Aktualności Grzyby Las

W jagodowych lasach mojego dzieciństwa.

W jagodowych lasach mojego dzieciństwa.

Czwartek, 3 lipca 2025 roku. Wczesny poranek w Bukowinie Sycowskiej. Orzeźwiająca świeżość unosząca się w powietrzu i krople rosy na trawie, zapraszają do leśnego świata, w którym rozpoczął się poranny taniec światła z latem.

Szybko rozpoczynam wędrówkę do lasów, w których miał miejsce początek mojej podróży. Do korzeni, podstaw, miejsca, gdzie wszystko wykiełkowało 38 lat temu.

Idąc po drodze, staram sobie przypomnieć setki chwil i momentów z życia leśnej brygady, której dawno już nie ma. Ile opowiadań, dowcipów, leśnego gawędzenia można było tu usłyszeć!

Dzisiaj wszystko zaklęte jest w leśnej ciszy, a słowa wypowiedziane podczas tych konwersacji, zapisane są w słojach najstarszych drzew, z których część do dzisiaj szumi o bezpowrotnych latach beztroski i tajemnicy unoszącej się nad tym wszystkim.

Spoglądam na młode buczyny. Nie pamiętają lat 90-tych, bo posadzono je później. Kiedyś rósł tu stary bukowy las, którego już nie ma. Zamyśliłem się nad tym wszystkim, po czym na drodze ujrzałem samotnego muchomora.

Miał lekko popękany kapelusz przez wysokie temperatury i brak wody. Na drugim planie siewka sosny, wyglądająca jak roztańczony leśny zielony stworek.

Dochodzę do lasów mojego dzieciństwa, w których uczyłem się zbierać jagody. Część z nich istnieje do dzisiaj. Pamiętam tę złocistą drogę, na której błyszczały delikatne trawy w blasku porannego Słońca. Pamiętam wypukłości terenu i obniżenia, gdzie często rosły grubsze jagody.

Mam wrażenie, że przenoszę się w czasie. Do lat, kiedy po zakończeniu roku szkolnego, tylko trzy rzeczy były najważniejsze. Po pierwsze las, po drugie las i po trzecie las!

Przebywanie w tych miejscach, zawsze budzi we mnie lawinę wspomnień, wzruszeń, ale nie spodziewałem się, że tak mocno zostaną poruszone najskrytsze zakamarki serca i duszy.

Kompletnie wyciszam się i zaczynam zbierać jagody. Staram sobie przypomnieć śpiew leśnych ptaków z dawnych lat i porównać do tych współczesnych. Kiedyś na pewno było głośniej i intensywniej.

Za to nie zmieniła się nutka egzotyki w ptasiej orkiestrze, którą nadaje wilga. Jej śpiew jest donośny, głęboki, jakby wychodził z najbardziej niedostępnych zaciszy leśnej krainy, do których dostęp mają tylko leśne stworzenia.

Zbieranie idzie mi bardzo dobrze, chociaż przed południem zrobiło się gorąco, ale i tak jest dużo przyjemniej niż dobę wcześniej, kiedy na termometrze było około 33-34 stopni C.

Kolejne zbiory jagód w sezonie 2025 są wyborne. Pomału kończę tegoroczne wyprawy jagodowe, dużo wcześniej niż w latach 90-tych, gdzie koniec zbiorów, zazwyczaj miał miejsce na przełomie lipca/sierpnia.

Czarujący poranek w lasach mojego dzieciństwa obdarował mnie tak cudnymi widokami, że na kilkadziesiąt minut przerwałem skubanie owoców i postanowiłem uwiecznić je na fotografiach.

Wyruszyłem w kierunku wyjątkowej, ukrytej między lasami łąki, o istnieniu której w latach 90-tych, wiedzieli tylko najbardziej wtajemniczeni ludzie, dla których Bukowina była wszystkim.

Żeby do niej dojść, trzeba przejść przez wyborne komnaty bukowińskich lasów. Fragmenty przepastnych borów sosnowych z dywanami paproci.

Piaszczystą ścieżką, którą od pewnego momentu zaczyna porastać trawa i krzewinki borówki czarnej. Kiedy przejdziemy dalej, wyjdziemy na następną piaszczystą ścieżkę, przebiegającą przez brzozowe alejki.

Pamiętam jak rósł tu stary las, później, po jego wycięciu, zapanowała pustka i gorąc. Obecnie rośnie tu gęsty młody las, powrócił przyjemny cień i leśna głębia.

Ścieżka ta jest prosta i dość długa. Za nią czekają na wędrowca kolejne apartamenty sosnowej subtelności Bukowiny i jej lasów.

Jakże soczyście krystaliczne i piękne widoki lśniły przede mną w zwierciadle orzeźwiającego poranka! To nie była tzw. magia chwili. To była magia trwająca do południa czyli przez wiele godzin!

Przeciąłem w poprzek jeszcze większą leśną drogę. W oddali zobaczyłem starszą kobietę drepczącą na jagody. Prawdopodobnie miejscową. Mogła tu przyjść z Bukowiny albo z Goli Wielkiej. Tak myślę, bo z tych wiosek do tego miejsca jest najbliżej.

Za górami wspomnień
Znajdują się lasy mądrości
Stare jak kości ziemi,
Krystaliczne jak lód, czyste jak śnieg

Zanurkuj w borach zapomnienia
Aby dotrzeć do mądrości lasów
Ucieknij z jaskiń ignorancji
I uwolnij się na zawsze

Tutaj, w sercu bukowińskich lasów
Mój duch odpoczywa
W objęciach czasu
W otchłani rozświetlonej nadziei

Kiedy zbliżasz się do poznania tajemnicy niepoznanego
Uświadamiasz sobie, że to dopiero początek
Każdy kolejny krok przybliży i oddali cię jednocześnie
Od ceremonii nieskończoności

Przed ukrytą polaną znajdują się jedne z najbardziej zarośniętych fragmentów w południowych rewirach lasów Bukowiny. Tajemnica ukrytej polany jest strzeżona przez łany paproci i wilgotny ols. Gdy się przez nie przedrzemy, ujrzymy dość dużą polanę, która jest idealna na odpoczynek, drzemkę i wyciszenie.

To właśnie ta polana była częstym miejscem odpoczynku kilku wtajemniczonych grzybiarzy, którzy dochodzili do niej podczas całodniowych wypraw na jagody lub grzyby. Od stacji jest oddalona o około 7 km. Jest to jedno z absolutnie wyjątkowych miejsc na mojej mapie kultowych punktów Bukowiny i okolic.

Godziny popołudniowe w całości poświęciłem na zbieranie jagód. Za to z rana, nakarmiłem zmysły mistyczną aurą w lasach Bukowiny, którą mogę określić tylko jednym słowem – genialna!

Darz Grzyb!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.