facebooktwitteryoutube
Aktualności - 02 Sty, 2017
- brak komentarzy
Szlachetna postawa sylwestrowego grzybiarza.

Czasami zastanawiam się, co tak naprawdę daje nam las? Czyste powietrze? Wspaniałe widoki? Relaks dla ciała i ducha? Owoce runa leśnego? Wszechstronny i bezcenny materiał zwany drewnem? To trochę zbyt proste podejście do lasu i wspaniałości, które nam oferuje. Las należy rozpatrywać nie tylko w aspekcie „dawca-odbiorca”. Las jest postrzegany w bardzo odmienny sposób. Myśliwy będzie w nim szukać grubego zwierza, grzybiarz – skarbów runa leśnego, fotograf – optymalnych ujęć, botanik – unikatowych roślin, w końcu leśniczy – będzie go doglądać, pielęgnować, sadzić, wycinać.

Las oferuje nam ogromny zestaw wspaniałych i pożytecznych dóbr. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Ale czy my możemy coś zrobić dla lasu? Czy las ma funkcjonować tylko na wspomnianej zasadzie: „las daje, my bierzemy”. To bardzo nie fair. Każdy z nas może coś dla lasu zrobić. W naszym „wspaniałym” społeczeństwie żyje jeszcze sporo ludzi, którzy nie potrafią przestrzegać podstawowych norm i zasad zachowania się w lesie. Efektem tego są liczne śmieci, pałętające się w jego czeluściach. Puszki i butelki wiodą prym. Więksi głupcy, wyrzucają większe śmieci. Czegoż to ja w lesie już nie widziałem. Opony samochodowe, żeliwne wanny, akumulatory, zużyty sprzęt AGD, setki plastikowych wyrobów…

A gdyby tak oczyścić las z tego, co wyrzucili niegodziwcy i śmieciarze? Gdy zadałem to pytanie kilku znajomym, usłyszałem różne odpowiedzi. Najczęściej odpowiadali: „ja nie śmiecę, a po kimś nie mam zamiaru sprzątać”. Zapytałem z przekąsem: „a gdyby ktoś wyrzucił w lesie 20 banknotów o nominale 10 zł, czy też byś nie posprzątał”? Na twarzy lekkie zmieszanie. No właśnie, forsa to co innego…

Są jeszcze ludzie, którzy nie dywagują, nie filozofują i nie zastanawiają się, czy warto posprzątać las po kimś, czy nie, tylko robią swoje. Ci ludzie to wzór do naśladowania, którzy swoją szlachetną postawą pokazują, że możemy zrobić coś dobrego dla lasu. Bardzo dobrego. Jednym z nich jest Krzysiek, grzybiarz z Wrocławia, o którym już kilka razy wspominałem na blogu. W sylwestrowy poranek udał się do Bukowiny Sycowskiej z kilkudziesięcio-litrowym workiem na śmieci do lasu. Wyzbierał butelki i puszki po hołocie, która przechadzała się lasami kilka tygodni wcześniej. Worek z zawartością wyrzucił do przycmentarnego kubła.

Ktoś powie, że to syzyfowa praca, że jeden posprząta, a drugi będzie śmiecić. Czyżby? Gdyby każdy grzybiarz (w Polsce jest to z pewnością co najmniej kilkaset tysięcy osób, jak nie więcej), chociaż raz w sezonie zrobił dla lasu podobny gest, efekty na 100% byłyby widoczne. Tylko własną postawą możemy oddziaływać pozytywnie na innych. Można krytykować, psioczyć, ale uczynek nie zastąpi tysiąca słów. Swoją akcję sprzątania lasu planuję już w tym miesiącu. Natomiast do Krzyska z lasu mam jedno zdanie – CZAPKI Z GŁÓW LEŚNY BRACIE! ;))

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz