Przejdź do treści
Podsumowanie sezonu grzybowego w gminie Międzybórz.
Część 2: SIERPIEŃ-PAŹDZIERNIK 2025.

Druga część podsumowania sezonu grzybowego 2025 w gminie Międzybórz obejmuje miesiące sierpień-październik. Jak wspomniałem w części pierwszej, w ostatnim tygodniu lipca nad gminą Międzybórz wystąpiły obfite opady deszczu, które miały szansę zainicjować pierwszy letni grzybów na tym terenie. I rzeczywiście tak się stało.
♦ SIERPIEŃ ♦

Wysyp ukształtował się po około 2. tygodniach od wystąpienia opadów, przy czym był on dodatkowo wzmocniony opadami deszczu z początku sierpnia. A później rozpoczął się wyjątkowo niekorzystny przebieg aury, o czym będzie dalej.

W sierpniu 2025 roku opady na terenie gminy Międzybórz kształtowały się poniżej normy. Nad gminą spadło średnio o 30-40% deszczu mniej w stosunku do normy wieloletniej wyznaczonej dla okresu 1991-2020. Co ciekawe, największą porcję opadów, gmina otrzymała w pierwszym tygodniu sierpnia.

Nastąpiło to w dniach 2-3 sierpnia. Sumy opadów wyniosły średnio 20-24 mm, co w połączeniu z opadami rzędu ponad 30 mm pod koniec lipca, dawały dużą szansę na pobudzenie świata grzybów. Dodatkowym czynnikiem na plus dla grzybów były stosunkowo korzystne temperatury.

Obfitsze opady, które wystąpiły w następnych dniach, zwłaszcza w północnej części kraju, ominęły gminę Międzybórz.

Kolejna fala sierpniowych opadów wystąpiła pod koniec pierwszego tygodnia sierpnia. Gmina Międzybórz otrzymała niezbyt duże sumy deszczu, mniej więcej na poziomie 7-8 mm. A później rozpoczął się bardziej suchy okres w pogodzie przy dominacji układów wysokiego ciśnienia.

Sytuacja zmieniła się po 20. sierpnia. W kraju zanotowano punktowe silniejsze opady pochodzenia burzowego, które jednak wystąpiły daleko poza granicami gminy Międzybórz.

Bardzo obfite opady miały miejsce w dniach 23,24 i 25. sierpnia na północy kraju. Nad gminą Międzybórz nie padało lub zanotowano tylko tzw. skropienie powierzchni.

Hojnie obdarowana deszczem północ, otrzymała koleje opady, podczas gdy w gminie Międzybórz zrobiło się już mocno sucho, a letni wysyp grzybów dogorywał.

Pod koniec sierpnia nad południowo-zachodnimi regionami Dolnego Śląska przetoczyła się strefa intensywnych opadów dreszczu. Objęła ona m.in. Bory Dolnośląskie. Było oczywiste, że nie pozostaną one bez wpływu na jesienne rozruszanie ściółki. Tymczasem gmina Międzybórz nie otrzymała z tej strefy przysłowiowego funta kłaków i pogrążała się w coraz bardziej suchych warunkach.
♦ 13 sierpnia – Sierpniowe grzybobranie w Bukowinie ♦


Jedyną sierpniową wyprawę na Wzgórza Twardogórskie odbyłem po przyjeździe z urlopu, 13. sierpnia. Trafiłem mniej więcej na kulminację letniego wysypu grzybów i nawet nie przypuszczałem, że będzie to jeden z najbardziej grzybnych okresów w całym sezonie.


Z gatunków rurkowych, najwięcej można było znaleźć prawdziwków. Jednak jak to bywa podczas letnich wysypów, czerwie nie próżnują i masowo zasiedlają owocniki grzybów.


Tak było również podczas tego wysypu. Wiele grzybów nie nadawało się do zbioru z uwagi na towarzystwo wewnątrz lub silnie postępujące procesy rozkładu. Dodatkowo, niektóre owocniki były spałaszowane przez żuki.


Owocniki, które wyrosły na bardziej nasłonecznionych stanowiskach, zdradzały niedobór wody i “przegrzanie” pod postacią pękających i podsuszonych kapeluszy. Ale trafiłały się też grzyby jędrne i twarde.


W tym dniu zrobiłem sporo zdjęć borowików w przeróżnych stadiach rozwoju – od klującej się młodzieży po rozkładających się dziadów. 🙃


Warto odnotować, że prawdziwki pojawiły się nie tylko w szlagierowych miejscach czyli w tzw. “certyfikowanych miejscówkach”, ale znajdowałem je również tam, gdzie z reguły trudno je znaleźć.


To świadczyło o całkiem solidnym rozruszaniu produkcji przez końcowo-lipcowe i początkowo-sierpniowe opady deszczu. Grzybnia zaskoczyła i ruszyła z owocnikowaniem.


Zaczerwienie, czy – mówiąc potocznie – zarobaczywienie populacji sierpniowych prawdziwków, oceniłem na około 70-75%. To i tak był niezły wynik, w porównaniu do niektórych letnich wysypów w minionych sezonach, gdzie ilość “zawirusowanych” borowików, kształtowała się na poziomie 95-99%.


Zdrowotność grzybów w dużym stopniu zależała od wilgotności danego stanowiska, nasłonecznienia, wielkości samych owocników, itp. W jednym z moich kultowych miejsc, którym jest Borowikowy Bór, znalazłem owocniki przerośnięte i w 100% robaczywe.


Czasami trafiły się też pozytywne zaskoczenia – owocnik w średnim rozmiarze, który wyrósł na słonecznym i suchym stanowisku, okazał się zdrowy.


A czasami młody, dopiero klujący się grzybek, był w całości zasiedlony przez robale i nie nadawał się do zbioru.


Gdyby nie pozostawienie przeze mnie przeważającej ilości znalezionych prawdziwków z powodów “wewnątrz-towarzyskich”, to w tym dniu, zapełniłbym grzybami wielki kosz.


Niemniej było to bardzo udane grzybobranie i mocno celebrowane po 3. miesiącach kompletnej pustki w lasach gminy Międzybórz.


Z uwagi na brak opadów oraz przeważająco ciepłą, miejscami gorącą aurę, letni wysyp szybko zmierzał ku końcowi.


Niektóre borowiki dorosły do pokaźnych rozmiarów, ale ich wnętrze było też pokaźnie zasiedlone. Dla grzybiarza miały tylko wartość satysfakcjonująco-fotograficzną.


Z innych gatunków grzybów rurkowych, pojawiły się koźlarze czerwone i koźlarze babki, ale ich ilość była przeważnie niewielka, na pewno mniej liczna od borowików.


Znalazłem także borowiki usiatkowane. Te podtrzymały swoje robaczywe tradycje i w całości dały się opanować przez armię białych, tłustych, wijących się paskudztw.


O swoich letnich tradycjach wysypowych, przypomniały sobie również krasnoborowiki ceglastopore. Niektóre z nich dorosły do znacznych rozmiarów.


Ich zdrowotność była lepsza niż prawdziwków, ale słynnych “ceglasi” było znacznie mniej niż “prawusów”.


W borach sosnowych pojawiły się podgrzybki, jednak w małych ilościach. Ważne, że dały o sobie znać. 😉


W niewielkich ilościach można było również znaleźć czubajki kanie. Pierwsze letnie kotlety schabowe, zaskwierczały w domu na patelni.


Świat grzybów reprezentowało też kilka innych gatunków, zarówno jadalnych jak i niejadalnych lub trujących. Wśród nich jeden gatunek postanowił się masowo wysypać.


To jadalny muchomor czerwieniejący, którego w kilku miejscach znalazłem setki owocników. Nie zbieram tego gatunku, ale gdybym zbierał, to mógłbym zebrać ich kilka koszy.


Najwięcej owocników rosło w mieszanym, dość gęstym lesie z przewagą dębów (czerwonych i szypułkowych) z domieszką brzozy, buka i incydentalnie – sosną lub świerkiem.


Po starannej selekcji w lesie, średniej wielkości koszyk zapełniłem w około 60/70%. Może to niezbyt wiele, ale cały zbiór był zdrowy. W domu nie odrzuciłem ani jednego owocnika.


Poza wytrzeszczaniem oczu w ściółkę i poszukiwaniem grzybów, nie zapomniałem uchwycić do obiektywu roztańczone sierpniem bukowińskie lato.


Zieleń nabrała ciemniejszych odcieni, na polach było w trakcie lub już po żniwach. W lasach masowo zaczęły kwitnąć wrzosy. Las rozpoczynał powolny, lecz systematyczny marsz ku jesieni.


Odwiedziłem kilka kultowych zakątków, łąk, skrajów lasów, czyli miejsc, w których dusza wędruje ponad świadomością i racjonalnością, pompując do krwiobiegu radość z oglądania tych cudów.


Widoki były przepiękne, przepełnione letnim przepychem oraz malowniczą aurą. Trawy subtelnie wachlowały przy podmuchach ciepłego wiatru, podgrzanego przez wodorowego olbrzyma, oddalonego od Ziemi 150 mln km.


Na leśnym szlaku spotkałem zająca, który przez pewien czas zbliżał się do mnie. Zanim spostrzegł, że na drodze ktoś stoi, pstryknąłem mu kilka zdjęć.


Kwitnący wrzos zwiastuje nadchodzącą jesień. Myśli grzybiarza coraz częściej kręcą się w tematyce grzybów.


Borowikowy Bór wygląda oszałamiająco. Czy po tegorocznej obfitości jagodowej, zaoferuje również obfitość borowikową?


Stawiałem wiele pytań o nadchodzący sezon. Za kilka tygodni, las da mi na nie odpowiedź. Póki co, odnotowuję miły grzybowy akcent w połowie sierpnia.

Podsumowując grzybowo miesiąc sierpień 2025 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że obfitsze opady deszczu, które wystąpiły pod koniec lipca i na początku sierpnia przy niezbyt wysokich jak na lato temperaturach, zainicjowały pierwszy letni wysyp grzybów, którego kulminacja została odnotowana przed połową miesiąca. Dominującymi gatunkami grzybów rurkowych, które budowały ten wysyp były: borowiki szlachetne, borowiki usiatkowane, krasnoborowiki ceglastopore, koźlarze czerwone, koźlarze babki i podgrzybki brunatne. Z gatunków grzybów blaszkowych warto wspomnieć o czubajkach kaniach i niezliczonych ilościach muchomorów czerwieniejących. Tradycyjnym mankamentem letniego wysypu było dużo zaczerwienie owocników grzybów, największe wśród prawdziwków – około 70/75%. Po połowie sierpnia, wysyp bardzo szybko się skończył, w lasach gminy Międzybórz zrobiło się sucho i ciepło/gorąco.

Sierpniowy, letni wysyp grzybów mocno wyostrzył apetyty grzybiarzy przed zasadniczym, jesiennym wysypem grzybów. Jednak im bliżej było do września, tym bardziej sucho, a wszystkie większe opady przechodziły daleko od granic gminy Międzybórz. Niemniej przed grzybiarzami była cała jesień i każdy oczekiwał, że wraz z rozpoczęciem się meteorologicznej jesieni, pogoda coraz częściej zacznie sprzyjać grzybom. No i grzybiarzom oczywiście. 🙄
♦ WRZESIEŃ ♦

Rozpoczął się wrzesień, wrzosy znajdowały się w maksymalnej fazie kwitnięcia, a niektóre już przekwitały. Jednak solidnych opadów nad gminą Międzybórz nie można było się doczekać. Za to w Borach Dolnośląskich trwało nerwowe oczekiwanie na ściółkowe ruchy grzybotwórcze.

Według oficjalnych map meteo, opady we wrześniu 2025 roku w gminie Międzybórz kształtowały się powyżej normy (około 110%) w porównaniu do okresu referencyjnego 1991-2020. Według moich obserwacji, doszło do zawyżenia tych sum z uwagi na ‘uśrednienie’ kolorów na mapie na podstawie sum opadów ze stacji, na których zanotowano większe sumy niż w gminie Międzybórz.

Pierwsza wrześniowa szansa na opady miała miejsce już na początku miesiąca. Najwięcej padało jednak na południu i północnym-zachodzie Polski. W gminie Międzybórz nakapało zaledwie kilka milimetrów deszczu.

Druga deszczowa szansa pojawiła się podczas pierwszego wrześniowego weekendu. I ponownie największe opady (miejscami przekraczające 50 mm), czmychnęły poza granicami gminy Międzybórz.

Początek drugiego tygodnia września nie poprawił sytuacji hydrologicznej w północno-wschodnich regionach Dolnego Śląska.

Największe wrześniowe opady w gminie Międzybórz wystąpiły 10-11 września, ale ich sumy były dużo niższe, niż sumy zanotowane na stacjach sąsiadujących z gminą Międzybórz. Nawet we Wrocławiu spadło 38 mm, podczas gdy nad Bukowiną czy Międzyborzem napadało zaledwie 8-10 mm.

Kolejny uwodniony front przetaczał się 13-14 września. Jego trajektoria znowu ułożyła się pechowo dla gminy Międzybórz, która nie otrzymała z niego żadnych opadów.

W następnych dniach wystąpiła identyczna sytuacja. Fronty z opadami deszczu przemieszczały się przez środek kraju, a klin wyżowy “jak zaklęty” nie dopuszczał ich nad gminę Międzybórz.

Na początku drugiej połowy września, pechowa sytuacja z brakiem konkretnych opadów nad gminą Międzybórz była kontynuowana. Sumy opadów rzędu 2-3 mm, należało rozpatrywać w kategoriach deszczowej kpiny, która jest bez znaczenia dla jesiennego wysypu grzybów.

Wrzesień płynął, a wraz z nim oczekiwanie na wielkie deszcze, które za nic w świecie nie chciały podlać przesuszonej gminy Międzybórz.

I taka dziadowska sytuacja utrzymała się do końca miesiąca. Wrześniowy przebieg pogody okazał się wyjątkowo niekorzystny dla gminy Międzybórz pod kątem warunków wilgotnościowych dla jesiennego wysypu grzybów.
♦ 16 września – O stacyjce w środku lasu, sędziwych grzybiarzach, Borach Dolnośląskich i grzybach ♦

Przez pierwszą połowę września na terenie gminy Międzybórz nie wydarzyło się nic ciekawego w temacie grzybów. Za to grzyby zaczęły się pojawiać w Borach Dolnośląskich, gdzie wilgotność ściółki była bardzo dobra.

Wystartowały borowiki sosnowe, borowiki szlachetne, koźlarze pomarańczowo-żółte, kurki, miejscami pojedyncze podgrzybki. 16. września pojechałem do Studzianki i znalazłem sporo grzybów, zwłaszcza borowików sosnowych.

Jednak ich zdrowotność była beznadziejna, miejscami na 10 znalezionych owocników, wszystkie musiałem pozostawić w lesie. Było to dziwne, bowiem wilgotność ściółki była bardzo dobra, a temperatury komfortowe.

Podobnie było z prawdziwkami, co najmniej 90-95% owocników zasiedlonych przez czerwie. Trochę zirytowała mnie ta sytuacja, ale za tydzień postanowiłem ponownie pojechać do Studzianki i sprawdzić, czy zwiększyła się ilość grzybów i czy polepszyła się ich jakość.

Owszem, grzybów przybyło, ale ich jakość nadal była beznadziejna. “Wkurzony” takim obrotem grzybowej sprawy, nawet nie zrobiłem relacji z drugiego ‘studziankowego’ grzybobrania. Za to na portalach społecznościowych ludzie przechwalali się pełnymi koszami i bagażnikami borowików. Jeden z grzybiarzy, który miał 4 pełne, nabite po pałąk kosze napisał mi, że praktycznie wszystkie znajdujące się tam grzyby są robaczywe, ale “na skupie biorą bez problemu, tylko taniej”. 😮

W tej sytuacji odpuściłem sobie Bory, choć wraz z nadejściem października, sytuacja jakościowa dolnośląsko-borowych grzybów zaczęła się poprawiać, ale nadal przeważały owocniki pożerane przez czerwie. Z relacji znajomych i rzetelnych grzybiarzy wynikało, że najzdrowsze grzyby zbierali w Borach od połowy października do połowy listopada, ale wciąż notowano tam przeważnie “robaczywość owocników powyżej przeciętnej”.
♦ 20 września – Ostatnia sobota astronomicznego lata 2025 w lasach Bukowiny Sycowskiej ♦

Przed drugim ‘studziankowym’ grzybobraniem, 20. września wybrałem się do Bukowiny. Sumy wrześniowych opadów nie napawały optymizmem, ale postanowiłem rzetelnie i dokładnie sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda sytuacja grzybowa na terenie gminy Międzybórz.

Już po oględzinach kilku ważnych miejscówek i ogólnym spojrzeniu na ogół gatunków grzybów, jakie można było spotkać w lasach, wiedziałem, że jest bardzo kiepsko. Kilka czerwonych koźlarzy pobudziło wyobraźnię, ale następne miejscówki koźlarzowe, walnęły bezgrzybiem w łeb.

Owocniki znajdowałem tylko w najbardziej wilgotnych miejscach w głębokim zacienieniu, głównie na skraju lasów i przy drogach czyli tam, gdzie dotarły skąpe wrześniowe opady.

Chociaż grzyby były przeważnie młode, w żadnym wypadku nie stanowiły zapowiedzi pod zbliżający się wysyp czy poważniejszy ruch w ściółce.

Podczas kilku godzin oględzin, znalazłem zaledwie 4 prawdziwki, przy czym dwa owocniki były kompletnie robaczywe.

Czubajek kani było jak na lekarstwo, a przecież gatunek ten w sprzyjających warunkach, daje potężne wysypy na terenie gminy Międzybórz.

Tylko w jednym miejscu znalazłem gniazdo kani, ale większość z nich była już bardzo przesuszona i robaczywa.

W oczku wodnym, które jest jednym z moich wskaźników sytuacji hydrologicznej w lasach gminy Międzybórz, niepokojąco obniżał się poziom wody.

Zbiory były bardzo skromne, jak na tę porę roku. Można rzec, że mizerne aż bieda piszczy. Na sos, zupę i schabowe na patelni spokojnie starczyły, ale o marynatach czy większej ilości suszu można było pomarzyć.

W pogodzie wyżowa ‘okupacja’ trwała na dobre. Słońce świeciło jeszcze całkiem mocno i przesuszało ściółkę, która mocno cierpiała na znaczny niedobór wilgoci.

Kilkadziesiąt odwiedzonych i sprawdzonych miejscówek na wszelkie gatunki grzybów, z których 98-99% była pusta, w sposób klarowny obrazowała sytuację grzybową we wrześniu 2025 roku na terenie gminy Międzybórz. Po prostu była beznadziejna z marnymi jak na razie szansami, na tzw. lepsze jutro.

Wyżowa pogoda podtrzymywała w powietrzu i sercach grzybiarzy poczucie grzybowej biedy i coraz bardziej kurczący się czas na ukształtowanie się jesiennego wysypu grzybów.

Astronomiczne lato dobiegało do końca. Drzewa, rozleniwione suchą i ciepłą aurą, wciąż trzymały letni wygląd, tylko punktowo można było dostrzec na nich subtelne, jesienne zmiany.

W leśnych głębinach panowała aura spokoju, bezgrzybia i poczucia, że jednak czegoś brakuje, co pachnie lasem tysiącami różnorodnych aromatów.

Późnym popołudniem kończę wycieczkę, odwiedzając jeszcze kilka innych miejscówek. Wszędzie to samo. Pusto. Nawet tak pospolicie rosnących jesienią olszówek, muchomorów, maślanek czy gołąbków, nie ma.

Postanowiłem pojechać ponownie na tereny gminy Międzybórz za nieco ponad tydzień, czyli na samej końcówce września. Czy sytuacja grzybowa ulegnie jakiejś poprawie? Zobaczymy… 🙄
♦ 28 września – Koniec września w lasach Bukowiny i Międzyborza ♦

Tym razem swój marsz po kniejach Wzgórz Twardogórskich rozpocząłem w Międzyborzu. Poranek przywitał mnie blaskiem słonecznych promieni i błękitu nieba. W przyrodzie trwała już astronomiczna jesień, a lato, jakby nie chciało się rozstać z gminą Międzybórz.

Już po skrajach lasu zauważyłem znaczny niedobór wilgoci i właściwie kompletny brak grzybów. Wody w leśnych rowach jeszcze bardziej obniżyły swój poziom. Taka sytuacja nie napawała grzybowym optymizmem.

W borowikowych miejscówkach znalazłem tylko jednego, bardzo podsuszonego i ledwie trzymającego się na trzonie owocnika. W ciut wilgotniejszym miejscu zdołały się wykluć 3 owocniki czubajek.

Gdzieś zawieruszył się jeden maślak zwyczajny i podsuszony z pękającą skórką kapelusza podgrzybek. Szlagierowe miejscówki świeciły kompletnymi pustkami.

Grzybów rosło tak mało, że generalnie trudno było znaleźć cokolwiek. Wszelkie gatunki jesienne, które dają obfite wysypy swoich owocników, nie przejawiały najmniejszej chęci na klucie swoich przedstawicieli.

W jednym wilgotnym od rosy stanowisku urosły 3 owocniki maślaków pstrych. Niestety były to pierwsze i ostatnie znalezione w tym dniu ‘hubany’ – jedna z wielu nazw potocznych tego gatunku.

W dębach wykluły się 2 piękne koźlarze dębowe i to było na tyle, jeśli chodzi o jadalne gatunki grzybów podczas grzybobrania 28. września.

Nawet pospolitych muchomorów czerwonych było bardzo mało. Część owocników cierpiała na niedosyt wilgoci, co przejawiało się pękającymi kapeluszami i sflaczałą sylwetką.

Mój zbór był żenująco słaby. Podczas grzybobrania spotkałem dwóch miejscowych, którzy mieli podobnie imponującą ilość grzybów. 😂

Za to można było liczyć na aurę, o której marzą pozbawione myślenia telewizyjne pogodynki – czyli suchą, ciepłą i słoneczną. One marzą o takiej pogodzie przez cały rok. Na szczęście pogoda nie słucha wariatek. 🙃

Lato w gminie Międzybórz nie chciało odpuścić. Kiedy w innych regionach kraju padały obfite deszcze i trwało grzybowe szaleństwo, tutaj wciąż można było się opalać. No i zjeść marynowane grzyby z poprzedniego sezonu. 😁

W tej sytuacji “zbierałem” przeterminowane lato do obiektywu, które we współpracy z upierdliwością układów wysokiego ciśnienia, roztrwoniło jakiekolwiek szanse na wrześniowy wysyp grzybów.

Odwiedziłem jeszcze przepiękne brzeziny, w których rosną czubajki kanie, koźlarze i borowiki. Tym razem solidarnie były całkowicie puste i na razie nie dające grzybowych perspektyw na następne tygodnie.

W drodze do Bukowiny spotkałem wędrującego szerszenia z uszkodzonym skrzydłem. Męczył się biedak, nie mógł odlecieć i wciąż nerwowo szedł do przodu, bezskutecznie próbując poderwać się do lotu.

Kończy się wrzesień a nad Bukowiną błękit nieba jak w czerwcu lub lipcu. Deszczowe fronty przetaczały się kilkadziesiąt/kilkaset kilometrów stąd, całkowicie ‘zapominając’ o tych terenach. Ostatnia nadzieja pozostała w październiku i początku listopada… 😮

Podsumowując grzybowo miesiąc wrzesień 2025 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że znaczny niedobór opadów, przekładający się na przewlekły niedosyt wilgoci w leśnej ściółce, przy wciąż względnie wysokich temperaturach maksymalnych, spowodowały kompletny brak jesiennego wysypu grzybów i ogólną, bardzo słabą sytuację grzybową w lasach na terenie gminy. Szansa na solidne opady pojawiła się we wrześniu kilka razy i za każdym razem scenariusz pogodowy układał się wyjątkowo niekorzystnie dla tych terenów. Jedne deszczowe fronty omijały gminę od zachodu, inne od wschodu. Nad gminą ‘zawisły’ strefy podwyższonego ciśnienia ze spokojną, przeważająco pogodną i suchą aurą.

Przedłużająca się letnia, ciepła i sucha aura we wrześniu, jest przeze mnie obserwowana w gminie Międzybórz coraz częściej. Ostatnio tak kiepskie grzybowo wrześnie zanotowałem w sezonach 2021 i 2023, przy czym sezon 2021 miał chociaż dobry początek miesiąca, ponieważ w tamtym czasie wystąpił spóźniony letni wysyp grzybów, który “zdechł” po połowie września. Wrzesień 2025 roku dołączył do puli wrześniowych, bezgrzybnych dziadów w grzybowych statystykach.
♦ PAŹDZIERNIK ♦

W październiku wyżowa i do znudzenia sucha pogoda na terenie gminy Międzybórz, wreszcie zaczęła ustępować. Kotłowało się więcej chmur z opadami deszczu, ale temperatury dość mocno się obniżyły. Pojawił się cień szansy na jakieś jesienne ruchy grzybotwórcze.

W październiku 2025 roku opady na terenie gminy Międzybórz kształtowały się na granicy normy (zachodnie rejony) do nieco powyżej normy (wschodnie rejony). Tym razem mapy sum opadów IMGW, dość dobrze odzwierciedlają rzeczywistą, miesięczną sumę opadów na jej terenie.

Pierwsze, choć bardzo skąpe opady wystąpiły na początku miesiąca.

Pod koniec pierwszego tygodnia października, nieco większe opady notowano po ‘tradycyjnym’ w tym roku szlaku z południa na północ, z równie tradycyjnym pominięciem gminy Międzybórz.

W kolejnych dniach coś tam padało, ale to wciąż nie były solidne sumy opadów deszczu, które skutecznie nawodniłyby ściółkę w lasach.

Zbliżała się połowa miesiąca, a opady w gminie Międzybórz, wciąż były zbyt małe, aby dać grzybom szansę na solidny jesienny wysyp. Jednak padało dość często przy jednoczesnym spadku temperatur, które już w małym stopniu przyczyniały się szybkiego ubytku wilgoci.

Właściwie to codziennie coś tam kropiło i przelotnie padało, przeważnie mizernie, ale deszcze te, przyczyniały się do nasiąkania ściółki w lasach. Zaczęła dominować jesienna aura z częstym zachmurzeniem, pojawiły się mgły i zamglenia oraz poranne rosy.

Tymczasem na północy Polski pojawił się aktywny front atmosferyczny z solidnymi opadami, o których na terenie gminy Międzybórz można było tylko pomarzyć.

W drugiej połowie miesiąca na terenie kraju wciąż notowano opady, choć ich sumy były mocno zróżnicowane.

Kolejny w tym roku, bardzo uwodniony system frontów pojawił się przed i podczas ostatniego weekendu października. I znowu wszystko przeszło (wypadało się) obok gminy Międzybórz, tym razem głównie od wschodu i częściowo od zachodu… Który to już raz w tym roku? 15? 20? Czy ktoś rzucił na gminę Międzybórz bezdeszczowe zaklęcie? 🤔

W ostatnich dniach października, duże sumy opadów deszczu zanotowano głównie w północnych dzielnicach Polski.

Nad gminą Międzybórz padało po kilka mm i tak już pozostało do końca miesiąca.
♦ 15 października – Półmetek jesieni w lasach Bukowiny Sycowskiej ♦

Po ‘gigantycznym’ 😅 zbiorze grzybów z 28. września, odpuściłem sobie leśne wojaże na 2 tygodnie. Pojechałem do lasów Bukowiny w połowie października czyli na półmetek meteorologicznej jesieni.

Nareszcie upierdliwość wyżowa ustąpiła! Znacznie się ochłodziło, na niebie przewalały się chmury, po leśnych kątach i na otwartych przestrzeniach snuły się jesienne mgły i zamglenia. No i świat grzybów trochę drgnął.

Zaczęły się wykluwać olszówki, muchomory, gołąbki i kilkunastu innych przedstawicieli grzybowego asortymentu jesieni.

Po skrajach lasu znajdowałem czubajki kanie, ale było ich bardzo mało, a niektóre owocniki mocno nasiąknęły wodą i nie nadawały się do zbioru.

W borach sosnowych, wreszcie i nareszcie zaczęły się wykluwać młode podgrzybki. Nie było ich dużo, ale – jak na ten sezon – znajdowałem ich najwięcej od jego rozpoczęcia.

Niektóre były już wyrośnięte. Ogólna zdrowotność podgrzybków była solidna, przeważały owocniki jędrne i zdrowe.

Na podgrzybki przeznaczyłem najwięcej czasu, gdyż w tym dniu, były najczęściej spotykanym przeze mnie gatunkiem grzybów rurkowych.

Stęskniłem się za takimi widokami, najładniejsze grzyby zostały uroczyście sfotografowane.

Przeszedłem również po kilku miejscówkach prawdziwkowych. Borowiki szlachetne, wciąż nie zostały pobudzone w większych ilościach i wszystko wskazywało na to, że w tym sezonie nie dadzą już masowego wysypu.

Podobnie wyglądała sytuacja z krasnoborowikami ceglastoporymi. Występowały bardzo punktowo i przeważnie pojedynczo.

Za to zaczęło się wykluwać więcej muchomorów czerwonych, choć ich ilość, wciąż była dużo poniżej przeciętnej w porównaniu do normalnego sezonu.

Generalnie coś się ruszyło, ale trudno było sprecyzować, w jakim kierunku rozwinie się sytuacja grzybowa w drugiej połowie października.

Jak na razie był to mój najlepszy zbiór grzybów w tym sezonie. Jego skład w 85% stanowiły podgrzybki. Do tego kilka borowików szlachetnych, ceglasi, koźlarzy, maślaków i czubajek kani.

Sprawdziłem również miejscówki na opieńki, ale nie znalazłem ani jednego owocnika czy kępy owocników przyrośniętych do pniaka.

W lasach na dobre nastała jesień. Liście zaczęły się wybarwiać na kolorowo, panowała pochmurna, wilgotna i chłodna aura. Klasyka jesieni. Pomimo, że wilgotność ściółki była dużo lepsza niż jeszcze pod koniec września, to zauważyłem, że dotyczy to tylko jej wierzchnich warstw.

W miejscach bardziej zacienionych, gęstszych, nadal było sucho, a pod samą ściółką bardzo sucho. Dlatego bardzo trudno było ocenić, w jakim kierunku pójdą grzyby, tj. czy podtrzymają obecny trend, czy przyśpieszą z produkcją owocników, czy może zaczną ją hamować.

W prognozach pogody pojawiło się silne ochłodzenie, miejscami z przymrozkami przy większych podmuchach wiatru. Prognozy te, jeszcze bardziej zasiewały w głowach grzybiarzy różne scenariusze i warianty w rozwoju grzybowej sytuacji.

Odpowiedź od lasu miałem otrzymać za tydzień, kiedy postanowiłem ponownie sprawdzić stan zagrzybienia lasów gminy Międzybórz.
♦ 22 października – Leśny trans w jesiennej Bukowinie ♦

Wyprawa ta była jedną z najważniejszych w tym sezonie pod kątem oceny, czy na terenie gminy Międzybórz dojdzie w tym roku do dobrego, jesiennego wysypu grzybów czy nie. Wycieczkę rozpocząłem od Międzyborza i najpierw zostałem powitany przepięknymi jesiennymi klimatami wybarwionych dębów czerwonych.

To był cudny leśny trans, którego poszczególne i najbardziej łapiące za serce fragmenty, starałem się nałapać do obiektywu aparatu.

Mój wskaźnik (oczko wodne) sytuacji hydrologicznej w lasach, prezentował się zatrważająco. Poziom wody spadł jeszcze bardziej w porównaniu do września. A więc październikowe opady nie polepszyły sytuacji, która przypominała tę, jaką obserwowałem w październiku 2015 roku, kiedy to gminę Międzybórz nawiedziła potężna susza.

I wreszcie przyszedł czas na powiedzenie “sprawdzam” leśnej ściółce. Pierwsze miejscówki borowikowo-podgrzybkowe były puste.

Przechodząc obok miejsca w którym (niestety) wycięto las, i w którym rosło dużo borowików, znalazłem na pniaku sosny kozią brodę sezonu czyli pachnącego, przepysznego i chrupiącego siedzunia sosnowego.

To był kawał solidnego, wspaniałego grzyba o ponad 2-kilogramowej masie!

To był jednak pierwszy i ostatni tak miły grzybowy akcent podczas tego grzybobrania. Zacząłem starannie oglądać wiele lasów, głównie podgrzybkowych, ponieważ liczyłem w tym dniu głównie na ten gatunek.

Przy okazji sfotografowałem to, co jawiło się jako bardziej fotogeniczne w świecie grzybów w tym dniu.

Do obiektywu wpadło również trochę muchomorów czerwonych, jednak zauważyłem, że jest ich mniej niż tydzień temu.

Poza tym niektóre z nich, ponownie nosiły oznaki niedoboru wilgoci. Za to w podgrzybkowych lasach nastąpiło kompletne zawieszenie. Młode owocniki przestały rosnąc, a te, które się ostały, były podsuszone, niektóre ze śladami lekkiego przemrożenia. W porównaniu do zeszłego tygodnia, ilość i jakość grzybów drastycznie spadły.

Gdyby nie wielka kozia broda, w koszu nie zakryłbym nawet dna. A więc las dał mi wyraźną odpowiedź – to chyba na tyle, jeśli chodzi o grzyby w październiku na terenie gminy Międzybórz…

Kolejne miejscówki i rozległe bezgrzybie oraz sucho! W ciągu tygodnia wilgoć uciekła, zimny wiatr przesuszył ściółkę i przegonił grzyby.

Bardzo dobre miejscówki na prawdziwki puste, nawet muchomorów, olszówek, gołąbków i innych gatunków całkowity brak!

W tym dniu przeszedłem wiele kilometrów, aby dokładnie sprawdzić, czy wszędzie jest tak kiepsko, czy miejscami może jest ciut lepiej.

Niestety, wszędzie doszło do zaniku grzybów. Po prostu przestały rosnąć tak, jakby ktoś zakręcił kurek z wodą.

Odwiedziłem również miejscówki, w których tydzień temu znalazłem najwięcej podgrzybków. Kompletny brak młodych grzybów, a te, które jeszcze rosły, były nienaturalnie podsuszone i zmarznięte.

Za to jesień ujawniła swoje najbarwniejsze oblicze i nadawała wycieczce wspaniałego klimatu.

Jednak z grzybami było fatalnie i tego kiepskiego stanu w leśnej ściółce, las nie mógł w żaden sposób zatuszować.

Analizując zastaną sytuację uświadomiłem sobie, jak szybko sytuacja grzybowa potrafi zmienić się z obiecującej na beznadzieją. To przecież zaledwie 7 dni, a grzybowo można mówić o przepaści.

Po sprawdzeniu bardzo dużej ilości miejscówek, wyczerpały mi się pomysły, gdzie w tym dniu można jeszcze szukać grzybów. Po prostu grzybów nie ma i nadaremnie dalej łazić, gdyż wszędzie jest licho.

W tej sytuacji postanowiłem odpuścić sobie grzybobrania do końca miesiąca i wybrać odpowiedni dzień na początku listopada, aby uroczyście zamknąć sezon i Tour De Las & Grzyb 2025.

Podsumowując grzybowo miesiąc październik 2025 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że niezbyt duże, ale systematyczne opady deszczu w pierwszej połowie miesiąca, pozwoliły na ukształtowanie się niewielkiego i krótkiego wysypu grzybów w połowie października, głównie podgrzybków brunatnych. Innych gatunków grzybów rurkowych było bardzo mało, podobnie wyglądała sytuacja z grzybami blaszkowymi. Generalnie był to najlepszy czas na zbiór grzybów podczas jesieni, ale ilość rosnących owocników i tak kształtowała się znacznie poniżej średniej wieloletniej. Następnie zrobiło się bardzo zimno i sucho, w ciągu kilku dni grzybnia całkowicie wyhamowała z produkcją grzybów.

Sezon grzybowy 2025 otrzymuje ocenę dostateczną z dużym minusem, dzięki pierwszemu letniemu wysypowi, który wystąpił w sierpniu. Gdybym miał ocenić sezon jesienny, obejmujący wrzesień i październik to mogę dać maksymalnie 2 z plusem. To oznacza, że zasadniczy sezon grzybowy 2025 na terenie gminy Międzybórz był bardzo słaby z kompletnie dziadowskim wrześniem i ciut lepszym październikiem, głównie w połowie miesiąca. Główną przyczyną braku jesiennego wysypu grzybów był wyjątkowo pechowy, wręcz drażniąco złośliwy przebieg pogody, która tak manewrowała najbardziej deszczowymi frontami, że żaden z nich nie przetoczył się nad gminą Międzybórz we właściwym dla grzybów czasie, omijając jej tereny najczęściej od wschodu i trochę rzadziej od zachodu.
♦ 5 listopada – Zakończenie Tour De Las & Grzyb 2025 ♦

Pod koniec października wilgotność w lasach ponownie wzrosła, na początku listopada również odnotowano większe opady. Temperatury stały się bardziej przyjazne dla grzybów. Zatem pojawiła się szansa na grzybowe ostatki podczas zakończenia Tour De Las & Grzyb 2025.

Za to klimat wyprawy od samego początku był natchniony, oszałamiający i magiczny!

Wilgotność w lasach była najlepsza od początku września. Pod nosem powiedziałem sam do sobie – cholera! Dlaczego tak późno? Gdyby tak było 2 miesiące wcześniej…

Młode buczyny przechodziły przez najbardziej intensywną fazę jesiennego wybarwienia i wyglądały obłędnie.

Świat grzybów ponownie drgnął, pojawiły się pojedyncze czubajki, koźlarze, maślaki, podgrzybki i opieńki.

Sytuacja grzybowa zaczęła przypominać tą, z jaką miałem do czynienia w połowie października, przy czym podgrzybków na pewno było mniej niż wtedy.

Liczyłem na większe ilości opieniek, ale i tych było znacznie mniej niż podczas normalnych sezonów grzybowych. Pod bukami w krzewinkach borówki znalazłem ładnego maślaka pstrego.

Podgrzybki nie powalały ilością, ale za to przeważnie były zdrowe, choć kilka owocników musiałem odrzucić z powodu czerwi lub skoczogonków.

Znalazłem jednego koźlarza pomarańczowo-żółtego. Od kilku sezonów, gatunek ten jest bardzo rzadko znajdowany, a przecież kiedyś, lasy gminy Międzybórz obfitowały w ‘brzozowe krawce’.

Ten wczesno-listopadowy akcent grzybowy nie wpłynął już na ostateczną ocenę sezonu grzybowego 2025.

Ale wart jest odnotowania, ponieważ po niewielkiej grzybowej górce w połowie października i nagłym zjeździe w drugiej połowie miesiąca, na początku listopada, ponownie wystąpiła niewielka grzybowa górka.

Warto jeszcze dodać, że w drugiej połowie października i pierwszej połowie listopada, notowano nawet całkiem niezłe zbiory, głównie podgrzybków w Borach Dolnośląskich. Ja jednak miałem sporo innych spraw na głowie i nie znalazłem czasu, aby się tam wybrać.

Kolejną ciekawostką jest fakt, że wczesno-listopadowe drgnięcie w świecie grzybów na terenie gminy Międzybórz, szybko się skończyło, podobnie jak to, które zanotowano w połowie października.

Ceremonia zakończenia sezonu przebiegała w niezwykle uroczystej oprawie leśnej szaty. To była kwintesencja tegorocznego piękna jesieni.

Wędrujące nisko po niebie Słońce, podświetlało bukowińskie i okoliczne lasy, nadając im fantastycznej poświaty.

Kiedy oglądałem liczne kałuże, ponownie zadawałem sobie pytanie – dlaczego wcześniej tak mocno nie padało, dlaczego we wrześniu lub na początku października nie przeszły obfite opady, które zainicjowałby grzybowe eldorado? Trudno, tak miało być i trzeba się z tym pogodzić.

Bukowińskie buczyny wyglądały w tym dniu jak uroczyste komnaty, do których wstęp mają tylko najważniejsze osobistości leśnego świata.

Zrobiło się bardzo przyjemnie, ciepło, promienie słoneczne ogrzewały moją głowę, twarz, jeszcze bardziej intensyfikując duchowe doznania i wrażenia z leśnego transu.

Zbliżał się czas, w którym noc zakrada się do lasu od dołu. Z góry jeszcze dość mocno świeci Słońce, natomiast dno lasu przybiera mroczne oblicze.

Na wierzchołkach brzóz i modrzewi intensywnie świeciły, maksymalnie wybarwione liście i igły.

Przepięknie prezentowały się pnie dębów oblepione mchami.

Obserwowałem również jesienne pochody Betula Pendula czyli brzóz brodawkowatych. Wyglądały wyjątkowo zjawiskowo.

Ostatnia wędrówka listopadowym tunelem brzozowych alejek do świata leśnego przeznaczenia…

Przez zachodem Słońca buczyny odsłoniły swoje najwspanialsze, późnojesienne tajemnice. To zaczarowany taniec pni, liści i światła.

Pozdrowiłem ozłoconego buka w sosnowym borze, aż w końcu wyszedłem z lasu na kultowy szlak kolejowy, z którego podziwiałem następne jesienne pochody Betuli Penduli.

Nad krainę baśni, lasów, tajemnic, duchowego nektaru i skarbów runa leśnego, nadciągała rześka, pogodna noc. Słońce schowało się za ławicą chmur, natchnionych wieczornym rytuałem światła. Zatrzymałem się i dałem ponieść przyrodniczej hipnozie Bukowiny Sycowskiej.

Po drugiej stronie nieba, od wschodu zaczął unosić się potężny Księżyc w pełni. To była tzw. Superpełnia, która ostatecznie przypieczętowała zakończenie Tour De Las & Grzyb 2025 i jednocześnie 38. sezonu grzybowego Pawła Lenarta. Niech ta Superpełnia będzie zwiastunem super sezonu grzybowego na terenie gminy Międzybórz w 2026 roku.
♦ Mapy z miesięcznymi sumami opadów, anomaliami sum opadów i rozkładem dobowych sum opadów: IMGW
DARZ GRZYB I DO SIEGO ROKU! ;))
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.Akceptuję Odrzucić Więcej Polityka prywatności & Cookies