyczące wilgotności gleby. Jeszcze 17 sierpnia w warstwie 0-7 cm rozległy pas południowej i centralnej Polski charakteryzował się bardzo małymi wartościami wskaźnika wilgotności. Szczególnie suche były obszary południowej, południowo-wschodniej i częściowo centralnej Polski.

Wilgotność gleby 0–7 cm, 17.08.2026 oraz wilgotność gleby 0–7 cm, 18.08.2026.
Po opadach sytuacja zmieniła się bardzo szybko. 18 sierpnia w centralnej Polsce, na Mazowszu oraz częściowo na północnym wschodzie pojawiły się rozległe obszary o wysokich i bardzo wysokich wartościach wskaźnika wilgotności przypowierzchniowej warstwy gleby. Jest to bezpośredni efekt opadów z ostatniej doby.

Porównanie obu map pokazuje bardzo wyraźną zmianę w ciągu zaledwie jednej doby. Nie oznacza to jednak równie szybkiej poprawy sytuacji hydrologicznej. Deszcz zwilżył powierzchnię – głębsze warstwy nadal pozostają suche. Znacznie mniejsza poprawa widoczna jest w głębszych warstwach gleby. Na mapach dla poziomów 7–28 cm oraz 28–100 cm nadal widoczne są rozległe obszary o stosunkowo niewielkiej wilgotności, szczególnie w centralnej, południowej i częściowo wschodniej Polsce.

Wilgotność gleby 7-28 cm oraz 28-100cm, 18.08.2026.
Ostatnie opady zostały więc w pierwszej kolejności wykorzystane na uzupełnienie bardzo dużego deficytu wilgoci w przypowierzchniowej warstwie gleby. Dopiero odpowiednio długotrwałe i rozłożone w czasie opady mogą skutecznie zwiększyć retencję w głębszych warstwach gruntu, poprawić zasilanie wód podziemnych i w konsekwencji trwale zwiększyć przepływy w rzekach. Dlatego gwałtowna poprawa wilgotności gleby na głębokości 0–7 cm może występować równocześnie z utrzymującą się głęboką niżówką hydrologiczną.

Ostatnie opady sprzyjają lokalnym wzrostom stanów wody i powodują zmniejszenia liczby stacji z przepływem poniżej SNQ. Poprawa jest jednak zróżnicowana przestrzennie. W zlewniach objętych intensywniejszymi i dłużej trwającymi opadami może być wyraźna, natomiast tam, gdzie opady były krótkotrwałe lub punktowe, ich wpływ na zasoby wodne pozostanie ograniczony. W skali kraju sytuacja pod względem suszy hydrologicznej nadal pozostaje niekorzystna, a większość obowiązujących ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną pozostanie w mocy.

Ostatnie opady są więc ważnym sygnałem poprawy, ale nie oznaczają końca suszy hydrologicznej. Do trwałej odbudowy zasobów wodnych potrzebne są regularne, długotrwałe opady obejmujące większe obszary zlewni przez dłużej niż jeden sezon.
♦ Czy grozi nam Boris 2.0? ♦

Dla przypomnienia – “Boris” to nazwa niżu genueńskiego, który w 2024 roku we wrześniu wywołał katastrofalną powódź na południu kraju.
Basen Morza Śródziemnego, zwłaszcza jego środkowa i zachodnia część, a także wschodni Atlantyk – między Wyspami Brytyjskimi a Azorami, są wyjątkowo ciepłe jak na połowę sierpnia i wyraźnie kontrastują, np. z Bałtykiem, który jest wyraźnie chłodniejszy niż powinien. Dlaczego jest to bardzo niepokojące zjawisko?

Lato, które w Europie Południowej i Zachodniej zapisuje się nie tylko jako wyjątkowo gorące, ale również słoneczne, sprawiło, że Morze Śródziemne, Zatoka Biskajska oraz Morze Celtyckie przeżywają aktualnie tzw. „morską falę upałów”, ze szczytami nawet 6 stopni powyżej normy wieloletniej. Taki imponujący obraz wyłania się z najnowszego opracowania Marine Service unijnego programu Copernicus, odnoszącego się do warunków zaobserwowanych 13 sierpnia 2026 r.

“Morska fala upałów” w Europie dn. 13 sierpnia 2026 r. @Marine Service/Copernicus
Powyższa mapa przedstawia rozległą “morską falę upałów”, która dotyka przede wszystkim środkowy oraz zachodni sektor basenu Morza Śródziemnego i rozciąga się na wody północno-wschodniego Atlantyku. Czerwone i ciemnoczerwone odcienie dominują na ogromnej powierzchni morza między Afryką Północną, Półwyspem Iberyjskim, Francją, Włochami i Wyspami Brytyjskimi, wskazując na dodatnie anomalie temperatury powierzchni morza. Najbardziej ekstremalne dane pojawiają się w Zatoce Lwiej, u południowych wybrzeży Francji, gdzie Copernicus wykrywa odchylenia około 6°C w porównaniu ze średnią wieloletnią 1991-2020. Anomalie większe niż 5°C obserwuje się również na Atlantyku, u wybrzeży Półwyspu Iberyjskiego.

Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że zupełnie inna sytuacja panuje w rejonie Północnego Atlantyku, nad Morzem Norweskim i Bałtyckim, gdzie przeważa kolor niebieski świadczący o temperaturze wody niższej wobec tej samej średniej wieloletniej. Jest to zatem konfiguracja daleka od jednorodnej, ale z jednym wyraźnym elementem: bardzo duża część mórz południowej i zachodniej Europy akumuluje znaczną nadwyżkę termiczną.

Skala anomalii sprawia, że monitorowanie przyszłych zmian pogody jest niezwykle istotne. Zachodnia część basenu Morza Śródziemnego ma w rzeczywistości znacznie większą ilość energii cieplnej zmagazynowanej w swoich wodach niż norma sezonowa w wielu obszarach. Problem ten może pojawić się zwłaszcza wtedy, gdy po bardzo ciepłych i stabilnych okresach, chłodniejsze masy powietrza znad wysokich szerokości geograficznych lub Atlantyku wdzierają się do basenu. Kontrast między zmieniającą się atmosferą a wciąż ekstremalnie ciepłym morzem może stworzyć środowisko sprzyjające znacznej niestabilności, pod warunkiem obecności innych czynników niezbędnych do rozwoju niżów.

Taka sytuacja miała miejsce właśnie we wrześniu 2024 r., kiedy na początku drugiej dekady września, za sprawą rozległego wyżu znad Atlantyku rozciągającego się od Azorów po Grenlandię, przez Europę Zachodnią spłynęło zimne powietrze. Połączenie zimnego powietrza oraz wyjątkowo ciepłych wód nad północno-zachodnią częścią Morza Śródziemnego i w rejonie włoskiej Genui spowodowało powstanie zasobnego w wilgotne powietrze niżu. Ten układ zaczął przesuwać się najpierw przez zachodnie obszary Bałkanów, po czym zaatakował Europę Środkową, gdzie za sprawą wyżu rosyjskiego zatrzymał się na kilka dni, przynosząc na południu rekordowe ulewy (miejscami na południu woj. dolnośląskiego, opolskiego i śląskiego spadło tyle deszczu, ile normalnie przez pół roku, a nawet więcej). Rezultatem wielkiej kumulacji i koncentracji opadów była ogromna powódź.
Oczywiście nie oznacza to, że w tym roku pod koniec lata przyjdą powodzie, chociaż w prognozach zaczynają pojawiać się pewne niebezpieczeństwa. Pierwszym jego objawem był niż genueński, który przetoczył się przez nasz kraj z 21 na 22 sierpnia. Na szczęście nie został on zatrzymany przez blokadę wyżową skandynawsko-rosyjską i szybko przemieścił się z południa na północ. Jednak nie wiadomo, co przyniosą kolejne tygodnie. W dodatku duża różnica temperatur na Północnym Atlantyku grozi wzmocnieniem prądu strumieniowego. Jeżeli wody nie ulegną wymieszaniu, np. pod wpływem silniejszych sztormów, to jesienią i przez część zimy Europa Zachodnia może być narażona na głębokie niże, wichury, a nawet orkany.
♦ Źródło: IMGW + opracowania własne