Aktualności Pogoda

Nadeszła jesień.

Nadeszła jesień.

W poniedziałek o godzinie 20:19 czasu polskiego, rozpoczęła się astronomiczna jesień, dzisiaj mamy już jesień kalendarzową, a meteorologiczną od 1. września. Jesień astronomiczna to zasadniczo okres od równonocy jesiennej do przesilenia zimowego. Daty te mogą się różnić o dzień lub dwa w ciągu roku. Jesień meteorologiczna różni się tym, że daty nigdy się nie zmieniają i opierają się na porach roku, a nie na kącie nachylenia Ziemi względem Słońca.

Pory roku meteorologiczne definiuje się następująco: od 1 marca do 31 maja to wiosna; od 1 czerwca do 31 sierpnia to lato; od 1 września do 30 listopada to jesień; a od 1 grudnia do 28 lutego to zima.

W tym roku równonoc jesienna przypadła w poniedziałek, 22 września, o godzinie 20:19 czasu polskiego i przyniosła mniej więcej tyle samo dnia, co nocy na całej planecie. Na północ od równika trwało lato, z większą ilością światła dziennego niż ciemności, więc wrześniowa równonoc oznacza pierwszy dzień jesieni; na południe od równika panowała zima, z większą ilością ciemności niż światła dziennego, więc równonoc przyniosła wiosnę.

Ziemia obraca się wzdłuż wyimaginowanej linii biegnącej od bieguna północnego do południowego. Nazywa się to osią i to właśnie ten obrót daje nam dzień i noc. Jednak oś ta jest nachylona pod kątem 23,5 stopnia. To sprawia , że jedna półkula planety otrzymuje więcej światła słonecznego niż druga przez połowę rocznego obiegu wokół Słońca. Ta różnica w nasłonecznieniu jest przyczyną występowania pór roku.

Efekt ten osiąga maksimum pod koniec czerwca i pod koniec grudnia. To są przesilenia i właśnie wtedy występują największe różnice między dniem a nocą, szczególnie w pobliżu biegunów (dlatego w takich miejscach jak Skandynawia, latem w ciągu dnia jest tak długo jasno). Od przesilenia letniego w czerwcu, w ciągu ostatnich trzech miesięcy, dni na półkuli północnej stają się stopniowo krótsze, a noce dłuższe. Odwrotna sytuacja ma miejsce na półkuli południowej.

Równonoc wrześniowa oznacza dokładny moment, w którym słońce w południe gdzieś na Ziemi przecina równik, kierując się na południe. Dzieje się tak, gdyż jest to punkt przejściowy, w którym półkula północna jest przechylona w stronę Słońca przed równonocą, a półkula południowa po niej. Podczas równonocy oś Ziemi nie jest nachylona ani w stronę Słońca, ani od niego, co skutkuje niemal taką samą ilością światła dziennego i ciemności na wszystkich szerokościach geograficznych.

Słowo „równonoc” pochodzi od łacińskich słów „aequus” (równy) i „nox” (noc), ale jest to nieco mylące określenie. Ponieważ promienie słoneczne załamują się, może się nam wydawać, że Słońce znajduje się jeszcze nad horyzontem, choć w rzeczywistości już zaszło. Efekt ten nasila się na wyższych szerokościach geograficznych, gdyż wschód i zachód słońca zajmują tam więcej czasu.

Jak zauważa Narodowa Służba Meteorologiczna, dzień w równonocy trwa około 12 godzin i 6 minut na równiku; 12 godzin i 8 minut na równoleżniku 30 stopni szerokości geograficznej północnej oraz 12 godzin i 16 minut ok. 60 stopni od równika. W Warszawie w pierwszy dzień astronomicznej wiosny, Słońce wzeszło o godz. 06:19, a zaszło o godz. 18:37, co oznacza, że dzień w rzeczywistości trwał 12 godzin i 18 minut.

Trudno to zmierzyć, a równonoc zazwyczaj trudno zobaczyć i docenić – ale jest na to sposób. Jeśli 22 września wyszło się na zewnątrz o zachodzie słońca, to można było  zauważyć, że Słońce chowało się za horyzontem na zachodzie – coś takiego zdarza się tylko podczas równonocy wrześniowej i marcowej. Zmieniający się kierunek cieni podczas równonocy był obserwowany przez wiele starożytnych kultur. W Chichén Itzá w Meksyku siedem trójkątnych cieni przypominających węża zdaje się schodzić po stopniach Piramidy Kukulkana w czasie równonocy. W Angkor Wat w Kambodży wschód słońca w czasie równonocy rzuca cień, który pada dokładnie na wejście do grobli.

Tej jesieni nie zabraknie astronomicznych atrakcji. 7 października, 5 listopada i 5 grudnia nastąpią pełnie Księżyca. Dwie ostatnie z nich będą tzw. „Superksiężycami”, kiedy nasz Naturalny Satelita – w całości oświetlony przez Słońce – znajduje się najbliżej Ziemi. 5 listopada Księżyc znajdzie się 363 654 kilometrów od naszej planety, miesiąc później – 363 932 km. Podczas Superksiężyca tarcza Srebrnego Globu jest o kilkanaście procent jaśniejsza i większa niż podczas „Miniksiężyca”.

Tymczasem 12 listopada Księżyc znajdzie się obok Regulusa, czyli najjaśniejszej gwiazdy w gwiazdozbiorze Lwa. Oba obiekty będą nisko nad wschodnim horyzontem.

W przypadku planet w pierwszej części jesieni widowisko zdecydowanie skradnie planeta Saturn, która 21 września osiągnęła swoją opozycję. Planeta z pierścieniami będzie widoczna do połowy października praktycznie przez całą noc i będzie wyjątkowo jasna i duża, w pobliżu kwadratu Pegaza – jednego z charakterystycznych jesiennych gwiazdozbiorów. O poranku show skradną Wenus i Jowisz.

Po dwóch miesiącach „suszy” wkrótce na niebie pojawią się deszcze spadających gwiazd. 22 października pojawią się Orionidy, w trakcie których będzie można zobaczyć od 20 do 25 meteorów na godzinę. Jednak zdecydowanie najintensywniejszy spektakl czeka nas nocą z 13/14 grudnia – czyli Geminidy związane z planetoidą 3200 Phaethon. W szczycie tego roju można zobaczyć nawet do 100 spadających gwiazd. Ponadto, wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach na niebie pojawią się jednocześnie dwie jasne komety.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.