facebooktwitteryoutube
Aktualności - 22 Sie, 2017
- brak komentarzy
W oczekiwaniu na grzyby.

Do końca meteorologicznego lata pozostało 9 dni. To oznacza, że każdy, kto oczekuje na szaleństwo grzybobrania, powinien coraz baczniej śledzić przebieg pogody, a zwłaszcza temperaturę i opady, czyli kluczowe parametry niezbędne do rozwoju naszych ukochanych grzybasków. ;)) Sierpień 2017 roku jest zdecydowanie inny na Dolnym Śląsku, niż ten sprzed roku, który był taki bezpłciowy, bo w większości chłodniejszy i pochmurny, ale suchy. Za to jego końcówka była przeważnie gorąca i jeszcze bardziej sucha, co przełożyło się na kompletne bezgrzybie na początku września, które przeciągnęło się do końca pierwszego, najważniejszego dla grzybiarzy miesiąca w roku.

W tym roku mamy już poważne powody do obserwacji tego, co się dzieje w terenie. Za nami kilka fal opadów, ale wszystko to jest bardzo zróżnicowane w poszczególnych województwach. Generalnie najlepiej mają obecnie tereny, które załapały się na opady ostatnich frontów, czyli m.in. Podkarpacie, Małopolska, całe Pomorze Zachodnie i Środkowe. Tam za 1,5 do 2 tygodni jest duża szansa na jeszcze letni wysyp, chociaż będzie mieć on miejsce (jeżeli wystąpi) już w meteorologicznej jesieni. Na ten typowo jesienny wysyp jeszcze trzeba trochę poczekać.

Warto spojrzeć na mapy sum opadów z dni 9-12 sierpnia 2017 roku. Opady, które wystąpiły w tamtym okresie, pomału już zaczynają dawać efekty w coraz większym pojawianiu się grzybów w województwie lubuskim i dolnośląskim. Wieści z terenu od Grzybowej Braci mówią o sporej ilości prawdziwków, niestety w dużej części robaczywych. To przykra przypadłość letnich wysypów borowików. Przyczyną są jeszcze zbyt wysokie temperatury, które powodują masowe ataki żarłocznych larw i intensywny rozwój muchówek. Miejscami jest też dużo kurek.

Moim zdaniem, opady te dadzą największy efekt za kilka dni, a – być może – na początku września. Swoją teorię (która może się sprawdzić lub wziąć kompletnie w łeb), biorę na podstawie obserwacji pogody i czasu, potrzebnego do pojawu (wysypu) grzybów. Według mnie, mamy na Dolnym Śląsku bardzo podobną  sytuację do tej, która miała miejsce w sierpniu 2012 roku. Wtedy także, dokładnie 11 sierpnia przeszły bardzo dobre opady deszczu, po których pogoda była zmienna, z przewagą dni chłodniejszych, ale ciepłe – do 27-28 stopni C dni też się pojawiały. Spóźniony, letni wysyp miał miejsce w pierwszym tygodniu września. Wszystko rozpętało się około 7-8 września i trwało tydzień czasu. Przodownikami wysypu były koźlarze pomarańczowożółte, czerwone i prawdziwki.

Potem, nastąpiła długa przerwa ponieważ nie było po drodze żadnych, istotnych opadów. Te przyszły dopiero w połowie września i dały efekt po 5-8 października. To na razie sprawa drugorzędna ponieważ nieco oddalona w czasie. Najważniejsze jest teraz pytanie, czy po opadach 11-sto sierpniowych grzyby pojawią się w większości dolnośląskich lasów? Na jak długo i jaka będzie intensywność wysypu? Zbawiennym i solidnym kopem do ich wzrostu byłby jakiś front z co najmniej 40-50mm deszczu, ale na razie takiego w prognozach pogody dla Dolnego Śląska na kilka dni naprzód nie widać. Zatem pozostaje czekać na to, co się zdoła wykluć z opadów sprzed połowy sierpnia.

Jeszcze tytułem podsumowania. Jako grzybiarz dolnośląski, skupiam się przede wszystkim na tym, co się dzieje z grzybami w lasach naszego województwa. Ten rok i tak dał już sporo zadowolenia dolnośląskim grzybiarzom. Najlepiej było oczywiście w lipcu na terenach górskich, ale i na niżu miejscami można było już coś nasuszyć, zamarynować i schrupać na świeżo. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i marzy mi się (i chyba nie tylko mi ;))) jesienny mega-wysyp grzybów. Nigdy nie zapominam o tym, że jestem wielkim miłośnikiem przyrody, lasów, drzew, ale też zapalonym grzybiarzem. To moje korzenie i 30-letnia już pasja! ;))

Mapki z sumami opadów: http://pogodynka.pl/hydro/suma/

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com
  • Drukuj
  • email

Komentuj na FB

Dodaj komentarz