facebooktwitteryoutube
Aktualności - 21 Sty, 2017
- 4 komentarze
18 porównań. Które piękniejsze? Zielone czy białe?

18 porównań. Wiosna/lato i zima. Zmienność pór roku zachwyca bogactwem przemian w przyrodzie. Od lutowo-marcowej szarości po kwietniowo-majową eksplozję zieleni. Wreszcie, od dojrzałości letniej poprzez złotą jesień i szarzyznę listopadową. Jeżeli śniegu brak to szarzyzna ta ciągnie się długimi, zimowymi miesiącami. Ale i w niej jest urok. Tak było przez ostatnie trzy zimy na Wzgórzach Twardogórskich. Śniegu przeważnie nie było, a jak spadł to incydentalnie, na krótko i w detalicznych ilościach. Dopiero styczeń tego roku przyniósł trochę więcej zimowych krajobrazów pod postacią białej, kilkucentymetrowej pierzynki. Postanowiłem podzielić się z Tobą zdjęciami porównawczymi, zrobionymi w tych samych miejscach, ale w różnych porach roku. Na warsztat wziąłem zaawansowaną wiosnę lub lato i zimę.

Na pierwszy „ogień” znany z cyklu Pereł WT dąb szypułkowy „Straszydło”. Najważniejsze informacje o tym wyjątkowym drzewie już napisałem, ale czy wszystkie? Na pewno nie. Ilu ludzi zwróciło na niego uwagę? Co drzewo widziało podczas swojego stojącego życia? Ile owadów, gryzoni, ssaków i innych organizmów, podgryzało jego korę i gałęzie? Tego nie wie nikt. Wie tylko on – zachwycający, powyginany i urzekający Pan Szypułkowiec. ;)) Która jego szata jest ładniejsza? Dla mnie obie są cudem same w sobie i o obu mogę mówić tylko w zachwycie. Zresztą, zobacz sam. ;))

Międzyborskie oczko wodne. Ukryte, wręcz zamaskowane w głębi lasów. Przeze mnie doskonale znane i także już opisywane i pokazywane. Źródło wodopoju dla zwierzyny, a dla wędrowca – przystanek na odpoczynek, natchnienie i oaza spokoju. W lecie – odbijające w swoim lustrze leśną szatę. W zimie – skute lśniąco-śnieżną i czystą bielą, pod którą kryje się lód. Na środku wysepka z młodym, czerwonym dębem. Ileż to razy tam byłem. Podczas upału, burzy, mgły, zimy. I zawsze coś mnie urzeka, nakazuje wręcz zatrzymać się. Rozejrzeć, kucnąć. Taka miniaturka, a wręcz namiastka sielanki, której na co dzień w dużej aglomeracji miejskiej brak.

Leśny wrzos. Delikatny i soczyście zielony na wiosnę. Ciemniejszy i szary zimą. Przyprawiony „cukrem pudrem” z zamarzniętej kilka kilometrów nad nim wody. Otulony niczym miękkim i ciepłym kocem. Cierpliwy i czekający na wiosenny, kwietniowy wiatr z południa. Niewymagający, rosnący na lichych, kwaśnych glebach. Najczęściej na piachach. Można powiedzieć – taka leśna krzewinka dla krasnoludków. ;)) W lecie i jesienią ugości w swoim miękkim domostwie prawdziwki, koźlarze, kurki, muchomory i olszówki. W między czasie, na przełomie sierpnia i września, zaprosi pszczoły i trzmiele na uroczyste danie i zakwitnie różową mozaiką kolorów. Teraz śpi…

Aleja lipowo-jesionowa przy stacji w Międzyborzu. W lecie – dająca upragniony cień przed upałem. Zimą – tworząca klimatyczne przywitanie dla ludzi wysiadających z pociągu. Stanowi namiastkę dawnego Międzyborza, w którym lasy były zdecydowanym faworytem w międzyborskim krajobrazie. W końcu, tłumacząc nazwę Międzybórz, wyraźnie słychać MIĘDZY BÓR, czyli – między borami. Były to wspaniałe czasy. Duch i fenomen tamtych dni, gdzieś jeszcze jest widoczny i wyczuwalny na tych terenach. I oby trwał zawsze.

Międzyborsko-stacyjkowe gniazdo bocianie. Latem radośnie słychać w nim klekotanie i trzepotanie skrzydeł. Zimą – ciche i nieczynne. Niekonserwowane, niemalowane a mimo to trzymające się jak solidny budynek, opierający się jesienno-zimowym zawieruchom. Nie straszne mu też deszcze i śniegi. Najwyższy kunszt ptasiego budownictwa. To tylko ptaki, ale jacy z nich fizycy, chemicy i inżynierowie. Muszą znać prawidła wpływające na budowlę, no i siłę grawitacji. Inaczej ich „wieżowiec” nie byłby taki wytrzymały. Już w marcu – arcy architekci powrócą z gorącej, afrykańskiej krainy i tchną w nim nowe życie. ;))

Skraje lasów. Budzące te same instynkty w lecie i podczas zimy. Brzmią one: najpierw podziwiaj, a później właź do środka. ;)) I pomyśleć, że dwadzieścia kilka lat temu już tutaj był las. Niestety, część została wycięta pod uprawę. Najpierw rosło zboże, później chwasty. Teraz sadzą tam kukurydzę. Na szczęście dalej są już tylko lasy. W tych odmiennych i zupełnie inaczej wyglądających porach roku jedno piękno pozostaje bez zmian. To sarny i dziki, wychodzące z leśnych czeluści i buszujące aby coś skubnąć po skrajach na ząb. ;))

Gałązki sosny. Na wiosnę i w lecie, nabierające pachnącej żywotności i stanowiące ucztę dla zmęczonych zimową szarugą zmysłów. W zimie, kojarzące się ze świętami i rodzinną atmosferą. Taki niuans, drobiazg i subtelność w skali makro. I makro urocze. Czyż jest coś bardziej urzekającego w lesie sosnowym od gałązki młodej sosny z pachnącymi żywicą młodymi pędami? Jest. To dwie takie gałązki. ;)) Na czym polega ten magiczny zapach sosnowego lasu. Częściowo już poznałem odpowiedź na to pytanie. Dali mi ją sami ludzie, których pytałem o skojarzenia i odbiór zapachu sosnowego lasu. Wszyscy zgodnie odpowiedzieli, że bardzo im się podoba  i chcieliby, aby taki aromat można było zabrać do domu. W przypadku perfum wytworzonych sztucznie przez ludzi, z taką zgodnością się nie spotkałem.

Leśne bajorko. Pełne rechocących żab i zaskakujących ilością drobnych żyjątek na niewielkiej przestrzeni podczas wiosny i w lecie. Zimą zamarznięte i skrywające, tętniące życie z ciepłej pory roku pod taflą lodu. W otoczeniu starego drzewostanu, zrzucającego do niego grubą warstwę liści. Podlegające – tak jak cały las, corocznym przemianom, ukazującym fenomen pór roku i jeszcze większy fenomen, wyrażający się pod postacią zdolności przystosowania się lasu do tak różnych warunków meteorologiczno-klimatycznych.

Stacja kolejowa w Bukowinie Sycowskiej. Tyle już o niej napisałem i zdjęć załączałem. Tyle razy w zachwycie o niej wspominałem. Żeby nie zjeść własnego ogona, o czym dzisiaj napisać? O tym, że jest to moje „grzybowe centrum dowodzenia”. To tutaj podejmuję decyzję, czy iść na południe lub na północ. Na wschód? A może na zachód? To tutaj, myślami jestem tam, głęboko w lesie, 15-20 kilometrów stąd. I myślami tu wracam. Może to trochę skomplikowane i niezrozumiałe? Nie dbam o to. Pewne sprawy pozostaną tajemnicą. ;)) Co jeszcze napisać o bukowińskiej stacyjce? Wiem. Krótki wiersz. ;))

60 kilometrów od Wrocławia mała stacyjka się ukazała. Położona na uboczu wioski w otoczeniu lasów. Bez mieszczańskiego dymu, szumu i hałasów. Spokojna, cicha, z rdzawej cegły zbudowana. Dla jej ozdoby, ponad 100 lat temu, posadzono srebrzystego przybysza z Ameryki. Rósł ci on szybko wzdłuż i wszerz. Konary dostał na kształt niebiańskich wież. A w nich jemiołowy krzak. Teraz – gdy dumnie patrzy na otoczenie, takie ma życzenie: „Chcę sięgnąć nieba, dotknąć koroną chmur i gwiazd”. Zatem żyj uroczy klonie 1000 lat! ;))

Polna droga z lasu. Lub do lasu – w drugą stronę. W lecie, gęsto dębiną okraszona i jakąś wyjątkową aurą przyozdobiona. W zimie – nieco łysa i bardziej otwarta. A i tak chce się nią iść w siną dal. Prowadzi ona do kolejnych tajemnic Wzgórz Twardogórskich. Byle do przodu, po drodze, przez pola, łąki, lasy. Niczym Janka Brzechwy pociąg – aby zdążyć na czas i być z przyrodą jak najdłużej za pan brat. To jedno z tysiąca miejsc, które w skali od 1 do 10, ma dychę jak z bata strzelił.

Skoro już przy pociągu jestem. Kolejne miejsce z serii „gdzieś po drodze”. Przejście nad torami kolejowymi. Wersja full wiosna i zima. W pełnym ulistnieniu, dendrologiczna prawica tworzy wręcz ciemny, dżunglowy klimat, przez który ciężko przebić się słonecznym promieniom. W zimie prześwituje wszystko. Rośnie tam sporo drzewiastej młodzieży, która ściga się na wysokość. Garnie się do Słońca i ostro konkuruje. To odwieczne i święte prawo roślin.

A co to takiego? To nie wrzos. To zagadka. Czy wiesz, co to za zielony, krzaczasty towarzysz skrajów lasu? W przeciwieństwie do wrzosu, potrafi osiągać spore rozmiary. Nawet 1,5 – 2 metry. Czasami rośnie tak gęsto, że bardzo ciężko przez nie przebrnąć. Aby ich nie niszczyć, lepiej obejść wokół i podziwiać w stanie nienaruszonym. W porównaniu do ludzkich „kopyt” to delikatna roślina. W wiosennej odsłonie pięknie zielona. W zimowej – podobnie jak wrzos – szara i ciemna, chociaż zielonego jakby na niej więcej. ;))

Jeszcze jeden skraj lasu. Miejsce wyjątkowe z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – łąka przed lasem jest miejscami wręcz nieprawdopodobnie zbuchtowana. Dziki ryją tam chyba na maksymalną możliwość swoich ryjków. ;)) Po drugie – podchodząc już pod sam widoczny na zdjęciu las, roztacza się przed włóczęgą wspaniały widok i panorama na wschodnie rejony Wzgórz Twardogórskich. Miejsce przyciągające zarówno latem, jak i zimą. To zdecydowany bonus i urozmaicenie terenu w porównaniu z podwrocławskimi równinami.

Ambona leśna. Symbol polowań myśliwskich, punkt widokowy, miejsce na odpoczynek lub ciekawą fotografię. W wersji wiosennej, widziana z wejściem od lewej strony. W szacie zimowej – na odwrót. Kiedyś próbowano mnie namówić na myślistwo. Byłem nawet dwa razy na polowaniu jako obserwator. To zdecydowanie nie mój klimat, chociaż sama rozmowa z myśliwymi i obejrzenie myśliwskich obrzędów/rytuałów niewątpliwie miały swój urok. Za to ja opowiedziałem im o „polowaniach” na grzyby. ;)) Niektórzy nie mogli wyjść z podziwu, jak głęboki, pozytywny „fanatyzm” grzybowy może być zaszczepiony wśród niektórych grzybiarzy. ;))

Środek lasu i droga, której jeszcze kilka lat temu nie było. Chociaż nie do końca. Była – owszem, ale taka mała, piaszczysta, typowo leśna. Za to klimat w tym miejscu był znacznie lepszy z większą ilością drzew. Teraz to sporych rozmiarów terenówka może bez problemu tędy przejechać. I tak niestety często się dzieje w sezonie grzybowym. Ludzie, a raczej pseudo-grzybiarze, wjeżdżają w głąb lasu i parkują tuż przy zagajnikach. Gdy nie było tej drogi to problem ten nie istniał ponieważ jedyny sprzęt, który bez problemu mógł tam przejechać to rower. Zdjęcia porównawcze bez światła słonecznego, które jeszcze bardziej podkreśliłoby walory optyczne, ale i tak jest ok.

Przedostatnie miejsce porównawcze to las dębowy. Przewaga dębu czerwonego, ale inne gatunki drzew też tam rosną. Za to za moimi plecami, czego naturalnie nie widać na zdjęciu, rośnie kilka okazałych dębów szypułkowych, a wśród nich – około 400 metrów dalej, opisany na blogu Król Bagien. To miejsce jest klasą samą w sobie i zarówno odsłona zielona, jak i zimowa bezdyskusyjnie bardzo mi się podobają. Las ten rośnie dosyć szybko. Pamiętam go jeszcze, jak był o kilka metrów niższy ponad 20 lat temu. ;))

Na koniec jeszcze jeden symbol świąteczny, a w zasadzie – podstawowy. Gałązki świerku, który podczas wiosennych przyrostów po prostu zachwyca delikatnością, subtelnością i żarówiasto-zielonym kolorem. Z biegiem tygodni, młode przyrosty nabierają kolorów starszyzny, aby przed jesienią upodobnić się do nich całkowicie. Wersja wiosenna oznacza pęd nowego życia ku górze i Słońcu. Wersja zimowa to spokojny, leśny sen i baśniowy widok. Las zachwyca o każdej porze roku. To jedno z takich miejsc, które gwarantuje unikatowe widoki przez 365 dni w roku. Raz na cztery lata przez 366 dni. ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • wojek //22 Sty 2017

    Witaj Paweł:)
    Bardzo dziękuję Ci za tak ładny artykuł i niemal poetyckie porównanie naszych pór roku. Zima. Niewątpliwie ma swój urok. Pamiętam szczególnie mroźne słoneczne dni kiedy w świetle niskiego styczniowego czy lutowego słońca śnieg skrzył się wszystkimi kolorami tęczy niczym drogocenne kamienie, pokryte czapami śniegu drzewa, sople lodowe skądinąd niebezpieczne, czy pokryte szadzią rośliny. Wszystko ma swój niepowtarzalny urok. Kiedyś wybrałem się na Pomorze. Był początek marca. We Wrocławiu jak zwykle plucha. Ale jak dojechałem do mniej więcej Piły krajoobraz zaczął się zmieniać. A już koło Stargardu Szczecińskiego była regularna zima ze śniegiem do cholew. Tak to mamy zmienny mikroklimat w naszej Polsce. Wiosna.
    Paweł czyż nie czekamy na dłuższe cieplejsze dni, kiedy śnieg pomału niknie, czekamy żeby ziemia obeschła aby ruszyć z pracami na RODOS. Można już zaliczyć pierwsze wyprawy na grzyby, a i czas najwyższy sięgnąć po zakonserwowany jesienią sprzęt wędkarski. Lato. Doczekaliśmy się długich upalnych dni. Grzyby rosną w obfitości, nadszedł czas na wyjazd urlopowy. Korzystamy z uroków letniej aury. Nareszcie można „zaliczać” długie wycieczki rowerowe, prace na RODOS idą pełną parą, ech długo by jeszcze można pisać. Jesień. Zbliża się nasze długo wyczekiwane „grzybowe eldorado”. Paweł gdzieś (chyba w bajce) słyszałem ładne określenie jesieni. – Pora Korali. Bardzo mi się spodobała aluzja do dojrzałych owoców. Ech narzekamy, że dni znowu coraz krótsze. Gdzieś tam „łupie” jesienna podagra, sprzątamy plony na RODOS, pomału kończymy sezon wędkarski. Oczywiście chwalimy się zbiorami grzybowymi na naszym forum i korzystając z listopadowej szarugi wspominamy lato oraz …. czekamy wiosny:)
    Serdecznie pozdrawiam
    Ps.
    Zdjęcie zagadka to oczywiście żarnowiec. Pięknie żółto kwitnąca krzewinka. Czasami rosnąca całymi kępami, czasami pojedyńczo.

    • Paweł Lenart //22 Sty 2017

      Gratuluję Wojtek! Zgadza się. To oczywiście żarnowiec. 😉
      Często spotykam go na piachach w towarzystwie młodych sosen, pod którymi rosną maślaki.

      Zgadzam się, że wszystko ma swój niepowtarzalny urok. Kiedyś nie doceniałem zimowego lasu. A jest on wyjątkowy, wspaniały i wymagający. Trzeba się śpieszyć, żeby przejść zaplanowane kilometry jeszcze przed nocą.
      Bardzo lubię też późny luty i marzec, kiedy zaczyna być wyczuwalna atmosfera napięcia przedwiosennego w przyrodzie. Niby wszystko jeszcze jest szare i ponure, ale to „coś” już wisi w powietrzu. Za miesiąc będą już tego pierwsze symptomy. 😉
      Pozdrawiam! 😉

  • Sznupok //25 Sty 2017

    Pytanie z gatunku „o wyższości Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem” . I taka też będzie moja odpowiedź na pytanie : „które piękniejsze” . W naturze nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można preferować jedną z pór roku ale niezależnie od nich przyroda zachwyca jednakowo .

    • Paweł Lenart //26 Sty 2017

      „W naturze nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Można preferować jedną z pór roku ale niezależnie od nich przyroda zachwyca jednakowo”.
      — Pytanie pytaniem. Za to bardzo trafna odpowiedź! 😉