Aktualności Grzyby Las

Koszyk pełen lasu.

Koszyk pełen lasu.

Wtorek, 29. września 2026 roku. Moje ostatnie podejście do świata grzybów we wrześniu na terenie lasów Bukowiny Sycowskiej. Kilka dni wcześniej miałem fenomenalny zbiór, w którym najwięcej znalazło się pięknych, jędrnych i zdrowych prawdziwków. Od ostatniego weekendu rozpoczęła się zmiana pogody. Zdecydowanie ociepliło się, chmury ustąpiły, choć poranki pozostały rześkie z zamgleniami i obfitą rosą.

Praktycznie równo ze świtem przyjechałem na bukowińską stacyjkę kolejową i szybkim krokiem wszedłem do lasu. Tam już zwolniłem, aby ceremonialnie powitać las, jego mieszkańców i pomyśleć, gdzie by tu zanurzyć się w leśnym oceanie za grzybami. 🙃

Poranek przy wschodzącym Słońcu na polach i łąkach Bukowiny jest dla mnie jednym z najpiękniejszych rytuałów, którym natura regularnie masuje moje oczy i duszę. Wszystkie podobne do siebie, a zarazem wszystkie inne. Fenomen, który pielęgnuje Słońce, błękit nieba i przyroda.

🍄‍🟫 Grzyby 🍄‍🟫

Kiedy w Bukowinie rosną prawdziwki, a w dodatku bardzo dobre jakościowo, to zawsze uganiam się za nimi, przy okazji sprawdzając miejsca na inne gatunki grzybów. We wtorek obrałem szlak, który wiedzie przez najlepsze miejsca borowikowe. Zmieni się to wówczas, kiedy grzybnia króla grzybów wstrzyma produkcję.

Zauważyłem wyraźnie zmniejszenie się ilości owocników borowika szlachetnego w porównaniu do zeszłego tygodnia. Niemniej te, które znalazłem, nadal odznaczały się bardzo wysoką zdrowotnością, przekraczającą 90%. Pogoda sprzyjała pstrykaniu zdjęć, dlatego tym razem aparat fotograficzny nie leniuchował tak często i długo jak podczas wtorkowej włóczęgi.

Prawdziwki znajdowałem na przeróżnych stanowiskach, od gęstej trawy rozpościerającej się wśród sosen po suchą ściółkę pokrytą liśćmi w buczynach. Część grzybów odznaczała się wyjątkowym pięknem, bez śladów podgryzania przez ślimaki lub innych leśnych głodomorów.

Niektóre owocniki były odważne, śmiało wychyliły się ponad ściółkę, inne zdradzały swoją obecność brązowo-orzechowymi, półokrągłymi kapeluszami, ale trzony w całości miały zagrzebane w ziemi.

Jak to z prawdziwkami bywa, trafiają się bardzo masywne, twarde okazy, które las wyznaczył na reprezentantów danego gatunku. Jednego z takich wspaniałych owocników wyciągnąłem spod wielkiego dębu, wśród kępy trawy. Mało brakowało, abym go przegapił.

W igliwiu też potrafią wyrosnąć masywne, dostojne owocniki, które zawsze wywołują euforię u grzybiarza, ale czasami również rozgoryczenie i rozczarowanie, kiedy okaże się, że piękny borowik na zewnątrz, wewnątrz jest wyżarty przez czerwie.

W porównaniu do zeszłotygodniowego zbioru, wtorkowe borowiki rosły częściej jako soliści a nie w pakiecie dwóch, trzech, czasami więcej owocników. Znalazłem też mniej młodych grzybów, zwiastujących kontynuację wysypu.

W lesie zrobiło się już dosyć sucho, na stanowiskach mocniej nasłonecznionych – bardzo sucho. Część borowików rośnie w tego typu siedliskach, więc tam, wyraźnie widać zmniejszającą się podaż króla grzybów.

Chodząc za prawdziwkami i innymi grzybami, należy zawsze spoglądać również pod nogi, ponieważ owocniki czasami stają nam na drodze i to dosłownie. Tylko od naszego refleksu i spostrzegawczości zależy, czy zdążymy je zebrać czy… rozdeptać. We wtorek kilka razy spotkała mnie taka sytuacja, na szczęście wszystkie pałętające się pod nogami grzyby zostały przechwycone do kosza. 😎

Prawdziwki stanowiły główny i przeważający skład mojego zbioru, ale inne gatunki również do niego wpadły.

Z koźlarzy, najwięcej znalazłem babek, ale wybierałem tylko te zdrowe, młode i twarde. Wiele kozaków cierpiało na zbytnie nawilgocenie, rozczłapanie i nierzadko też wewnętrzne zasiedlenie. Do koszyka wpadło trochę koźlarzy czerwonych i pomarańczowo-żółtych.

W Bukowinie wciąż nie ma masowego wysypu podgrzybków, ale można znaleźć jesienne czarne łepki, choć są to ilości detaliczne a nie hurtowe. W najbliższym czasie nie prognozuje się żadnych sensowniejszych opadów deszczu, więc solidny wysyp podgrzybków stanął pod znakiem zapytania.

Niektóre podgrzybki odznaczały się sporą atletycznością i masywną budową, budząc podziw i uznanie u zbierającego. 😮😉

Najdorodniejszy podgrzybek śmiało mógł konkurować z dorodnością prawdziwków. Rósł w mocno zapiaszczonym siedlisku, tuż obok powalonej w zeszłym roku sosny.

Lasy Bukowiny wypuściły trochę krasnoborowików ceglastoporych. Znalazłem około 25. pięknych, dorodnych ceglasi. Warto podkreślić, że wszystkie były zdrowe.

Wciąż rosną kanie, ale w nasłonecznionych miejscach są już podsuszone, a niektóre nawet więdną. Spotkałem też wiele młodych, jędrnych maślaków zwyczajnych i pstrych, które również zebrałem do koszyka. Do tego rośnie spora ilość maślaków sitarzy. Ich nie zbieram. Widziałem pierwsze gąski liściowate (czyli zielonki rosnące w osikach).

I tak od 6:40 do 14:30 udało mi się nazbierać koszyk pełen lasu i zakryć dno w drugim. Po raz kolejny był to bardzo dobry jakościowo zbiór, pachnący lasem i grzybami, z którego najintensywniej unosił się urzekający aromat prawdziwków.

Czy w październiku uda mi się jeszcze zebrać koszyk pełen lasu? W najbliższych dniach to sprawdzę, niemniej sucha aura nie napawa zbytnim optymizmem, ale las działa według własnych zasad i tradycyjnie może zaskoczyć. 🙃🌲🌳🍄‍🟫

Na koniec trochę kadrów późnego września z kultowych terenów Bukowiny Sycowskiej i okolic. To już ostatnie dni, kiedy letnia szata zdobi drzewa.

Pierwsze delikatne jesienne barwy, zaczynają przeobrażać zielony świat buczyn w pomarańczowo-żółte natchnienie przemijania.

W borach sosnowych przez cały rok jest zielono. Jednak wyschnięte paprocie zdradzają, że lato już przeminęło.

Dębiny trzymają jeszcze zielony fason, ale kolorowa jesień i tutaj dotrze, najpóźniej w drugiej połowie października.

Te wszystkie miejsca są dla mnie wyjątkowe nie tylko ze względu na swoje osobliwe piękno, ale i grzyby, które chowają się w nich po zakamarkach, pod ściółką, liśćmi, przy pniakach drew, w trawach, mchach lub paprociach, a czasami pod stertą gałęzi.

Bukowiński kalejdoskop leśny kręci swoją różnorodnością. Każdy zakątek posiada zupełnie inny charakter – raz dominują wyniosłe sosny, innym razem dostojne buki, dęby, graby czy brzozy, które tworzą wielobarwną, piętrową kompozycję.

W jednym miejscu las jest jasny i przestronny, pełen miękkiego światła przesączającego się przez korony, a kilka kroków dalej staje się mroczny, gęsty i tajemniczy. Zmienność siedlisk sprawia, że obok siebie mogą pojawiać się drzewa o zupełnie różnych sylwetkach, fakturach kory i odcieniach liści. Szczególnie pięknie będzie to widać podczas zaawansowanej jesieni, gdyż każdy gatunek inaczej reaguje na nadchodzącą porę chłodów. Wówczas las zacznie przypominać wielobarwną mozaikę.

To właśnie ta różnorodność sprawia, że bukowińskie lasy nigdy nie są takie same – nawet dobrze znana ścieżka potrafi za każdym razem odsłonić przede mną inny obraz.

Już mi tęskno do Bukowiny i jej tajemniczego świata, pełnego nieskończonego piękna i magii!

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.