facebooktwitteryoutube
Aktualności - 18 Kwi, 2017
- 4 komentarze
Dąb Dziadek to najstarsze drzewo we Wrocławiu.

Po najgrubszym wrocławskim drzewie, którym jest 400-letni dąb szypułkowy „Paweł”, rosnący w raczej mało znanym Wrocławianom parku w Pawłowicach, czas na prezentację najsędziwszego wrocławskiego drzewa, którym jest także dąb szypułkowy, słusznie nazwany „Dziadkiem”. Rośnie on w znacznie bardziej popularnym i znanym Parku Szczytnickim, chociaż – co jest ciekawe – jest on często pomijany przez spacerowiczów ponieważ nie rośnie on przy najbardziej popularnych i komercyjnych ścieżkach parku.

Dziadek rośnie przed budynkiem Państwowej Inspekcji Pracy, przy ul. Kopernika 5. Obwód pierśnicowy Dziadka wynosi 629 cm (2015 rok), a wiek jego szacuje się na 440 lat. Tym samym, oficjalnie jest to najstarsze znane drzewo we Wrocławiu. Gdyby Dziadek umiał mówić, ależ miałby do opowiedzenia. ;)) Teren wokół tego wyjątkowego drzewa jest starannie zadbany. Przed dębem leży kamień z wyrytym napisem „Dąb Dziadek”.

Dziadek jest pomnikiem przyrody i widnieje na nim stosowna tabliczka. Obok drzewa stoi na trawniku jeden z ponad setki wrocławskich krasnali, o którym można więcej przeczytać w gablocie, mieszczącej się w pobliżu. Warto zwrócić uwagę na budowę drzewa i jego nieprawdopodobne przejścia, których oczywiście nie byliśmy świadkami, ale które można „wyczytać” na Dziadku, patrząc na jego stan i na ślady tych przejść na jego ogromnym organiźmie.

Pień Dziadka jest w bardzo złym stanie. W środku jest on całkowicie wypróchniały, widać na nim liczne ślady żerowania owadów. Z jednej strony widnieją spore ubytki kory. Dziadek nie ma też kilku konarów, po których pozostały ogromne kikuty. Te, które pozostały jeszcze przy życiu, solidnie zabezpieczono wiązaniami linowymi i metalowymi podporami, aby drzewo mogło jak najdłużej przetrwać. Ilość tych zabezpieczeń to jednak nic w porównaniu do najsłynniejszego pomnikowego drzewa w Polsce, którym jest dąb „Bartek” z Zagnańska.

Gdyby nie te zabezpieczenia, zmasakrowany pień Dziadka z pewnością nie byłby w stanie podtrzymać ciężkich konarów. Pomimo tych wszystkich ubytków i „wad”, drzewo i tak robi imponujące wrażenie i warte jest obejrzenia oraz podziwiania. Nie interesuje go praca urzędników w PIP, użeranie się z firmami, ludźmi i inne, różne sprawy ludzkiego życia. Jego trzy główne cele działalności drzewno-gospodarczej to woda, składniki odżywcze i światło słoneczne. ;))

W połowie grudnia, kiedy odwiedziłem Dziadka, spotkałem przy nim starszą Panią z psem, która mówiła mi, że zawsze na wiosnę przychodzi do tego unikatowego drzewa i z niecierpliwością wypatruje oznaków jego przebudzenia ze snu zimowego. Jak już zobaczy na nim pierwsze pąki i liście, robi się jej lżej na duszy. Coś w tym jest. Mi także było w wielkanocny, rodzinny spacer znacznie milej, kiedy zobaczyłem  Dziadka pokrytego jeszcze bardzo delikatnymi i soczyście zielonymi liśćmi. ;))

Dąb Dziadek to kawał historii wrocławskiej przyrody i duma, że tak wspaniałe, sędziwe drzewo jeszcze daje radę i wciąż zachwyca swoją sylwetką zabieganych mieszkańców stolicy Dolnego Śląska. W samym Parku Szczytnickim, jak i w jego okolicach rośnie jeszcze kilka wyjątkowych okazów dendroflory, przy czym dwa z nich są niewiele młodsze od Dziadka – i chociaż tak jak Dziadek, wyglądają jak po trzydziestu misjach w Wietnamie i Afganistanie, wciąż żyją i prowadzą fenomenalny proces, określany jako fotosynteza. Za jakiś czas i o nich napiszę ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz

  • Sznupok&Tazok //19 Kwi 2017

    Krótko i lapidarnie : Piekny !!!

    • Paweł Lenart //19 Kwi 2017

      Duet S&T ma rację. Dziadek to wspaniałe drzewo. Sędziwe drzewa to prawdziwe perły natury. 😉

  • wojek //21 Kwi 2017

    Witaj Paweł:)
    I jeszcze może mi powiesz, że ten dą ma na imię Paweł:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Paweł Lenart //26 Kwi 2017

      Cześć Wojtek! 😉
      Tym razem jest to po prostu „Dziadek”. Ale gdyby nazwano go Pawłem… Nie miałbym nic przeciw. 😉