Aktualności Grzyby Las

Kwiecień suchy plecień w lasach Bukowiny Sycowskiej.

Kwiecień suchy plecień w lasach Bukowiny Sycowskiej.

11. kwietnia 2026 roku. W tym dniu wybrałem się na wiosenną wycieczkę po lasach Bukowiny Sycowskiej i okolic. Do oficjalnego rozpoczęcia Tour De Las & Grzyb 2026 pozostało już bardzo niewiele dni. Do Bukowiny nadal jeździ autobusowa komunikacja zastępcza. Planowana data zakończenia remontu szlaku kolejowego to 30 czerwca 2026 r.

Bukowina budzi się do wiosennego życia, drzewa i krzewy wykazują wyraźne oznaki pobudzenia, drzewka owocowe obsypały się kwiatami białymi jak śnieg. Spojrzałem na ulubioną panoramę bukowińskich przestworzy, na którą zerkam już od 39. lat. Wciąż czuję ten pierwotny instynkt wejścia i zaszycia się w bukowińskich lasach, który obudził się we mnie w 1988 roku.

Idę obejrzeć postępy prac remontowych na stacji kolejowej. To już nigdy nie będzie rozśpiewana jaskółkami i szeleszcząca klonowymi oraz lipowymi listkami oaza spokoju, nad którą latały setki owadów. Nie będzie kojącego cienia wielkiego drzewa podczas upalnych dni i kwitnącego, pachnącego bzu w maju.

Będzie beton, gorąc, duchota, a w porze zimowej wiatr i przeszywające zimno. Czyli będzie nowocześnie, schludnie i tanio, ponieważ nie trzeba wyrywać “chwastów”. Wraz z remontem, “stara” Bukowina przechodzi do historii, o której za kilka lat większość już zapomni.

Minęły czasy, kiedy po całodniowej wyprawie człowiek usiadł na ławce pod potężnym klonem – Bukowianinem i odpoczywał pod jego uspokajająco szumiącymi gałęziami. Minęły też czasy, kiedy można było porozmawiać i pożartować z zawiadowcą. Teraz zapadła cisza, która kłuje w oczy, “krzyczy” do ucha i budzi niepokój w duszy.

W kraju dziesiątki stacji tak wyremontowano i “odnowiono”. Wyrżnięto drzewa i krzewy, całość zalano betonem. Wyrwano to, co definiowało urok małych wiejskich stacyjek, tj. otaczającą je przyrodę. Wielu ludziom to się podoba. Nie ma liści, owadów, ptaków, które przecież stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo… Bo a nuż komar ukłuje, jaskółka puści wodnistą minę czy opadły liść podstawi haka.

Z kłębowiskiem negatywnych emocji wszedłem do lasu, który zaczął mnie uspokajać. Wiosna się rozpędza, ale jest przytłumiona przez wyjątkowo niekorzystną sytuację hydrologiczną, która właściwie bez przerwy, panuje już od grudnia zeszłego roku.

Obecnie w lesie jest skrajnie sucho, tylko reżim termiczny powoduje, że wegetacja przebiega prawidłowo, choć liczne kwietniowe przymrozki, spowodowały już trochę strat w kwiatostanie. Jeśli sucha pogoda się utrzyma i przyjdą gorące dni, sytuacja stanie się wyjątkowo niekorzystna.

Pierwsze młode listki, pędy, pokryte wiosenną niewinnością i miłością do życia. To przepiękny czas w przyrodzie. Czas wielkich przemian, cudów, subtelności i nadziei. Wbrew kiepskim warunkom pogodowym.

Szara i zimna gleba, zaczyna pokrywać się kolorowymi kwiatami i zielonymi barwami trawy. Tylko brakuje im tej młodzieńczej werwy i mocarności, bo wierzchnia warstwa ściółki jest sucha jak pieprz.

Zawilce w pełnym rozkwicie. To ich najwspanialszy czas na rozwój, kiedy mogą jeszcze zażywać słonecznych kąpieli ile łodygi zapragną, zanim gołe drzewa zakryją dno lasu szczelną zasłoną ulistnienia.

Tylko w największych rowach płynie woda. W tych mniejszych, pozostały niewielkie rozlewiska, a część z nich jest już kompletnie pozbawiona wody. Postanowiłem obejrzeć podmokły ols w pobliżu wioski Kamień. Tam, prawie zawsze jest dużo wody.

Poza tym stan bezlistny jest najlepszy, aby przedrzeć się przez niego. Podczas lata, panuje w olsach bardzo zwarte ulistnienie, wspomagane licznymi krzewami jeżyn i innych, ograniczających chodzenie i widzenie roślin.

Ols wysycha jakby była pełnia lata! W normalnym hydrologicznie roku, powinien być zalany wodą. A teraz można po nim przejść suchą stopą. Tylko punktowo można spotkać w nim oazy błota z wysychającą wodą.

Miniona zima w lasach Bukowiny była sucha, pokrywa śnieżna leżała stosunkowo krótko, a jej grubość była niewielka, zaledwie kilku-centymetrowa. Opadów deszczu prawie nie notowano. Był tylko tzw. “suchy mróz” i wiele pochmurnych dni.

O wiosennych grzybach, takich jak smardze czy piestrzenice można tylko pomarzyć. Jedynie gatunki nadrzewne mają się w miarę dobrze, ale też by się napiły.

Wyszedłem trochę na pola i łąki. Moją uwagę przykuła zajęcza swawola. To był piękny widok, kiedy dwa zające biegały wte i wewte, kompletnie nie zwracając na mnie uwagi.

Pierwszy gonił drugiego, a następnie drugi pierwszego. I tak wiele razy, przy ciągłych zmianach tempa gonitwy, kierunków i pokonywanego dystansu.

Pozostała zwierzyna była bardziej czujna i gdy tylko mnie ujrzała, wartko ruszyła w knieję. Zdążyłem jej pstryknąć pamiątkową fotkę.

Poza żywą naturą, spotkałem też jej martwe oblicze z pełnym uzębieniem. Tak to już jest, że w lesie wszystko się kręci dookoła życia i śmierci. Dwa, kompletnie skrajne oblicza, ale jedno jest zależne od drugiego.

Po okresie zimowym w wielu miejscach jest inaczej. A to coś się wywróci, a to pochyli, przybierze inne kształty, itp. Czyli las zmienia się przez cały rok, choć w zimie często sprawia wrażenie, że tkwi w kompletnym bezruchu.

Zatrzymałem wzrok na pokręconej gałęzi i nad pochylonym, nadszarpniętym zębem czasu dębem czerwonym. W lesie nic nie jest takie proste, choć czasami nam się wydaje, że jest. 😉

Przeszedłem przez kilka miejsc, które odwiedzę również podczas inauguracji nowego sezonu. Jednym z nich był wyjątkowy dla mnie Borowikowy Bór, słynący nie tylko z prawdziwków, ale i dorodnych jagód. W zeszłym roku, grzybowo był bardzo ubogi, niemniej jagodami darzył obficie.

Meandrując przez lasy, co jakiś czas wychodziłem na jego krawędzie i skraje, łapiąc do obiektywu kwiecień, choć bardzo suchy plecień. Wprawdzie przeplata trochę zimy trochę lata, niestety w wersjach skrajnie suchych czyli bez deszczu i śniegu. 

Wiosenna aura coraz bardziej gnała mnie do przodu i pozwalała zapomnieć o koszmarku bukowińskiej stacyjki. Postanowiłem pójść w kierunku do Międzyborza i pokręcić się po okolicznych terenach.

Zrobiło się przyjemnie, wręcz komfortowo. Gdy mocniej przygrzało Słońce, podrywał się umiarkowany, chłodzący wiatr. Obecnie warunki do długich włóczęg są bardzo dobre.

Nie ma upału, owadów lata mało, lasy nie zarosły jeszcze na tyle, że prawie wszędzie można się wgramolić i podziwiać fragmenty leśnego królestwa.

Tylko ta susza budzi niepokój i zakłóca naturalny postęp wiosny. Jak długo potrwa? Trudno powiedzieć. Kwiecień suchy plecień nie napawa optymizmem, ale wcześniej czy później muszą przyjść jakieś konkretniejsze opady.

Odwiedziłem kilkanaście ulubionych terenów w lasach Międzyborza. Na większości z nich nie prowadzono gospodarki leśnej w okresie zimowym, niemniej w kilku miejscach oznaczono już drzewa do przyszłych wycinek.

W wielu miejscach rozglądałem się za smardzami lub piestrzenicami, aby powiększyć fotograficzną kolekcję wiosennych grzybów. Niestety w tych bardzo suchych warunkach, na próżno ich szukać.

Między Kamieniem a Klonowem znajdują się ciekawe wzniesienia terenu, miejscami całkiem strome. Kiedyś stanowiły podgrzybkowo-koźlarzowe eldorado, obecnie, nawet podczas dobrych sezonów grzybowych, co najwyżej są przeciętne.

W ostatnich latach sporo starych borów wycięto, wiele też odnawia się pod postacią młodników sosnowo-brzozowych. Przydrożne alejki brzozowe wyglądają szczególnie zachęcająco dla grzybiarzy.

Następnie przeszedłem się przez jedne z najpiękniejszych fragmentów borów sosnowych. W pełni świadomy, że tylko wariat szuka podgrzybków w kwietniu, moja głowa uruchomiła odruch bezwarunkowy na lewo/prawo, a oczy filtrowały ściółkę, aby sprawdzić czy gdzieś coś nie rośnie. 🍄🙃

Lasy podświetlone kwietniowym światłem wyglądają wybornie i wspaniale! To czas, gdy las odzyskuje swój rytm, a każdy krok pośród drzew przynosi spokój i poczucie odnowy.

Las nie jest już uśpiony, ale jeszcze nie w pełni rozkwitły — trwa w pięknym, ulotnym momencie odradzania się natury.

Na piaszczystej drodze usiadł motyl. Pomachał skrzydełkami, obrócił się raz w lewo, następnie w prawo, ponownie pomachał skrzydełkami i poderwał się do lotu.

Wyszedłem z lasów na rozległe przedpola Międzyborza. Prace remontowe na szlaku kolejowym idą pełną parą, choć pozostało jeszcze całkiem sporo czynności do wykonania przez ekipy remontowe.

Przedsezonowa wyprawa w kwietniu suchym pletniu zakończona. Teraz szykuję się na uroczyste rozpoczęcie sezonu, które tradycyjnie zaplanowałem na początku maja.

W Międzyborzu na stacji również trwa remont, otrute 5 lat temu klony jawory już wycięto. To na razie tyle.

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.