facebooktwitteryoutube
Aktualności - 14 Lip, 2017
- brak komentarzy
Perły dendroflory Wzgórz Twardogórskich 2017. Dąb szypułkowy „Mocarz” z Bukowiny Sycowskiej.

DĄB SZYPUŁKOWY „MOCARZ” Z BUKOWINY SYCOWSKIEJ

Czy są w Bukowinie Sycowskiej takie miejsca, w których – pomimo wszechobecnej ingerencji człowieka w środowisko naturalne, można poczuć element dzikości, pierwotności i ducha minionych wieków, kiedy to Bukowina rzeczywiście była Bukowiną, tj. krainą porośniętą rozległymi buczynami i innymi gatunkami drzew, które spokojnie dożywały sędziwego wieku i osiągały ponadprzeciętne rozmiary? Czy namiastki i enklawy minionej epoki ukryły się gdzieś w bukowińskich czeluściach?

Odpowiedź na te pytania brzmi tak. Z zastrzeżeniem, że takich miejsc jest coraz mniej i tym bardziej zasługują on na zachowanie oraz całkowitą ochronę. Należy ludziom przekazywać informacje o niezwykłych walorach przyrodniczych tych osobliwości, aby przyszli mieszkańcy nie oglądali ich tylko na zdjęciach. Jednym z takich zdziczałych i dla mnie osobiście – wspaniałych i wyjątkowych miejsc jest teren w pobliżu stacji kolejowej w Bukowinie. Częściowo zachaszczony, trudny lub bardzo trudny do przebrnięcia w sezonie letnim z pokrzywami, jeżynami, miejscami podmokłymi i przy okazji tajemniczymi.

Oczywiście dla mnie numerem jeden w kategorii och i ach ;)) jest – rosnący tam – sędziwy drzewostan. Najgrubszymi i najliczniejszymi starcami wśród drzew są dęby szypułkowe, których odnalazłem w tych miejscach co najmniej kilkanaście. W lepszej lub gorszej kondycji. Każde warte uwagi, obejrzenia, sfotografowania i podziwiania. Po wzięciu tego miejsca na amatorski warsztat treehuntera, zastanawiałem się, czy nie uznać wszystkie te dęby za perły dendroflory WT, którymi niewątpliwi są. Z uwagi na gorszą kondycję kilku osobników, postanowiłem jednak dla celów tego cyklu skupić się na najgrubszym i niezwykłym okazie z tego zacnego towarzystwa.

Jest nim dąb szypułkowy „Mocarz” rosnący w bardzo niewygodnym miejscu. Najpierw trzeba przejść, a raczej przeskoczyć przez rów z wodą, co jest sporym wyczynem ponieważ jest to wilgotne miejsce z gliniastą glebą – bardzo śliską i wciągającą jak bagienko. O wywrotkę tam niezwykle łatwo. ;)) Jednak kiedy zobaczyłem, jak piękne drzewo rośnie po drugiej stronie rowu ze strumykiem, nie patrzyłem na wszelkie niedogodności i możliwość upaprania się w błocku. Musiałem przeskoczyć i obejrzeć Mocarza. Nie było innej opcji. ;))

 

Nawet z dalszej odległości i jeszcze bez ulistnienia, drzewo przykuwa uwagę swoją pochyłością, ukształtowaniem i pięknem. Okres bezlistny jest też najlepszym okresem, aby dobrze sfotografować sylwetkę Mocarza. Po rozwinięciu się liści drzewa i przylegających do niego, dendrologicznych sąsiadów, wielu szczegółów po prostu nie widać. Odnajdując jakiś wyjątkowy egzemplarz drzewa, po dokonaniu pomiaru, zrobieniu zdjęć i dokładnym obejrzeniu, zaczynam zastanawiać się nad tym, jak go nazwać.

Czasami przychodzi to nadzwyczaj łatwo, a czasami trzeba się trochę pogłowić. W przypadku Mocarza, decyzja o jego nazwaniu zapadła dość szybko. Przede wszystkim namocowałem się z jego pomiarem. Mocarz – tak jak pierwsze drzewo w tegorocznym cyklu – „Sfatygowany” dąb szypułkowy rośnie na dużej pochyłości, a więc pomiar obwodu pierśnicowego musi zacząć się 130 cm nad ziemią od najwyższego miejsca od podstawy pnia. Jest to skomplikowana operacja. Tym bardziej dla jednej osoby.

Brakuje mi jakieś 20-30 cm wzrostu, aby bez problemu przeciągnąć taśmę na drugą – pochyłą stronę drzewa. Trzeba maksymalnie stanąć na palcach i jeszcze maksymalniej wydłużyć ręce, ryzykując pociągnięciem taśmy w dół lub wywróceniem się. Przy pierwszej próbie bardzo niewiele brakowało mi do zaliczenia przysłowiowej gleby. ;)) Podczas drugiej próby, przesunąłem taśmę w dół i pomiar wziął w łeb. Za trzecim razem udało się, chociaż do wywrócenia się niewiele brakowało, tym bardziej, że było po deszczu, a więc ślisko. Uff. ;))

Tak zmierzony (a więc zgodnie z zasadami dendrometrii) obwód pierśnicowy drzewa wynosi 469 cm. Przy samej ziemi, obwód drzewa wynosi 544 cm. Drzewo to nazwałem Mocarzem ponieważ stanowi spore wyzwanie dla miłośników sędziwego drzewostanu w zakresie pomiaru oraz z uwagi na dosyć atletyczny pokrój, o czym będzie dalej. Co od razu rzuca się w oczy to niezwykle malowniczy mech na pniu Mocarza, który nadaje mu wręcz bajkowego wyglądu.

Już wczesną wiosną, mech pokrywa pień na sporej długości, jednak kiedy obejrzałem to drzewo w czerwcu, dopiero zdałem sobie sprawę, jak niezwykle fantastyczną i finezyjną ozdobę przybrał Mocarz. Dodatkową atrakcją stanowi lekki skręt włókien wokół własnej osi, co jest dosyć często spotykane wśród drzew rosnących na pochyłościach (ale nie stanowi to reguły). Ma się wrażenie, że pień Mocarza jest schowany w zielonym pokrowcu, który jest zbudowany z mchu.

Pod względem malowniczości pnia, Mocarz nie ma sobie równych wśród pozostałych drzew rosnących w jego pobliżu, chociaż też im niczego nie brakuje. Natura jednak wybrała Mocarza jako najbardziej oblepionego mchem przedstawiciela. Z drzewami tak jest. Trzeba podejść i spokojnie, kawałek po kawałku obejrzeć je z każdej strony. Wtedy zaczyna dostrzegać się wszystkie niuanse, które stanowią niezwykłą całość. To jedna z wielkich tajemnic drzew. Jak magnez przyciągają swoim pięknem.

Jestem bardzo ciekawy, jak zwierzęta wizualnie odbierają drzewa? Czy patrzą na nie tylko przez pryzmat schronienia, pożywienia i miejsca bytowania? A może tak jak treehunterzy – zachwycają się nimi na zasadzie: „Łał! Ale piękny okaz!” ;)) Można dorabiać sobie do tego wszystkiego filozofię i każdy może mieć swoją. To nieważne. Niezaprzeczalnym jest fakt, że drzewa to jedne z najwspanialszych organizmów na Ziemi pod względem piękna, tajemniczości i majestatu.

Patrząc na pień Mocarza nieco wyżej, nie można nie zachwycić się jego pokrojem. Drzewo – niczym dumny kulturysta na zawodach „napina” swoją klatę, a jego grube i solidne konary, przypominają napięte barki i bicepsy. Biorąc pod uwagę właśnie ten aspekt wyglądu drzewa, ostatecznie utwierdziłem się w przekonaniu, że imię Mocarz pasuje do tego drzewa idealnie. Z początku chciałem określić go jako „mocarny” dąb szypułkowy, ale uważam, że słowo „Mocarz” lepiej oddaje charakter i wygląd tego wspaniałego drzewa.

Kolejną, niezwykłością Mocarza jest brak śladów ingerencji chirurgicznej w jego koronie i konarach. To w przypadku dojrzałych lub sędziwych drzew na terenach Wzgórz Twardogórskich spora rzadkość. Praktycznie każde, odnajdywane i opisywane przeze mnie stare drzewo, ma ślady mniejszej lub większej ingerencji. Czyli można rzec, że Mocarz jest też fuksiarzem. ;)) Na drzewie widać wyłamania niektórych gałęzi i konarów – i, co jest istotne – leżą one pod drzewem, co także nie jest zbyt często spotykane w tych lasach gospodarczych.

Natura nie znosi marnotrawstwa. Każdy opadnięty liść, gałąź, konar, owoc ma swoje przeznaczenie i zostanie wykorzystane przez przyrodę. W przypadku sędziwego drzewostanu jest to niezwykle istotne. Nie powinno się ingerować w sferze życia drzewa, co niestety w miejskich parkach, notorycznie ma miejsce. Wszelkie złamane konary, gałęzie są szybko usuwane, natomiast jesienią grabi i zabiera się liście. Wiadomo, że wiele zabiegów wykonuje się ze względów bezpieczeństwa. Ale – moim zdaniem – często niepotrzebnie nadużywa się pojęcie owego bezpieczeństwa i sprząta pod drzewami nawet tam, gdzie nikt nie chodzi.

Korona Mocarza jest ukształtowana charakterystycznie dla drzew rosnących w zwarciu. Chociaż jej rozpiętość nie może równać się z drzewami tego samego gatunku, rosnącymi na otwartej przestrzeni, to cieszy fakt jej obfitego ulistnienia. Na Mocarzu nie widać też żadnych gatunków grzybów pasożytniczych. Czyli drzewo jest w dobrym stanie zdrowotnym. I oby taki stan trwał jak najdłużej.

Podsumowując. Dąb szypułkowy Mocarz z Bukowiny Sycowskiej stanowi ścisłą czołówkę osobliwości dendrologicznych w kategorii drzew rosnących w zwarciu. Swoim nieco atletycznym pokrojem, fenomenalnie ukształtowanym pniem, który w przepięknie malowniczy sposób pokryty jest mchem, stanowi prawdziwą gratkę dla poszukiwaczy pereł dendroflory i bez wątpienia wyróżnia się wśród pozostałych drzew rosnących na tych terenach. Do całości dochodzi niezwykłe otoczenie drzewa, gdzie rośnie kilka innych, sędziwych dębów, zdecydowanie wartych obejrzenia. Oczywiście częściowe „zdziczenie” przyrody i trudność poruszania się w tym miejscu należy traktować jako plus. ;))

W następnym artykule w tym cyklu, przeniosę się do Międzyborza Sycowskiego, gdzie w pobliżu rowu na leśnej polanie, ukryła się kolejna perła dendroflory Wzgórz Twardogórskich. Jest to klon srebrzysty „Kuzyn”. Drzewo niezwykłe z co najmniej kilku powodów.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz