Aktualności Pogoda

Sytuacja związana z suszą.

Sytuacja związana z suszą.

Opady deszczu, które pojawiły się w ostatnich dniach, zwłaszcza w północnej, południowej i zachodniej części kraju, pomogły w obniżeniu zagrożenia pożarowego w lasach, jednak nie wpłynęły na suszę – aby móc ją w jakikolwiek złagodzić, to musiałoby spaść kilkaset milimetrów deszczu rozłożonych regularnie na kilka miesięcy. Pomimo, że mamy dopiero koniec pierwszej dekada maja, to sytuacja hydrologiczna jest znacznie bardziej typowa dla początku jesieni po wyjątkowo suchym i gorącym lecie, jak chociażby w 2015 r.

Przyczyn tego stanu jest kilka – przede wszystkim trend kontynuowany od grudnia 2025 r., tj. niższych od normy miesięcznych sum opadów – marzec i kwiecień były jednymi z najsuchszych w historii, miejscami z opadami zaledwie na poziomie 1-5 % normy, a przez pierwsze cztery miesiące 2026 roku w Polsce spadła najniższa skumulowana suma opadów od co najmniej 1951 r. Nie można pominąć również faktu, że od 2015 r. mamy do czynienia z permanentną suszą, tzn. spada mniej deszczu niż np. paruje, (poza nielicznymi wyjątkami), więc zasoby wód są generalnie coraz niższe i intensywna susza hydrologiczna rozpoczyna się wcześniej niż miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu.

Ostatnie opady, które pojawiły się nad Polską, pomogły wyłącznie w zmniejszeniu zagrożenia pożarowego w lasach. W sobotę na wschodzie, południu, w centrum kraju i na Ziemi Lubuskiej zagrożenie pożarami w lasach było niskie albo w ogóle nie występowało. Na pozostałym obszarze było ono średnie, jedynie na Pomorzu Gdańskim i Kujawach, gdzie ledwie pokropiło, zagrożenie znów wzrosło do najwyższego trzeciego stopnia.

Aktualnie w Polsce obowiązuje każdy rodzaj suszy: meteorologiczna, glebowa (rolnicza), hydrologiczna oraz hydrogeologiczna. Najbardziej niepokojące są te dwie ostatnie, ponieważ tego typu susze zwykle pojawiają się po wybitnie suchym i gorącym lecie, a nie wiosną. W sobotę stan wód w rzekach był już zaskakująco niski. Aż 63 proc. rzek w naszym kraju kształtuje się w strefie wód niskich, 36 proc. – średnich i zaledwie 1 proc. – wysokich. Nieznacznie zmniejszyła się liczba stacji hydrologicznych z przepływami mniejszymi od średniego przepływu z wielolecia – z 90 na 70. Przybywa za to ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną. Obowiązują one w następujących zlewniach:

  • San od ujścia Trzebośnicy do ujścia (cześć lewobrzeżna), San od ujścia Wisłoka do ujścia Trzebośnicy, Lubaczówka, Trzebośnica, Tanew, Wisznia, Szkło (woj. podkarpackiego);

  • Ina i Płona (zachodniopomorskie);

  • Noteć górna (kujawsko-pomorskie);\

  • Noteć górna (wielkopolskie);

  • Jeziorka, Radomka (mazowieckie);

  • Warta górna od Widawki do Zb. Jeziorsko, Grabia, Warta górna od Poraja do Liswarty oraz Oleśnica, Nieciecz, Warta górna Liswarty do Widawki, Warta górna od Poraja do Liswarty (woj. łódzkie);

  • Liswarta, Warta górna od Poraja do Liswarty, Mała Panew (śląskie);

  • Liswarta, Mała Panew (opolskie);

  • Prądnik, Wisła od ujścia Skawy do ujścia Prądnika, Rudawa, Wisła od ujścia Prądnika do ujścia Raby (część lewobrzeżna) (małopolskie);

  • Wisła od ujścia Czarnej do ujścia Sanu (część prawobrzeżna), Łęg, Trzebośnica, San od ujścia Szkła do ujścia Wisłoka, San od ujścia Wisłoka do ujścia Tanwi, San od ujścia Szkła do ujścia Wisłoka, San od ujścia Trzebośnicy (podkarpackie);

  • Tanew, Bukowa, Łada (lubelskie).

Wskaźnik wilgotności w warstwie gleby 0-7 cm @IMGW

Obowiązuje również susza glebowa, która jest niezbędna z punktu widzenia rolnictwa i plonów. W większości kraju poziom wilgotności gleby w warstwie 0-7 cm wynosi 30-50 proc. jedynie na północnym wschodzie naszego kraju, w Kotlinie Sandomierskiej, na Przedgórzu Sudeckim, krańcach zachodnich, a także w Małopolsce i na Podkarpaciu poziom wilgotności dzięki ostatnim opadom wzrósł do 60-75 proc., na Suwalszczyźnie do 80 proc.

Wskaźnik wilgotności w warstwie gleby 28-100 cm @IMGW

Wskaźnik wilgotności w warstwie gleby 100-289 cm @IMGW

Jednak im głębiej, tym niestety panuje coraz poważniejsza sytuacja – poziom wilgotności gleby w warstwie 28-100 cm na przeważającym obszarze obniżył się do 30-50 proc., a między 100 a 289 cm, poza krańcami południowymi, Żuławami Wiślanymi, Warmia i Mazurami oraz Suwalszczyzną, gdzie przekracza 70 proc., kształtuje się na poziomie 40-60 proc.

Ze spadającym poziomem wilgotności w głębszych warstwach gleby wiąże się także niżówka hydrogeologiczna. Warto przypomnieć, że jest to zwykle ostatni, najgorszy etap suszy charakteryzujący się obniżeniem się poziomu wód gruntowych, prowadząc m.in. do wysychania studni gospodarczych, a także problemy z dostawami wody z ujęć komunalnych, spadek poziomu wód w ciekach wodnych i jeziorach. Jak wynika z ostatniego komunikatu Państwowego Instytutu Geologicznego – Państwowego Instytutu Badawczego, zagrożenie niżówką hydrogeologiczną obowiązuje w maju na następującym obszarze: mazowieckie, podlaskie, łódzkie, świętokrzyskie, lubelskie, śląskie i zachodniopomorskie. Ostrzeżenie obowiązuje w okresie od 1 do 31 maja.

Niżówka hydrogeologiczna zwykle pojawia się po gorącym i suchym lecie jako konsekwencja niskich sum opadów i wysokiego parowania, ale w ostatnich latach pojawia się coraz wcześniej, co – według naukowców – jest efektem postępujących zmian klimatycznych – coraz cieplejszych i mniej śnieżnych zim, a także niższych sum opadów w okresie letnim i jesiennym, a przede wszystkim mniejszej częstotliwości występowania opadów jednostajnych (wielkoskalowych), dzięki którym woda z opadów może dostać się głębiej do gleby, uzupełniając zasoby wodne.

Intensywne deszcze nawalne, które pojawiają się w ostatnim czasie, mogą przyczynić się jedynie do podtopień z powodu mniejszej zdolności wchłaniania gleby np. z powodu zabetonowania terenu, ale też długotrwałej suszy, co prowadzi do gromadzenia się wody w obszarach o niżej wysokości lub jej odprowadzenia przez kanalizację deszczową i rowy melioracyjne.

Aby poziom wilgotności w głębszych, a nie tylko powierzchniowych warstwach gleby wzrosła, potrzeba wielodniowych, intensywnych opadów deszczu o charakterze ciągłym, a na takie na razie się nie zanosi. Owszem, wszystko wskazuje na to, ze maj przyniesie więcej opadów niż ostatnie miesiące, a ich norma przynajmniej w części kraju ma zostać przekroczona, to będzie ich zdecydowanie za mało, aby istotnie poprawić sytuację. Dlatego potrzebne jest bardzo wilgotne lato, z temperaturami niższymi od normy, a potem wybitnie wilgotna i śnieżna zima, żeby susza z tylu lat została zażegnana. Póki co, takiego scenariusza nie widać w żadnych prognozach długoterminowych, a więc groźba zintensyfikowania się suszy jest bardzo realna.

Źródło: IMGW/IBL

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.