Aktualności Pogoda

Ostatni tydzień czerwca w pogodzie, 4. i 5. KBW 2025, astronomiczne lato i deszcze świętojańskie.

Ostatni tydzień czerwca w pogodzie, 4. i 5. KBW 2025, astronomiczne lato i deszcze świętojańskie.

Z kilku zaległych wpisów na blogu, postanowiłem napisać jeden zbiorczy, który obejmuje następujące tematy:

(1) Ostatni tydzień czerwca w pogodzie;

(2) 4. i 5. Klimatyczny Bilans Wodny 2025;

(3) Astronomiczne lato;

(4) Deszcze świętojańskie.

Zatem po kolei.

(1) Ostatni tydzień czerwca w pogodzie

Ostatni tydzień czerwca w pogodzie był dynamiczny, ponieważ nad Polską przetoczyły się dwa silne incydenty burzowe, które były przeplatane okresem spokojniejszej i ciepłej pogody.

 TEMPERATURY MAKSYMALNE 

Początek ostatniego tygodnia czerwca przyniósł upał, najwyższą temperaturę zanotowano w Tarnowie +32,2 stopnia C. Po południu w wielu miejscach przeszły silne burze i nadeszło ochłodzenie. We wtorek już w całym kraju było poniżej +30 stopni C, najcieplej w Raciborzu +25,8 stopnia C.

Ochłodzenie nie potrwało, już w środę temperatury zbliżyły się do +30 stopni C. Najwyższą temperaturę zanotowała stacja w Nowym Sączu +29 stopni C. W czwartek na południu i południowym-zachodzie zrobiło się upalnie, najgoręcej w Słubicach +32,2 stopnia C.

Po czwartkowym incydencie burzowym, w piątek nadeszło ochłodzenie, w Nowym Sączu zanotowano najwyższą temperaturę +26,2 stopnia C. W sobotę ociepliło się, w wielu miejscach zrobiło się gorąco. Najcieplejszą stacją były Słubice gdzie zanotowano +29,6 stopnia C.

W niedzielę we Wrocławiu pojawił się upał na poziomie +30,6 stopnia C. Poza tym było bardzo ciepło lub gorąco. Tylko nad morzem komfortowo lub nawet dość chłodno jak na końcówkę czerwca. W Ustce zanotowano +19,5 stopnia C.

 TEMPERATURY MINIMALNE 

Ostatni tydzień czerwca 2025 roku rozpoczął się silnymi spadkami temperatury we wschodnich rejonach kraju. Najzimniej było w Białymstoku i Terespolu, gdzie przy gruncie zanotowano zaledwie +3 stopnie C. Za to w Kołobrzegu i Zielonej Górze było +18 stopni C.

Z poniedziałku na wtorek biegun zimna przesunął się na południowy-zachód. W Jeleniej Górze przy gruncie zanotowano +5 stopni C.

Noc z wtorku na środę, termicznie była bardziej wyrównana. Przy gruncie zanotowano +10 stopni C w Łodzi i we Włodawie, najcieplej było w Bielsku-Białej +18 stopni C.

Ze środy na czwartek wystąpiły silniejsze spadki temperatury. Przy gruncie w Resku i Toruniu było zimno, tylko +4 stopnie C. Najcieplej w Nowym Sączu i Przemyślu +16 stopni C.

Kolejna noc była dużo cieplejsza, bowiem nigdzie nie zanotowano spadku temperatury poniżej +10 stopni C. Najchłodniejsze stacje to Suwałki i Terespol, które zanotowały +11 stopni C.

Także noc z piątku na sobotę była ciepła, chociaż chłodniejsza w porównaniu do poprzedniej. Najniższą temperaturę przy gruncie zanotowano w Lesznie +7 stopni C.

Za to noc z soboty na niedzielę była bardzo ciepła, na kilku stacjach temperatura nie spadła poniżej +20 stopni C. Najniższą wartość wskazał termometr na stacji w Zamościu +13 stopni C.

 OPADY 

Jak już wyżej wspomniałem, w ostatnim tygodniu czerwca mieliśmy do czynienia z dwoma silnymi incydentami burzowymi. Pierwszy wystąpił w poniedziałek, 23. czerwca. Z oficjalnych stacji meteo, największą sumę opadów zanotowała stacja w Wieluniu 19,7 mm, ale w wielu miejscach (poza oficjalnymi stacjami), sumy opadów były wyższe.

Drugi pakiet burz przetoczył się w czwartek, 26 czerwca. Z oficjalnych stacji meteo, najwięcej deszczu spadło w Gorzowie Wielkopolskim 20,5 mm.

W piątek opady były już dużo mniejsze, najwięcej zanotowano na stacji w Siedlcach 16,9 mm. Podczas weekendu Polska dostała się po wpływ wyżu, a opady zanikły.

 Źródło i mapy: IMGW, METEOPROGNOZA.PL

Kończąc ten wątek, jeszcze kilka zdań o poniedziałkowych i czwartkowych burzach. W poniedziałek, 23 czerwca przez Polskę przeszły burze, którym towarzyszyły bardzo silne porywy wiatru, gradobicia oraz ulewy. Strażacy do godziny szóstej rano dnia następnego, przeprowadzili ponad 5600 interwencji. Pojawiły się doniesienia o dwóch osobach rannych oraz uszkodzonych budynkach, głównie dachach.

Jak poinformował bryg. Karol Kierzkowski, rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, w poniedziałek do północy przeprowadzono w kraju 5098 interwencji do skutków gwałtownej pogody. Najwięcej pracy strażacy mieli w województwie śląskim, gdzie przeprowadzili 773 wyjazdy związanych z pogodą. 520 razy interweniowano również w woj. zachodniopomorskim, 508 w wielkopolskim, 439 w kujawsko-pomorskim, 420 w opolskim, 408 w woj. dolnośląskim, 380 w lubuskim, 364 w świętokrzyskim, 341 w małopolskim, 320 w łódzkim i 260 w lubelskim. Pracowita do strażaków była również noc – we wtorek od północy do godziny szóstej rano otrzymali 511 zgłoszeń. Najwięcej spłynęło z woj. śląskiego – 175, świętokrzyskiego – 96 oraz podkarpackiego –83.

Jak przekazał w poniedziałek późnym wieczorem Piotr Błaszczyk z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, nawałnice pozbawiły prądu 90 tys. odbiorców – najwięcej, bo 23 tys. w województwie lubuskim, 21 tys. w dolnośląskim i 20 tys. w wielkopolskim. Burze spowodowały co najmniej 25 zdarzeń powodujących zakłócenia w ruchu kolejowym. Największe utrudnienia wystąpiły na trasach: Sosnowiec Kazimierz – Sosnowiec Maczki, Czechowice-Dziedzice – Bronów oraz Herby Nowe – Panki. W niektórych miejscach konieczne było zorganizowanie zastępczej komunikacji autobusowej.

W czwartek, 26 czerwca późnym popołudniem i wieczorem nad zachodnie regiony naszego kraju wtargnął front atmosferyczny, któremu towarzyszyły burze z ulewnymi opadami deszczu, silnym i porywistym wiatrem oraz gradem. Jak napisał na platformie X Karol Kierzkowski, rzecznik Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej, strażacy z Państwowej, jak i Ochotniczej Straży Pożarnej w czwartek do północy wyjeżdżali 1171 razy.

Najczęściej w województwach: wielkopolskim – 432, lubuskim – 168, zachodniopomorskim – 166, śląskim – 92 oraz dolnośląskim – 90. Z kolei w piątek od północy do godziny szóstej rano zrealizowano kolejne 125 zgłoszeń. Tym razem najwięcej zdarzeń wystąpiło w woj. wielkopolskim – 57. Działania strażaków polegały przede wszystkim na: usuwaniu powalonych drzew z dróg, torowisk, linii energetycznych i budynków, zabezpieczaniu uszkodzonych budynków, wypompowywaniu wody z zalanych piwnic i jezdni oraz udrażnianiu przepustów i systemów kanalizacji deszczowej. 

(2) 4. i 5. Klimatyczny Bilans Wodny 2025

W czwartym okresie raportowania kryterium suszy w przypadku zbóż jarych zostało spełnione w 336 gminach w Polsce, w województwie lubuskim (85 gmin), zachodniopomorskim (91 gmin), łódzkim (85 gmin), wielkopolskim (57 gmin), kujawsko-pomorskim (7 gmin), mazowieckim (6 gmin), podlaskim (3 gminy) oraz opolskim (2 gminy). W przypadku zbóż ozimych kryterium suszy zostało spełnione w 140 gminach: w lubuskim (56 gmin), zachodniopomorskim (66 gmin) i wielkopolskim (18 gmin). Dla upraw truskawek kryterium suszy zostało spełnione w 81 gminach – w zachodniopomorskim (41 gmin) i lubuskim (40 gmin).

Z kolei dla upraw krzewów owocowych kryterium suszy zostało spełnione w 121 gminach: w zachodniopomorskim (58 gmin), lubuskim (53 gmin) oraz wielkopolskim (10 gmin). W przypadku zarówno kukurydzy na ziarno jak i na kiszonkę kryterium suszy zostało spełnione w 19 gminach w 2 województwach: zachodniopomorskim (7 gmin) oraz lubuskim (12 gmin). Natomiast dla upraw rzepaku i rzepiku kryterium suszy zostało spełnione w 65 gminach, w województwie lubuskim (36 gmin) oraz zachodniopomorskim (29 gmin). Sytuacja dla upraw roślin strączkowych przedstawia się w sposób następujący: kryterium suszy zostało spełnione w 53 gminach w tym w 29 gminach w województwie lubuskim i 24 gminach w województwie zachodniopomorskim.

Analiza przeprowadzona w Systemie Monitoringu Suszy Rolniczej, obejmująca cztery okresy raportowania: od 21 marca do 20 maja (R1), od 1 kwietnia do 31 maja (R2), od 11 kwietnia do 10 czerwca (R3) oraz od 21 kwietnia do 20 czerwca (R4), wskazuje na występowanie obszarów zagrożonych suszą w 2025 roku dla upraw zbóż jarych, zbóż ozimych, truskawek, krzewów owocowych, kukurydzy na ziarno, kukurydzy na kiszonkę, rzepaku i rzepiku oraz roślin strączkowych.

W czwartym okresie raportowania, tj. od 21 kwietnia do 20 czerwca 2024 roku, średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla kraju była ujemna i wyniosła – 94 mm. W porównaniu z poprzednim okresem raportowania wskaźnik KBW, obrazujący deficyt wody dla upraw, obniżył się o 23 mm. Najniższe wartości KBW odnotowano w północno-zachodniej części województwa lubuskiego oraz w południowej części województwa zachodniopomorskiego (od –160 mm do –179 mm), a także w centralnych rejonach województwa łódzkiego i w części województwa kujawsko-pomorskiego (od –120 mm do –139 mm).

W bieżącym czwartym okresie raportowania, na glebach pierwszej kategorii (bardzo podatnych na suszę), osiągnięcie wartości KBW poniżej –135 mm oznacza zagrożenie suszą dla zbóż jarych. Wartości progowe dla innych upraw wynoszą: –145 mm dla zbóż ozimych, –147 mm dla krzewów owocowych, –152 mm dla truskawek, –155 mm dla rzepaku i rzepiku oraz –161 mm dla roślin strączkowych i kukurydzy. Zasięg przestrzenny terenów narażonych na istotne straty w plonach, wyznaczony w poprzednich raportach, nie uległ zasadniczej zmianie. Natomiast w obecnym okresie raportowania do grupy roślin zagrożonych suszą, oprócz wcześniej uwzględnionych upraw zbóż jarych, zbóż ozimych oraz truskawek, dołączono kolejne uprawy: krzewy owocowe, rzepak i rzepik, rośliny strączkowe oraz kukurydzę.

W piątym okresie raportowania kryterium suszy w przypadku zbóż jarych zostało spełnione w 168 gminach w Polsce, w województwie lubuskim (48 gmin), zachodniopomorskim (33 gmin), łódzkim (57 gmin), wielkopolskim (27 gmin), opolskim (2 gminy) oraz śląskim (1 gmina). W przypadku zbóż ozimych kryterium suszy zostało spełnione w 53 gminach: w lubuskim (29 gmin), zachodniopomorskim (16 gmin), łódzkim (5 gmin) i wielkopolskim (3 gminy). Dla upraw truskawek kryterium suszy zostało spełnione w 22 gminach – w zachodniopomorskim (4 gminy) i lubuskim (18 gmin). Z kolei dla upraw krzewów owocowych kryterium suszy zostało spełnione w 91 gminach: w zachodniopomorskim (22 gmin), lubuskim (35 gmin), łódzkim (27 gmin), opolskim (1 gmina) oraz wielkopolskim (6 gmin).

W przypadku zarówno kukurydzy na ziarno jak i na kiszonkę kryterium suszy zostało spełnione w 27 gminach w 2 województwach: zachodniopomorskim (7 gmin) oraz lubuskim (20 gmin). Natomiast dla upraw rzepaku i rzepiku kryterium suszy zostało spełnione w 168 gminach, w województwie lubuskim (48 gmin), łódzkim (57 gmin), zachodniopomorskim (33 gminy), wielkopolskim (27 gmin), opolskim (2 gminy) oraz śląskim (1 gmina). Sytuacja dla upraw roślin strączkowych przedstawia się w sposób następujący: kryterium suszy zostało spełnione w 27 gminach w tym w 20 gminach w województwie lubuskim i 7 gminach w województwie zachodniopomorskim.

W piątym okresie raportowania, tj. od 1 maja do 30 czerwca 2025 roku, średnia wartość Klimatycznego Bilansu Wodnego (KBW) dla kraju była ujemna i wyniosła –104 mm. W porównaniu z poprzednim okresem raportowania średnia wartość KBW zmniejszyła się o 10 mm, co wskazuje na tendencję wzrostu powierzchni obszarów zagrożonych suszą. Najniższe wartości KBW odnotowano w północno-zachodniej części województwa lubuskiego oraz w południowej części województwa zachodniopomorskiego (od –179 mm do –160 mm), a także w centralnych rejonach województwa łódzkiego i w części województwa kujawsko-pomorskiego (od – 159 mm do –140 mm).

W bieżącym, piątym okresie raportowania uprawy wykazują dużą podatność na deficyt wody, co znajduje odzwierciedlenie w progach klimatycznego bilansu wodnego (KBW), oznaczających suszę, które ulegają podwyższeniu dla większości upraw. Na glebach pierwszej kategorii (najbardziej podatnych na suszę) osiągnięcie wartości KBW poniżej –142 mm wskazuje na zagrożenie suszą dla zbóż jarych i rzepaku. Wartości progowe dla innych upraw wynoszą: –143 mm dla truskawek, –154 mm dla zbóż ozimych, –149 mm dla krzewów owocowych, –161 mm dla roślin strączkowych i kukurydzy.

W wyniku uwzględnienia danych z kolejnej analizy KBW zasięg przestrzenny terenów narażonych na istotne straty w plonach, wyznaczony we wcześniejszych raportach dla upraw zbóż jarych i ozimych, nieznacznie zwiększył się na obszarze województw zachodniopomorskiego i lubuskiego. Znaczący przyrost powierzchni objętych zagrożeniem suszą odnotowano tam natomiast w przypadku rzepaku, rzepiku oraz kukurydzy. Ponadto wskazano tam nowe obszary zagrożone stratami w uprawach roślin strączkowych. Nowe – wcześniej niewskazywane – tereny zagrożone stratami w plonach rzepaku i kukurydzy z powodu suszy wykazano w województwie łódzkim.

 Źródło i więcej na ten temat: SMSR – System Monitoringu Suszy Rolniczej

(3) Astronomiczne lato

21 czerwca o godz. 04:42 rozpoczęło się astronomiczne lato. To oznacza, że mieliśmy najdłuższy dzień w roku i najkrótszą noc. Od przesilenia letniego podczas każdej doby ubywa nam dnia na rzecz nocy, chociaż przez pierwsze 3-4 tygodnie proces ten jest stosunkowo powolny a więc mało zauważalny.

Warto pamiętać, że czerwiec i lipiec to nie tylko doskonały czas na obserwacje Drogi Mlecznej – to również najlepsze warunki dla obłoków srebrzystych – delikatnych drobinek lodu, które wydają się świecić widmowym błękitem w odbitym świetle słonecznym po zachodzie Słońca i przed świtem. Te rzadkie chmury tworzą się ok. 80 kilometrów nad Ziemią – w mezosferze, zimnej warstwie atmosfery znajdującej się 70 kilometrów powyżej miejsca, gdzie tworzą się zwykłe chmury. W pierwszych dniach lipca można było zaobserwować wyśmienite obłoki srebrzyste, praktycznie na terenie całego kraju.

Najlepszy czas na zaobserwowanie nieprzezroczystych chmur w Polsce to pogodne noce od połowy czerwca do końca lipca, około 90 do 120 minut po zachodzie lub przed wschodem Słońca. Mniej więcej w tym czasie Słońce nigdy nie schodzi daleko poniżej horyzontu, dzięki czemu jest wstanie oświetlić lodowe cząsteczki na dużych wysokościach, kiedy zapada noc. Obłoki srebrzyste najczęściej pojawiają się między 45 a 80 stopniem na północ od równika, jednak w ostatnich latach były obserwowane jeszcze niżej – w Basenie Morza Śródziemnego. Według Royal Museums Greenwich, przyczyny tej zmiany przypisuje się różnym źródłom, od zmian klimatycznych po zwiększoną częstotliwość wystrzeliwania rakiet.

Duża wysokość chmur srebrzystych pozwala im odbijać światło słoneczne po zachodzie poniżej horyzontu, nadając im niemal eteryczną jasność na tle ciemniejącego nieba. Ich lodowy skład zapewnia im również stosunkowo wysokie albedo w porównaniu ze zwykłymi chmurami, co oznacza, że odbijają one większą ilość wpadającego światła.

(4) Deszcze świętojańskie

Masywne i silne burze, które co jakiś czas przechodzą nad naszym krajem, nie przyczyniają się do poprawy sytuacji związanej z suszą. Widać to chociażby po spadającym poziomie wody w rzekach, a także wyczerpujących się wodach gruntowych, oraz rosnącej liczby stacji z najniższym przepływem wody z wielolecia (SNQ). Jednak warto zwrócić uwagę, że zwykle najbardziej deszczowy okres w roku związany z tzw. „deszczami świętojańskimi” już od lat albo w ogóle zaniknął, albo mocno się skrócił lub złagodniał.

Od zeszłej jesieni (przede wszystkim od października), w Polsce opady są regularnie niższe od normy. Tylko w maju średnia suma opadów dla naszego kraju wyniosła 57,8 mm i była o 5,8 mm niższa w stosunku do przeciętnej wieloletniej 1991-2020. Chociaż sumy opadów były mocno zróżnicowane, to jednak warto zauważyć, że jest to już 9. miesiąc z rzędu z opadami poniżej normy w skali ogólnokrajowej. Największe sumy miesięczne zostały odnotowane w górach: w Tatrach i na Śnieżce – ponad 100 mm. Jednak były takie miejsca, jak na Pomorzu Zachodnim i Środkowym, a także w rejonie Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie spadło poniżej 30 mm deszczu. Pod względem anomalii w północno-zachodniej części kraju opady nie przekroczyły normy o 50 proc. (w rejonie Szczecina 35,5 proc.). Jedynie na Dolnym Śląsku, w Bieszczadach, na Warmii i Mazurach oraz na stacji w Toruniu dzięki częstym burzom sumy opadów były wyższe w stosunku do przeciętnej 1991-2020 – w Mikołajkach 150,7 proc.

Czerwiec pod tym względem wcale nie był lepszy. W I dekadzie tego miesiąca oraz w III pojawiły się gwałtowne burze, ale tylko miejscami sumy opadów przekroczyły normę. Pod względem ogólnokrajowym pierwszy miesiąc lata zapisał się jako 10. z rzędu z opadami poniżej przeciętnej. Jeśli wstępne wyliczenia się potwierdzą, I połowa tego roku może okazać się najsuchszą od 1950 r. W drugiej połowie czerwca zwykle następuje bardziej wilgotny okres, ale poza burzami w tym roku tak naprawdę go nie było. W trakcie typowego czerwca między 9 a 18 czerwca obserwuje się nagłe załamanie pogody, które charakteryzuje się występowaniem intensywnych opadów deszczu i spadkiem temperatury. W terminologii meteorologicznej okres intensywnych opadów nazywa się “deszczami świętojańskimi”, czasami błędnie określany jest również jako “europejski monsun letni”.

Okres ten w Europie objawia się wzmocnieniem cyrkulacji strefowej. Aktywne układy niskiego ciśnienia podążają znad Północnego Atlantyku w stronę Skandynawii i Rosji, przynosząc nam deszcz i napływy zimnych mas powietrza z zachodu. Teoretycznie w czerwcu dominowała strefowa cyrkulacja powietrza, ponieważ Oscylacja Północnoatlantycka była dodatnia. Jednak przechodzące fronty z powodu panującej suszy w większości Europy były mało aktywne. Według wybitnego polskiego klimatologa Alojzego Wosia w Polsce możemy wyróżnić trzy okresy występowania zmożonych opadów:

1)  Pierwszy ma miejsce między 9 a 18 czerwca,

2) Drugi między 1 a 15 lipca,

3) Trzeci między 1 a 10 sierpnia.

Oczywiście są to okresy uśrednione, więc mogą być pewne kilkudniowe odchylenia, tak jak chociażby w tym roku, kiedy deszcze świętojańskie przyszły nieco później, bo dopiero na początku trzeciej dekady czerwca. Deszcze świętojańskie nie zawsze niosą taką samą ilość opadów. Jak na razie są słabsze niż zwykle, ale potrafią niekiedy być naprawdę bardzo intensywne. Tak było chociażby w 2010 roku, kiedy po wielkich majowych ulewach doszło do powodzi czy w 1997 roku (tzw. lipcowa powódź stulecia).

Wydaje się jednak, że pod wpływem postępujących zmian klimatycznych opady związane z „deszczami świętojańskimi” rzeczywiście zanikają. Ostatni wilgotny czerwiec mieliśmy w 2020 r., a lipiec – w 2017 r., chociaż po drodze mieliśmy lipiec w normie termicznej (np. w zeszłym roku). Regularne i coraz dłuższe susze, które pojawiają się nie tylko w naszym kraju, ale generalnie w Europie Południowej i Środkowej prawdopodobnie są związane z postępującym globalnym ociepleniem. Badania jasno wskazują, że w naszej strefie klimatycznej w cieplejszej porze roku sumy opadów spadną, choć zwiększy się częstotliwość tzw. opadów nawalnych związanych z burzami, prowadzących do podtopień. Zwiększy się za to ilość opadów zimowych – duża różnica temperatur między północą a południem wzmacnia strefową cyrkulację, co sprzyja wytwarzaniu niżów nad Atlantykiem i ich wędrówce na wschód.

W mijającym tygodniu mieliśmy do czynienia z bardzo obfitymi opadami deszczu od niżu genueńskiego, ale na ograniczonym obszarze. Następne dni również przyniosły więcej opadów, niemniej wciąż mamy takie miejsca, gdzie padało bardzo mało. Jakie są perspektywy opadowe na następne tygodnie i czy możemy liczyć na większe opady na terenach, które pechowo są przez nie omijane, postaram się opisać jutro w tygodniowej prognozie pogody.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.